HomePOLSKAMazowieckie

Do Wisły trafiło ponad 2 mld litrów ścieków z Czajki

Do Wisły trafiło ponad 2 mld litrów ścieków z Czajki

Od początku tegorocznej awarii w warszawskiej oczyszczalni ścieków Czajka do Wisły zrzucono ponad 2 miliardy 372 miliony litrów nieczystości. Tak wynika z danych ze strony internetowej www.ruchtrzaskowskiego.pl, na której znajduje się licznik litrów ścieków, które trafiają wprost do rzeki po awarii w oczyszczalni Czajka.

Wczoraj wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Anna Moskwa napisała, że w ubiegłym roku rząd wybudował most i rurociąg w 10 dni od zera. W tym roku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, “mając od nas dokumentację, wsparcie, koncepcję, wykonawców i materiały potrzebuje 3 tygodnie. A ścieki płyną…” – napisała na twitterze Anna Moskwa.

Wody Polskie bezpłatnie przekażą władzom Warszawy rurociągi, które w ubiegłym roku służyły do wybudowania awaryjnego przesyłu ścieków. W ten sposób chcą pomóc w jak najszybszym rozpoczęciu prac, by jak najszybciej zacząć ratować rzekę. Decyzję Wody Polskie konsultowały z ministrem gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Markiem Gróbarczykiem.

Od soboty do Wisły w Warszawie trafia średnio około 3,5 tysiąca litrów nieczystości komunalnych i przemysłowych. W szczytowych momentach, w związku z intensywnymi opadami deszczu, w każdej sekundzie do rzeki dostawało się nawet 15 tysięcy litrów ścieków.

We wtorek Wojsko Polskie rozpocznie budowę mostu pontonowego, na którym zostanie ułożony zastępczy kolektor odprowadzający ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni “Czajka”. Przeprawa ma być gotowa w czwartek 10 września. Wojsko i Wody Polskie prowadzą działania w ramach pomocy rządu udzielonej władzom stolicy na wniosek prezydenta Warszawy.

Prezes Wód Polskich Przemysław Daca poinformował, że podjął decyzję o użyczeniu rur ze względu na długie procedury zakładanej pierwotnie odsprzedaży rur, dokumentacji i innego osprzętu. Wymagałaby ona dwutygodniowego przetargu. Tymczasem – jak mówił Przemysław Daca – “koszty zatrucia Wisły w ciągu tych 14 dni są nie do wyceny”. Wcześniej prezes tłumaczył, że zastosowany przez Miasto zabieg ozonowania zrzucanych do rzeki ścieków nie jest ich oczyszczaniem, a jedynie usuwaniem bakterii i to – z jak ujął – znikomego procenta fekaliów.

Sprzęt, który Wody Polskie użyczą miastu w ubiegłym roku został kupiony za 12 milionów złotych, teraz rzeczoznawca wycenił go na prawie dwa i pół miliona. “To jest ponad dwa kilometry rur o średnicy jednego metra. My mieliśmy bardzo duże problemy, żeby jak najszybciej te rury uzyskać. Między innymi były ściągane z Norwegii. Do tego są różne urządzenia, które mocują, oświetlenie specjalistyczne. Również mamy dokumentację techniczną tego całego przedsięwzięcia, która też jest bardzo ważna. To wszystko użyczamy bezterminowo, bezpłatnie” – podkreślał prezes Wód Polskich. Wśród użyczanego sprzętu nie ma pomp.

Rzecznik ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Michał Kania przypomniał, że Miasto będzie musiało je zdobyć. “Pokryje też koszty całej operacji, ponieważ o ile rok temu była ona nieprzewidziana, (…), o tyle w tym roku można było jej uniknąć. Nasze Ministerstwo oraz Wody Polskie dwukrotnie zwracał się do prezydenta stolicy o pilne zajęcie się problem przesyłu ścieków do “Czajki”, ostrzegając, że może dojść do ponownej awarii” – mówił rzecznik.

We wtorek Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo po kolejnej awarii w stołecznej oczyszczalni ścieków “Czajka”. Dotyczy ono niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych, zobowiązanych do prawidłowego nadzoru nad odbiorem ścieków oraz sprowadzenia, w związku z eksploatacją instalacji działającej w ramach oczyszczalni “Czajka”, niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób i mienia w wielkich rozmiarach. Chodzi o niebezpieczeństwo w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym lub zwierzęcym. Śledztwo wszczęto na podstawie doniesień medialnych.

Natomiast do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga wpłynęło zawiadomienie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie. MPWiK pisze w nim, że awaria układu przesyłowego transmitującego ścieki “mogła być wynikiem sabotażu lub działania o charakterze terrorystycznym”. Spółka wniosła o ustalenie, czy do awarii nie doszło w wyniku przestępstwa. Prokuratura zleciła Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadzenie czynności mających zweryfikować zawiadomienie.

Zawiadomienie do prokuratury w sprawie awarii rurociągu odprowadzającego ścieki do oczyszczalni “Czajka” w Warszawie skierował również minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Ma ona ustalić powody uszkodzenia rurociągu, a także kto i z jakiego powodu zawinił. Dodał, że wniosek jest związany z niedopełnieniem obowiązków przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Według ministra skutkuje ono znaczącym pogorszeniem stanu wód, Wisły. “Co ma zdecydowany wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo ludzkie, a dodatkowo ma niszczący wpływ również na środowisko naturalne” – mówił Marek Gróbarczyk. Minister powiedział też, że w maju warszawski ratusz zapewniał jego resort, że instalacja doprowadzająca ścieki do oczyszczalni “Czajka” jest bezpieczna i może być wykorzystywana do realizacji odprowadzenia ścieków. Minister dodał, że władze stolicy utrudniały ministerstwu kontrolę instalacji.

Wody Polskie przekonują, że kolejnej awarii w warszawskiej oczyszczalni ścieków “Czajka” należało się spodziewać. Prezes Daca wyjaśnia, że Wody Polskie od dawna przewidywały możliwość awarii i interweniowały w warszawskim ratuszu w sprawie oczyszczalni, monitując też w sprawie budowy alternatywnego kolektora.

“W kwietniu i czerwcu pisałem pismo alarmistyczne do pana prezydenta. Pisałem, że usunął tylko skutki, a nie przyczynę, że może dojść do ponownej awarii w innym odcinku rurociągu. Prosiłem, aby wybudować rurociąg zastępczy” – wyjaśnił na konferencji prasowej w tym tygodniu. Przemysław Daca podkreślił, że kolektor był uszkodzony. “Ścieki już płynęły dwoma nitkami rury, a jedna powinna być alternatywna. Było ich zbytu dużo i to było tylko kwestią czasu, żeby tutaj nastąpiła awaria” – wyjaśnił.
Prezes Wód Polskich poinformował też, że próbował dwukrotnie przeprowadzić w MPWiK kontrolę gospodarowania wodami. Bezskutecznie. Kontrolerzy nie zostali wpuszczeni do przedsiębiorstwa.
Szef Wód Polskich zarzucił też władzom Warszawy ignorowanie zasad komunikacji. Zaznaczył, że o obecnej awarii w “Czajce” dowiedział się od służb wojewody. “Osobiście nie zostałem poinformowany po raz kolejny przez MPWiK, ani przez pana prezydenta Warszawy” – przekazał Przemysław Daca.

To kolejna awaria “Czajki”. Pod koniec sierpnia ubiegłego roku doszło do awarii dwóch nitek kolektora odprowadzającego do niej ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy. MPWiK również zdecydowało wówczas, by zrzucać nieczystości do Wisły. Do rzeki trafiało 3 tysiące litrów ścieków na sekundę. W reakcji na to premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o budowie tymczasowego rurociągu, którym ścieki były przepompowywane do oczyszczalni. Wojsko zbudowało most pontonowy, na którym położono tymczasowy rurociąg przygotowany we współpracy z Wodami Polskimi. Według szacunku Wód Polskich zatrzymał on zrzut 20 milionów metrów sześciennych ścieków do Wisły w Warszawie. To ilość, która wypełniłaby po brzegi 208 Stadionów Narodowych. Zastępcza instalacja działała do połowy listopada. Budowa awaryjnej instalacji kosztowała 41 milionów złotych – te środki pochodziły z budżetu państwa. Na wspomnianą kwotę składy się koszty związane z montażem rur oraz stacji pomp. Dziennie utrzymanie i obsługa bypassu kosztowała około 50 tysięcy złotych.

Naprawa kolektorów kosztowała miasto około 45 milionów złotych. Według informacji Wód Polskich został wymieniony 100-metrowy odcinek rur z liczącego ponad kilometr kanału. Naprawę szefowa MPWiK, Renata Tomusiak, nazwała “bardzo poważaną inwestycją w modernizację tego układu”. Za zrzut ścieków Wody Polskie naliczyły MPWiK ponad 10 milionów złotych opłaty.

Zgodnie z informacją szefa Wód Polskich za ekspertyzę dotyczącą ubiegłorocznej awarii kolektorów ściekowych Czajki MPWiK zapłacił 7 milionów złotych. Podsumowując wyniki analizy, autor raportu profesor Zbigniew Kledyński z Politechniki Warszawskiej mówił, że “nie ma takiego oczywistego winnego, jednej przyczyny”, a do awarii doprowadził “splot czynników, które złożyły się na wadę ukrytą”. Profesor odmówił wskazania osób odpowiedzialnych za sytuację.

IAR/w dw

COMMENTS