HomePOLSKA

Dlaczego w Polsce jest tak mało przypadków koronawirusa? To cud czy naciągnięta statystyka? Lekarz wyjaśnia

Dlaczego w Polsce jest tak mało przypadków koronawirusa? To cud czy naciągnięta statystyka? Lekarz wyjaśnia

Statystyki zakażeń oraz ofiar śmiertelnych koronawirusa w Polsce na tle innych europejskich krajów wyglądają bardzo optymistycznie. Wydawać by się mogło, że jakimś cudem, w naszym kraju przypadków jest dużo mniej niż w wielu innych państwach. Czy to rzeczywiście możliwe? Lekarz Bartosz Fiałek udowadnia, że to kwestia niedoszacowanych statystyk.

 

Według oficjalnych statystyk Ministerstwa Zdrowia, w Polsce mamy ponad 3 tysiące potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem. To stosunkowo mało, w porównaniu z innymi krajami Europy: Hiszpania i Włochy przekroczyły już 100 tys. przypadków, w Wielkiej Brytanii i Francji odnotowano kilkadziesiąt, a w Belgii, Holandii czy Szwajcarii kilkanaście tysięcy zakażonych. Podobnie prezentują się statystyki ofiar koronawirusa. W Polsce zmarło do tej pory (stan na 3 kwietnia na godz. 14.00) 59 osób, podczas gdy w wielu innych europejskich krajach ofiar jest kilka, a nawet kilkanaście tysięcy.

 

Z czego wynikają te dysproporcje? Czy to oznacza, że Polska wyjątkowo dobrze radzi sobie z pandemią koronawirusa? Wyjaśnia to Bartosz Fiałek, bydgoski lekarz z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Na nagraniu, które udostępnił na Facebooku, lekarz tłumaczy, dlaczego podawane liczby zakażonych i ofiar śmiertelnych w Polsce są niedoszacowane. Przede wszystkim, zwraca on uwagę na dysproporcję między liczbą osób objętych kwarantanną i nadzorem epidemiologicznym a liczbą wykonywanych w Polsce testów na obecność koronawirusa: – Jeżeli nie testujemy tych wszystkich ludzi, to stąd taka liczba zakażonych.

 

Niedoszacowanie w statystykach osób zakażonych wynika więc ze stosunkowo niewielkiej liczby przeprowadzanych testów. Bartosz Fiałek wskazuje dla porównania, że podczas gdy w Polsce wykonuje się kilka tysięcy testów dziennie, w Niemczech przepustowość laboratoriów wzrośnie w najbliższych dnia do nawet stu tysięcy. Z kolei tak niską oficjalną liczbę ofiar koronawirusa Bartosz Fiałek upatruje w polskim sposobie tworzenia statystyk na podstawie informacji z kart zgonu.

 

Zgodnie ze wskazaniami WHO, do opisywania chorób spowodowanych koronawirusem należy używać dwóch kodów ICD – 10:

 

 

    • U07.1 – w przypadku zakażenia koronawirusem, który został potwierdzony testem,

 

    • U07.2 – w przypadku zakażenia koronawirusem, ale bez potwierdzenia testem (czyli np. na podstawie obrazu tomografii komputerowej i objawów klinicznych.

 

 

– W formularzu zgonu wypełniamy trzy istotne rubryki, dotyczące: przyczyny śmierci pierwotnej, wtórej i bezpośredniej. Na przykład: przyczyna pierwotna – niewydolność serca, wtórna – obrzęk płuc i bezpośrednia – zatrzymanie oddechu i zatrzymanie krążenia. Dodatkowo korzysta się z kodów chorób, zawartych w międzynarodowym katalogu ICD – 10 – tłumaczy Bartosz Fiałek.

 

– W Polsce raportujemy jako ofiary koronawirusa tylko te zgony z przyczyną pierwotną opisaną kodem U07.1, czyli te z pozytywnym wynikiem testu. Z kolei inne kraje wykorzystują również w statystykach zgony z kodem U07.2 – dodaje. Podsumowując, w ocenie Bartosza Fiałka, statystyki liczby zgonów z powodu koronawirusa są w Polsce zaniżone, ponieważ nie klasyfikuje się do nich zmarłych, u których objawy i przeprowadzone badania wskazywały na zakażenie, ale nie potwierdzono go testem.

 

 

aip



COMMENTS