"> Dlaczego teraz do polskiej polityki chce wrócić Donald Tusk? - wiadomosci.com

Dlaczego teraz do polskiej polityki chce wrócić Donald Tusk?

Dlaczego teraz do polskiej polityki chce wrócić Donald Tusk?

Skoro długi weekend, upały, to sięgnijmy po tematy „ogórkowe”. Czytam, że Donald Tusk ma już plan powrotu po polskiej polityki. Miałby wrócić jako twórca i patron bardzo szerokiej, proeuropejskiej listy w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Na takiej liście mógłby się znaleźć sam obecny szef Rady Europejskiej, choćby po to, żeby mieć immunitet, bardzo dobre apanaże i liczyć się w grze o fotel szefa Parlamentu Europejskiego.

Ale jeszcze ciekawsze jest, kto mógłby się znaleźć na tej liście. Bronisław Komorowski, Jerzy Buzek i inni byli premierzy, np. Marek Belka, Leszek Miller, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz czy Ewa Kopacz. Można dodać jeszcze Ryszarda Petru, Romana Giertycha i jakiegoś sportowca, bo jak wiadomo Tusk lubi sportowców. No, po prostu łeb urywa taka lista. Sami wygrani polskiej polityki, pełni charyzmy liderzy, którzy z pewnością porwą tłumy. W Polsce od lat sprawdza się ta sama zasada: nie opozycja wygrywa wybory, ale przegrywają je rządzący. Spójrzmy tylko na ostatnie wybory. Gdyby nie suma wszystkich błędów i wpadek premier Ewy Kopacz albo prezydenta Bronisława Komorowskiego, czy aby na pewno PiS i Andrzej Duda tak łatwo wygraliby wybory? Myślę, że nie poszłoby tak łatwo, gdyby Donald Tusk został w Polsce. Przecież dziś jest tak samo.

 

Przez dwa lata PiS szedł jak czołg i nie zatrzymywały go żadne protesty w obronie sądów czy Trybunału Konstytucyjnego. A poparcie dla ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego tylko rosło. Dlaczego teraz do polskiej polityki chce wrócić Donald Tusk? Żeby wrócili do gry polityczni emeryci? To, co sprawiło, że główna siła opozycji – Platforma Obywatelska poprawia swoje notowania, wynika wyłącznie z błędów ludzi obozu władzy. Nieszczęśliwa ustawa o IPN, informacja o nagrodach dla członków rządu. To suma tych wszystkich błędów wywołała wrażenie, że PiS jest w defensywie. Dlatego powtarzam, że to właśnie ucieczka przed zużyciem się władzy była głównym powodem zmiany na stanowisku szefa rządu. I PiS byłby dopiero w dużych tarapatach, gdyby premierem nie został Mateusz Morawiecki. Czytam też komentarze, że w wypadku Platformy Obywatelskiej tym, co przynosi odbicie i poprawę notowań, jest zejście z poziomu moralnego wzmożenia na bardziej racjonalny ton.

 

Wystarczyło, żeby politycy PO i Grzegorz Schetyna przestali recytować wstępniaki z „Gazety Wyborczej”, a zajęli się własnymi pomysłami (np. ujawnianiem rządowych nagród). To wszystko nie zmienia istoty rzeczy. Jaki plan, jaki pomysł, nawet dla klasy średniej, która – jak się wydaje – jest trzonem wyborców Platformy Obywatelskiej, mają liderzy tego ugrupowania? Dlaczego do polskiej polityki chce wrócić Donald Tusk? Żeby wrócili do gry polityczni emeryci? To, co słyszymy, to wyłącznie hasło, żeby „odsunąć PiS od władzy”. To jednak są wyłącznie zaklęcia, tak nie wygrywa się wyborów. Opozycja wciąż tylko czeka na kolejne błędy i potknięcia PiS. To, że jest ich coraz więcej, to inna sprawa. Ale wcale nie oznacza to automatycznej premii i wzrostu poparcia dla PO.

 

Paweł Siennicki aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0