Dlaczego chciał podpalić sąd w Szczecinie? Psychiatra z zarzutami

Dlaczego chciał podpalić sąd w Szczecinie? Psychiatra z zarzutami

Psychiatra, który w piątek z benzyną ruszył na sąd, od dłuższego czasu starał się bezskutecznie o opiekę nad synem. Teraz zmierzy się z innymi lekarzami, którzy sprawdzą, czy podczas ataku był poczytalny.

Od soboty 45-letni mężczyzna siedzi w areszcie. Jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa strażnika i działania zmierzające do podpalenia sądu. Do wstrząsających chwil doszło w piątek przed południem w sądzie okręgowym w Szczecinie przy ulicy Małopolskiej. Tu toczą się sprawy rodzinne, związane rozwodami i opieką nad dziećmi. Jedna ze spraw dotyczy podejrzanego, który stara się o opieką nad dzieckiem. Szczegóły nie są znane, bo tego typu sprawy toczą się z wyłączeniem jawności. Wiadomo jednak, że mężczyzna nie był zadowolony z rozstrzygnięć sądu.

 

– Zniszczyli mi rodzinę, zabrali syna – krzyczał, gdy dwaj petenci sądu obezwładnili go. Chwilę wcześniej rzucił się z siekierą na strażnika (obrażenia nie są poważne), a potem wniósł dwa kanistry z benzyną. Ostrzegł, przebywających w holu świadków, że będzie palił sąd i dlatego kazał im wyjść z budynku. W samochodzie miał jeszcze pięć kanistrów z benzyną. – Mówił, że nie miał nic do tego strażnika, którego zranił, ale obawiał się, że mają broń i uniemożliwią mu wykonanie planu – opowiadał świadek zdarzenia. Prokuratura powoła biegłych, którzy mają ocenić stan psychiczny mężczyzny w chwili czynu.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0