Czy pogorszenie relacji między Polską i Iranem to cena, jaką musi zapłacić Polska za dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi?

Czy pogorszenie relacji między Polską i Iranem to cena, jaką musi zapłacić Polska za dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi?

Konferencję bliskowschodnią w Warszawie uważamy za przedsięwzięcie wymierzone przeciwko Iranowi – mówi Masoud Edrisi Kermanshahi, ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce.

Co pan będzie robił 13 i 14 lutego, kiedy w Warszawie będzie trwała konferencja bliskowschodnia? Zostaje pan w stolicy? Nie mam żadnych instrukcji, które by mi sugerowały opuszczenie Warszawy w tych dniach. Zamierzam podjąć wszelkie wysiłki na miejscu, by rezultat konferencji nie był antyirański.

Co konkretnie może pan zrobić? Planuje pan udział w „antykonferencji”, czyli spotkaniu w Sejmie organizowanym przez Ruch Narodowy? Wiem o tej konferencji, w ostatnim czasie spotkałem się z posłem Robertem Winnickim i zostaliśmy na nią zaproszeni. Jest prawdopodobne, że ja sam lub ktoś z pracowników naszej placówki weźmie w niej udział.

Tuż po podaniu informacji o organizacji konferencji ministerialnej ws. pokoju na Bliskim Wschodzie w Warszawie dyplomaci irańscy na całym świecie mieli podjąć działania zmierzające do zniechęcenia poszczególnych państw do przyjazdu do Polski. Udało się? Konferencję w Warszawie uważamy za przedsięwzięcie wymierzone przeciwko Iranowi. Wynika to wprost z wypowiedzi amerykańskiego sekretarza stanu Mike’a Pompeo, który ogłosił, że głównym tematem tego spotkania będzie Iran. Pompeo przedstawił nasze państwo jako główne zagrożenie dla pokoju na Bliskim Wschodzie. Dlatego uważamy to spotkanie za antyirańskie i ze wszystkich sił będziemy mu się przeciwstawiać i zrobimy wszystko, by Amerykanie nie osiągnęli zamierzonych celów. Ponieważ pozostałe cele konferencji nie są jasne, udział wielu państw stanął pod znakiem zapytania. Swój przyjazd wykluczyła też szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini.

Ale tłumaczyła to od dawna zaplanowanym szczytem Unii Afrykańskiej w Addis Abebie. Informacja o konferencji w Warszawie pojawiała się z niewielkim wyprzedzeniem. Pani Mogherini stosuje język dyplomacji. Dla każdego, kto zna ten język, jest jasne, że po prostu stanowczo odmówiła przyjazdu.

 

Czy dyplomacja irańska spowodowała, że jakieś państwo również zrezygnowało z udziału? Udziału w szczycie w Warszawie nie wezmą na pewno Rosja, Chiny, Liban i Meksyk. Część państw przekazała nam, że co prawda będzie obecna, ale ich delegacje będą miały obniżoną rangę.

Skąd zmiana narracji wobec Polski? Jeszcze kilka tygodni temu Iran groził drastycznym obniżeniem relacji dwustronnych. Tuż przed szczytem okazuje się, że Teheran jednak jest w stanie przeboleć fakt organizacji tego wydarzenia w Warszawie. W czasie moich spotkań z przedstawicielami polskich władz, a także podczas wizyty polskiego wiceministra spraw zagranicznych w Teheranie, przekonywano nas, że Polska nie dopuści, by konferencja przekształciła się w przedsię-wzięcie antyirańskie. Nieco łagodniejsze wypowiedzi pojawiły się też w ustach polityków amerykańskich. To oczywiście tylko słowa, nie ufamy im całkowicie, ale postanowiliśmy przyjąć postawę wyczekującą i obserwować rozwój wypadków.

Czy to oznacza, że oddzielają państwo to, co mówią dyplomaci amerykańscy od słów Donalda Trumpa? Jego retoryka się nie zmienia. W ubiegłotygodniowym orędziu o stanie państwa nazwał Iran głównym sponsorem światowego terroryzmu. Od czasu wyboru prezydenta Trumpa mamy do czynienia z bardzo ostrymi wypowiedziami pod adresem Iranu. Dzieje się tak mimo wielu wypowiedzi zawodowych urzędników amerykańskiego Departamentu Stanu. Ale nie stosujemy tu żadnego rozróżnienia. Donald Trump jako prezydent ma bardzo poważne prerogatywy, więc traktujemy je poważnie. Wiemy, że wiele instytucji amerykańskich krytykuje Trumpa za politykę w stosunku do Bliskiego Wschodu, ale to jego wypowiedzi traktujemy jako oficjalne stanowisko USA.

Czy pogorszenie relacji między Polską i Iranem to cena, jaką musi zapłacić Polska za dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi? Do czasu wycofania się USA z porozumienia nuklearnego stosunki polsko-irańskie były bardzo dobre, perspektywy ich dalszego rozwoju także. Wymiana handlowa zwiększała się niemal z dnia na dzień. Mieliśmy też bardzo częste kontakty na szczeblu dyplomatycznym. Niestety, po decyzji Waszyngtonu również Warszawa de facto zawiesiła nasze relacje.

Mimo ochłodzenia stosunków na szczeblu politycznym do Iranu dalej wybiera się sporo polskich turystów. Niedawno pojawiły się jednak pogłoski, że Polacy mogą mieć problemy z otrzymaniem wiz. Nasze społeczeństwo jest bardzo przyjaźnie nastawione do turystów. Iran ma pod tym względem sporo do zaoferowania i nie zamierzamy niczego zmieniać. W ubiegłym tygodniu spotkałem się nawet z polską wiceminister sportu i turystyki, z którą rozmawialiśmy o rozwoju naszej współpracy. Po raz kolejny podkreśliłem, że nie ma i nie będzie żadnych kłopotów z wydawaniem wiz polskim obywatelom.

Niedawno miała miejsce historyczna wizyta papieża Franciszka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Głowa Kościoła katolickiego po raz pierwszy gościła w państwie muzułmańskim na Półwyspie Arabskim. Jak pan ocenia tę wizytę? Papież podróżuje po całym świecie, więc sama wizyta w ogóle nas nie dziwi. Przyznam jednak, że oczekiwalibyśmy po papieżu przywołania do porządku rządów ZEA i Arabii Saudyjskiej w związku z wojną w Jemenie. Prowadzone są tam działania zbrodnicze. Nie dość, że bomby spadają na ludność cywilną, to jeszcze pozbawia się jej dostępu do pomocy humanitarnej. To nieludzkie. Oczekiwaliśmy od papieża, że upomni się o tę sprawę.

 

 

 

 

 W tym tygodniu polecamy ► Kennedy’ego zabił Oswald. Adamowicza zabił Wilmont! Skończmy z ukrywaniem przestępców w Polsce





COMMENTS

WORDPRESS: 0