HomePOLSKAMałopolskie

Cyrk na kółkach czyli sanepid “na froncie walki” z koronawirusem. Traci społeczeństwo, gospodarka, budżet państwa

Cyrk na kółkach czyli sanepid “na froncie walki” z koronawirusem. Traci społeczeństwo, gospodarka, budżet państwa

Praca w inspekcji sanitarnej w Nowym Sączu, który znajduje “czerwonej strefie”, trwa 24 godziny na dobę. Mieszkańcy są rozgoryczeni powolnym tempem rozpatrywania ich spraw oraz brakiem możliwości uzyskania informacji. Niektórzy próbują się dodzwonić po kilkaset razy, ale bez skutku. Pracownicy Sanepidu są przeciążeni pracą oraz przemęczeni, często też bezsilni. Na jednego inspektora przypada średnio sto osób. To wina braku odgórnego systemu informatycznego, który mógłby usprawnić pracę w sądeckim sanepidzie. Janusz Górowski stworzył go charytatywnie.

Od początku pandemii koronawirusa pracownicy inspekcji sanitarnej w Nowym Sączu pracują na pełnych obrotach. Są przemęczeni i często bezsilni ponieważ niewiele od nich zależy. W stacji w Nowym Sączu pracują 54 osoby, wszyscy teraz walczą z koronawirusem. W mieście i powiecie nowosądeckim jest około tysiąc aktywnych przypadków zakażenia. Około pięć tys. osób przebywa na kwarantannie co oznacza, że jeden pracownik sanepidu ma pod nadzorem średnio sto osób. Ponad to inspektorzy odbierają dziennie blisko 500 telefonów. Reporterzy programu „Czarno na białym” emitowanego przez TVN24 odwiedzili Powiatową Stacja Sanitarno – Epidemiologiczną przy ul. Stefana Czarnieckiego w Nowym Sączu, aby przestawić i pokazać sytuację rozgoryczonych petentów oraz bezsilnych i przemęczonych pracowników.

W poczekalni ludzie nie kryli zdenerwowania a nawet łez. Pozytywny wynik tekstu oznacza dla nich często wielotygodniową kwarantanne. Wielu przychodzi osobiście, aby uzyskać informacje. – To jest tragedia. Wie pan, ile ja tu czasu spędzam? A mąż jest ciężko chory i w łóżku leży – mówi jedna z petentek w reportażu TVN24. W stresie i pocie czoła pracuje personel sądeckiego sanepidu. Są przemęczeni, ale robią wszystko żeby pomóc. Często to na nich spada cała odpowiedzialność za pandemię. – U nas emocji jest tak dużo, że czasami one nas przerastają. Człowiek chciałby pomóc, ale nie jest w stanie pomóc. Od marca pracuję siedem dni w tygodniu, 30, 31 dni w miesiącu, 24 godziny na dobę – mówi Beata Wójciak, pracownica sanepidu w Nowym Sączu. – I chociaż wszystkim się wydaje, że jestem bardzo silna, przestaje mi już tych sił brakować. Cierpi na tym moja rodzina – dodaje.

Pracownicy chcą pomóc każdemu. Odbierają telefony średnio co minutę-dwie i jak wspólnie przyznają, muszą być często lekarzami, czy psychoanalitykami, lecz nie do tego zostali oddelegowani. – Wszystkim wydaje się, że jak ludzie są pozamykani w domach, to wszystko spoczywa na barkach inspekcji sanitarnej. A tak nie jest. Nie jesteśmy lekarzami i nie leczymy ludzi. Nie mamy takich uprawnień – mówi Beata Wójciak w rozmowie z dziennikarzem TVN24. Pracownicy zmagają się z codziennym hejtem i oskarżeniami, mimo że oddają całe serce swojej pracy. Skuteczność pracy sanepidu nie zależy tylko od jego pracowników. Problemem są też niepełne informacje, które trafiają do inspekcji sanitarnej w Nowym Sączu, często brakuje kontaktu do osób, które otrzymały pozytywny wynik.

Testy na obecność koronawirusa zlecają także szpitale, bądź są one wykonywane prywatnie. To sanepid w dochodzeniu musi ustalić z kim kontaktował się zakażony. – W pierwszej kolejności odzywamy się do laboratorium, jeśli nie mamy danych kontaktowych do osoby zakażonej, jeśli nie ma możliwości to pozostaje policja – mówi Mateusz Wójcik, dyrektor sądeckiego sanepidu i tłumaczy, że coraz częściej się zdarza, że osoby nie podają kontaktu, co bardzo utrudnia pracę inspektorów i rozwleka tę pracę. – My powinniśmy podjąć działania najszybciej jak się da – podkreśla. Tymczasem znalezienie kontaktu do zakażonych zajmuje nawet dwa dni. Petentom puszczają nerwy, zdarzają się błędy, które dla osób przebywających na kwarantannie wydają się absurdalne. Wielu z nich spędza na kwarantannie wiele tygodni, mimo że mają miano ozdrowieńców.

Wielu z nich „zaginęło w systemie” i mimo, że ich wyniki są negatywne nie zostaną zwolnieni z kwarantanny dopóki nie będą wpisani do ogólnopolskiego systemu EWP. Wyniki testów muszą trafić w ręce inspektorów, aby kwarantanna mogła zostać zakończona, to niestety często trwa kilka dni, zanim dokumenty zostaną wysłane z laboratoriów. Informację o wynikach otrzymują najpierw sami przebadani i oczekują, że tego samego dnia zakończą kwarantannę. Niestety z powodu obłożenia pracą na swoją kolej muszą poczekać, często nawet kilkanaście dni. Jeden z oczekujących w poczekalni mężczyzn przyznał, że nie rozumie czym spowodowane są takie pomyłki. – Przyszedł SMS i policja powiedziała, że już nie mamy kwarantanny, a za tydzień przyjechała policja i powiedziała, że mamy. Tydzień byliśmy na wolności, a teraz znowu mamy. Ja nie wiem jakim to cudem – mówi rozgoryczony mężczyzna w programie „Czarno na białym”.

Coraz więcej petentów winą za chaos i opóźnienia obarczają system, który jest niewydolny. Sądecki sanepid tonie w ogromnej liczbie dokumentów. Jest to około 2800 grubych teczek. Od czasu pandemii instytucja nie otrzymała odpowiedniego systemu informatycznego. Darmową pomoc zaoferował Janusz Górowski, który chciał pomóc żonie – pani Gabrieli, pracownicy sanepidu. Mężczyzna opracował specjalny system informatyczny, przypisując konkretnej sprawie numer. Dzięki niemu inspektorzy wiedzą, w którym pokoju się one znajdują.

Górowski stworzył bazę informatyczną, dzięki czemu usprawnił pracę. – Nie mieliśmy dostępnego takiego rozwiązania informatycznego, jakby tworzyliśmy go tak na własne potrzeby – tłumaczy Wójcik dziennikarzowi TVN24 i potwierdza, że dwie inne stacje sanitarno -epidemiologiczne chciały także skorzystać z tego systemu. Po emisji programu TVN24 główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas przeprosił i zapewnił, że inspekcja będzie zmieniana, bo takie zmiany są konieczne. – Praca inspekcji będzie łatwiejsza, to się zmieni. Dostaliśmy 60 mln zł na zakup sprzętu dla oddziałów sanepidu – mówił Jarosław Pinkas.

 

 

Joanna Mrozek aip

COMMENTS