HomeMałopolskie

Cios nożem w serce męża. Sąd Apelacyjny w Krakowie uniewinnia żonę

Cios nożem w serce męża. Sąd Apelacyjny w Krakowie uniewinnia żonę

Niekarana, spokojna i uczciwa Marta P. była z mężem w związku 15 lat i doczekała się dwójki dzieci. Jednak prokurator chciał dla niej surowej kary, gdy Paweł P. wylądował w szpitalu z raną kłutą serca. Krakowski sąd uniewinnił kobietę od próby zabójstwa męża, bo uznał, że nie dopuściła się przestępstwa, mogła się bronić.

Para mieszkała w domu pod Krakowem i wychowywała dwójkę dzieci. Przez dziewięć lat tworzyli zwyczajny związek, ale wiele się zmieniło, gdy mąż zaczął nadużywać alkoholu i wtedy stawał się agresywny. Wyzywał partnerkę, szarpał i bił po twarzy. Kobieta nie zgłaszała przemocy domowej, bo uważała, że to jej osobista sprawa. Sama zaczęła nadużywać alkoholu i piła z mężem.

 

Incydent z nożem w domu

 

W czerwcu 2017 r. mąż po południu zadzwonił z pracy i robił żonie pretensje, że źle się prowadzi. Zorientowała się, że pił alkohol. Pojawił się chwilę później i miał butelkę wódki. Twierdził, że świętuje swoje urodziny i imieniny. Zjadł kolację przygotowaną przez żonę i usnął na dwie godziny. Po przebudzeniu razem świętowali i pili alkohol. Paweł P. znowu zarzucał zdradę i ubliżał 34-latce, uderzył ją w twarz, był zdenerwowany, hałas obudził dzieci, które próbowały uspokoić ojca. Doszło do tragedii, która była różnie opisywana potem przez małżonków. Żona twierdziła, że była w kuchni i trzymała w ręce nóż o 19 cm ostrzu.

 

Rzuciła wtedy: człowieku proszę uspokój się, bo zrobię ci krzywdę. Mąż ruszył w jej kierunku i potknął się o próg. Tracąc równowagę nabił się na nóż, który żona trzymała w usztywnionej ręce. Ostrze wniknęło w ciało na głębokość 8-10 cm aż do serca. Żona wyjęła nóż z rany i podała mężowi ręcznik, by tamował krew. Kazał jej umyć nóż, a potem sam zadzwonił do pogotowie i skłamał, że został ugodzony przez nieznanego sprawcę przed domem i napastnik oddalił się w nieznanym kierunku. Na miejscu pojawiła się policja i Marta P. na gorąco przyznała się, ze to ona zadała cios mężowi. Miała prawie promil alkoholu we krwi i siniaka na twarzy.

 

Obrona konieczna czy wypadek?

 

Przesłuchiwana zeznała odmiennie, że chciała postraszyć męża i powstrzymać jego agresję. Nie była już pewna czy się nabił, czy „ręka poleciała odruchowo do niego”, gdy się potknął o próg w kuchni. Żałowała tego, co się stało, miała wyrzuty sumienia i przekonywała, że nie chciała zabić męża, gdy prokurator postawił jej zarzut próby zabójstwa. Paweł P. przeżył cios nożem w serce. Jedno z dzieci, świadek zajścia, zeznało, że ojciec nabił się na leżący na podłodze nóż. Nie było wątpliwości, że dziewczynka próbuje wybronić matkę przed karą.

 

Biegły medyk nie wykluczył, by do zranienia doszło przez nabicie się na nóż w usztywnionej ręce kobiety. Paweł P. nie chciał i odmówił udziału w eksperymencie procesowym w domu i dążył do przedstawienia swojej wyłącznej winy. Sąd I instancji przyjął, że Marta P. przekroczyła granice obrony koniecznej i skazał ją za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu męża na rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat.

 

Prokurator chce kary

 

Zdaniem sądu nigdy wcześniej kobieta nie doznała poważniejszych obrażeń, a skala agresji męża tego dnia nie była większa niż zwykle. Z tego powodu sięgnięcie po nóż było niezasadne i nieproporcjonalne do zagrożenia. Marta P. nie działała też pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami. Prokurator w apelacji wnosił o zmianę kwalifikacji czynu na próbę zabójstwa i wymierzenie kobiecie 9 lat więzienia.

 

Obrona wnosiła o przyjęcie działania kobiety w pełnej obronie koniecznej. Sąd Apelacyjny w Krakowie zgodził się z tym stanowiskiem i uniewinnił 34-latkę. Wyrok jest prawomocny.

 

aip

COMMENTS