Chcą zapisać się w historii Kielc. Ruszają na wyprawę dookoła świata!

Chcą zapisać się w historii Kielc. Ruszają na wyprawę dookoła świata!

Jacek Słowak i Michał Szpak chcieli zrobić coś niezwykłego. I dlatego zdecydowali się na wyprawę dookoła świata. Z Kielc wyruszają już 29 października. Podróż potrwa około pięciu miesięcy.

Jacek Słowak i Michał Szpak odliczają już dni do swojej najdłuższej i najtrudniejszej podróży. 29 października ruszają na wyprawę dookoła świata, której patronuje między innymi „Echo Dnia”. Być może na jeden z etapów dołączy do nich kielczanka Kalina Skowronek. Chcą odwiedzić około 30 krajów – Odwiedzimy około 30 krajów. Pod znakiem zapytania są jeszcze Filipiny. Jeśli chodzi o Europę, to ze względu na sytuację z uchodźcami mieliśmy mały problem z Węgrami, bo przez pewien czas do Budapesztu nie dojeżdżały pociągi, ale wszystko wróciło już do normy – mówi Michał Szpak. Przygotowania do wyprawy trwały półtora roku, przez cztery miesiące załatwiali wizy. Teraz są już właściwie spakowani i gotowi do drogi. Wyprawa potrwa około pięciu miesięcy. – Tak zakładamy, a ile wyjdzie, zobaczymy. Sytuacja w niektórych państwach jest rozwojowa, nie mamy na to wpływu. Ale mamy doświadczenie z wcześniejszych wypraw, więc myślę, że znajdziemy wyjście nawet z tych trudnych sytuacji – przyznaje kielczanin Jacek Słowak, podróżnik.

 

Zapisać się w historii Kielc Razem podróżują już dwadzieścia lat. Ale ta wyprawa będzie zdecydowanie najtrudniejsza, między innymi ze względów logistycznych. – Chcemy zrobić coś wyjątkowego. Zapisać się też w historii, bo z tego, co ustaliliśmy, żaden kielczanin nie przejechał jeszcze w taki sposób dookoła świata, za jednym razem. Takich osób nawet w Polsce jest mało. Zazwyczaj pokonują tę trasę etapami, w ciągu kilku lat. My chcemy to zrobić za jednym razem – mówi Jacek Słowak. Koszt jest duży, około 50 tysięcy złotych od osoby. – Jeżeli ktoś szuka fajnej reklamy i chciałby nas wspomóc, to zapraszamy do współpracy. Na pewno może na nas polegać – zapewnia Michał Szpak. Dodajmy, że w organizacji wyprawy pomagają: Stowarzyszenie Salutem, Instytut Badawczo-Naukowy Salt – Cave, Perfektus, Qchnia Polska z Kielc, House Expert, Profesjonalna Akademia Młodych Adeptów Futbolu, Centrum Edukacji i Sportu. Trasa podzielona jest na cztery etapy. Jak będzie przebiegać? -Najpierw planujemy dotrzeć na Węgry, a później jak najszybciej do Turcji. W Stambule chcemy zobaczyć Muzeum Adama Mickiewicza i grób Mariana Langiewicza. I dotrzeć do miejscowości Polonezköy, która wcześniej nazywała się Adampol. Była to osada polskich uchodźców, założona dzięki funduszom księcia Adama Czartoryskiego. Tam cały czas mieszkają osoby, które kultywują polską tradycję, mówią w naszym języku – wyjaśnia Jacek Słowak.

 

Część trasy pokonają balonem Potem z Ankary dotrą do Kapadocji. Jest plan, żeby część tego etapu przelecieć balonami. Następnie udadzą się w stronę Morza Czarnego, stamtąd do Gruzji, później Armenii, Azerbejdżanu i Iranu. Autostopem chcą dotrzeć do Teheranu, tam odwiedzą polski cmentarz. Pod Iranem jest też największe jezioro podziemne na świecie i do niego również zamierzają dojechać. Kolejnym celem wyprawy jest Abu Dhabi, gdzie spędzą 20 godzin. Później Delhi, gdzie chcą się spotkać ze znanym podróżnikiem Tomkiem Tułakiem. – Stamtąd udamy się do Kaszmiru. Zależy nam na odwiedzeniu najbardziej niebezpiecznych terenów Indii, ale i najciekawszych, bo dociera tam mało turystów. Nie ma tam jeszcze komercji. Później w planie jest Kalkuta, Bangladesz, gdzie chcemy zobaczyć najbardziej dziewicze tereny – mówi o ciekawych planach Michał Szpak.

 

Sylwester będzie wyjątkowy Następnym etapem będzie Birma, którą chcą przejechać autostopem. Potem Bangkok, Laos, Kambodża, Wietnam. -Zastanawiamy się, gdzie spędzić wyjątkowego sylwestra. Myślimy o Bangkoku i Ho Chi Minh w Wietnamie. Gdzieś będziemy, na pewno życzenia złożymy – z uśmiechem mówi Michał Szpak. Kolejne miejsca, które odwiedzą, to Kuala Lumpur, Indonezja, Gwinea, Papua Nowa Gwinea – tam ze względów bezpieczeństwa będą korzystać z przewodników lokalnych, Malezja, gdzie doleci żona Michała Szpaka, Brunei. Stamtąd dotrą do Pekinu, z niego przelecą do Kanady, później do Meksyku, Peru, Boliwii, Brazylii, następnie do Dakaru, Maroka, do Gibraltaru. – No i wrócimy do Europy. To już prawie dom – mówi z uśmiechem Jacek Słowak.

 

Rzeczy biorą bardzo mało Na wyprawę zabierają plecaki, a w nich niewiele rzeczy. – Cienki śpiwór, lekką karimatę, cztery koszulki, cztery pary skarpetek, dwie pary spodni, jedną kurteczkę, klapki, buty trekkingowe, okulary przeciwsłoneczne, czapkę na głowę, pelerynę przeciwdeszczową. To wszystko. Bierzemy też, na dwie osoby, po lekkim namiocie i palniku, żeby w razie potrzeby ugotować wodę na herbatę. Do tego podstawowe lekarstwa, dwa laptopy, aparat, kamerę, żeby uwiecznić tę niezwykłą wyprawę – mówi kielczanin Jacek Słowak. Oczywiście, na bieżąco będą relacje w „Echu Dnia” i na portalu internetowym www.echodnia.eu.

, foto ,Łukasz Zarzycki



COMMENTS

WORDPRESS: 0