CBA zatrzymało 6 osób w sprawie Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wśród zatrzymanych jest były szef gabinetu politycznego MON Bartłomiej M.

CBA zatrzymało 6 osób w sprawie Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wśród zatrzymanych jest były szef gabinetu politycznego MON Bartłomiej M.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało sześć osób, które powoływały się na wpływy w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Agenci CBA zatrzymali dziś rano Bartłomieja M., byłego szefa gabinetu politycznego oraz rzecznika MON i bliskiego współpracownika ministra Antoniego Macierewicza. Zatrzymano też byłego prominentnego polityka PiS Mariusza Antoniego K. Ten ostatni był bohaterem naszego materiału sprzed dwóch miesięcy. Wspólnie z Superwizjerem TVN portal GazetaWroclawska.pl ujawnił, że były poseł PiS, a dziś biznesmen, stworzył „cennik władzy”. Napisano w nim, ile trzeba zapłacić za zorganizowanie spotkania z najważniejszymi urzędnikami w państwie.

Z naszych informacji wynika, że po szóstej rano razem z Bartłomiejem M. i byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. agenci zatrzymali sześć osób.

Wśród nich Radosława O., słynnego aptekarza z Łomianek, który trafił do zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej pod koniec 2015 roku. Później został z niej odwołany. Wśród innych zatrzymanych są też osoby związane z Ministerstwem Obrony Narodowej i PGZ.

Jedną z osób, którą zatrzymano razem z Bartłomiejem M. jest Agnieszka M., była urzędniczką resortu obrony narodowej. Najbardziej zapamiętano ją z incydentu z 1 września 2017 roku, podczas obchodów rocznicy rozpoczęcia II Wojny Światowej na Westerplatte. Zatrzymała wówczas harcerza, który miał odczytywać apel pamięci. Była działaczką PiS z Wielkopolski. Tam kandydowała w wyborach samorządowych w 2014 roku do rady powiatu kaliskiego. Śledztwo dotyczy niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A. W ocenie śledczych doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej.

Mariusz Antoni K. był bohaterem naszego materiału sprzed dwóch miesięcy. Wspólnie z Superwizjerem TVN portal GazetaWroclawska.pl ujawnił, że były poseł PiS, a dziś biznesmen, stworzył „cennik władzy”. Napisano w nim, ile trzeba zapłacić za zorganizowanie spotkania z najważniejszymi urzędnikami w państwie.

Nie wiemy czy to ów „cennik” stał się powodem działań CBA wobec Mariusza Antoniego K. czy też agenci zebrali jakieś inne materiały, obciążające byłego polityka. Z historii, którą opowiedzieliśmy wspólnie z Superwizjerem wynika, że „cennik władzy” powstał na przełomie 2015 i 2016 roku. Znalazł się w ofercie współpracy, jaką dolnośląskiemu przedsiębiorcy złożył Mariusz Antoni K.

Mamy kopię dokumentu zatytułowanego „Oferta doradztwa strategicznego”. Przeznaczona jest dla firmy produkującej puszki samopodgrzewające się. Zaczyna się od przedstawienia Mariusza Antoniego K. Są tam m.in. szczegółowe informacje o jego politycznej karierze i zajmowanych stanowiskach. Oferta obejmuje stworzenie strategii zawierającej m.in. przygotowanie „mapy drogowej sprzedaży produktu dla służb mundurowych”.

Owa strategia miałaby być realizowana m.in. poprzez „prowadzenie dialogu na poziomie rządowym (MON, MSWiA), parlamentarnym (posłowie i senatorowie z Komisji Obrony Narodowej oraz Administracji i Spraw Wewnętrznych) i administracji wojskowej”. Mowa jest też o „przekazywaniu decydentom materiałów klienta dotyczących produktu”. I wreszcie najważniejsze – o organizowaniu spotkań z decydentami. Rzecz jasna nie za darmo. Jeśli klient zdecydowałby się na umowę o stałej współpracy przez minimum 3 miesiące, w cenie 45 – 55 tys zł netto miałby zapewnioną organizację minimum trzech spotkań z decydentami miesięcznie. Gdyby chciał płacić za różne usługi osobno, za każde spotkanie z ważnym politykiem musiałby wyłożyć od 5 do 30 tysięcy złotych „w zależności od pozycji i znaczenia danej osoby.”

Z kolei Bartłomiej M. po utracie stanowiska w resorcie w kwietniu 2017 został pełnomocnikiem zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji. Dwa dni później stracił stanowisko, a prezes PiS Jarosław Kaczyński zawiesił go w prawach członka PiS. Partyjna komisja orzekła potem, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze publicznej i spółkach Skarbu Państwa. Bartłomiej M. zrzekł się wówczas członkostwa w PiS. Założył własną firmę doradczo-martketingową. Dziennikarze portalu GazetaWroclawska.pl i Superwizjera TVN dotrali do zatrzymanego dziś Bartłomieja M. w czasie pracy nad reportażem o biznesowej działalności byłego polityka PiS. Mieliśmy wówczas nieoficjalne informacje o współpracy biznesowej Bartłomieja M. z Mariuszem Antonim K. Oto co były rzecznik MON napisał w odpowiedzi na nasze pytania: „Nie pracuję dla pana Mariusza Antoniego K. i nie było mojej roli w przedsięwzięciach biznesowych pana Mariusza. Jedynie znamy się wiele lat i to raczej pan Mariusz po moim odejściu z polityki udzielił mi rad co do założenia własnej firmy, bo sam też taką ścieżkę przechodził. Jestem mu za to wdzięczny”.

 

Red. Marcin Rybak AIP Polska Press



COMMENTS

WORDPRESS: 0