Była sekretarka niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof z zarzutami. Brała udział w masowym morderstwie

Była sekretarka niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof z zarzutami. Brała udział w masowym morderstwie

Współudział w mordzie sprzed lat zarzucają Niemce, mieszkającej w Szlezwiku-Holsztynie, tamtejsi śledczy. To była sekretarka niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.

– W sposób oczywisty rodzi się pytanie, dlaczego sprawiedliwość upomniała się o nich tak późno? – komentuje procesy członków dawnej załogi obozu, Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof w Sztutowie. Dziś ma 94 lata. W latach 1943-1945 była w sekretarką w niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof. Dopiero teraz upomniała się o nią sprawiedliwość. Prokuratura generalna w Itzehoe w Szlezwiku-Holsztynie wszczęła przeciwko 94-latce dochodzenie, zarzucając jej współudział w morderstwie. Jeśli zarzuty się potwierdzą, kobieta zostanie oskarżona i stanie przed sądem.

 

Zaznaczmy, to kolejne postępowanie przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości wytoczone członkom dawnego personelu KL Stutthof. Prokuratorzy z niemieckiego Muenster wytropili a w ubiegłym roku postawili przed sądem Johanna R., strażnika Stutthofu, członka dywizji SS Totenkopf. Pełnił w tym miejscu służbę w latach 1942-44. Zarzucano mu współudział w morderstwie kilkuset osób. Gdy pełnił służbę, w obozie zagazowano 100 Polaków i 77 jeńców sowieckich, a kilkuset Żydów zabito strzałami w potylicę. – Kara nie może być zemstą, ale uważam, że każdy członek załogi obozów koncentracyjnych, bez względu na funkcję, jest winny niedoli ofiar, którym zadawano śmierć, ból i tortury – mówi Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof.

 

Jednak Johann R. ostatecznie przed sądem nie stanął. Sędziowie uznali, że ze względu na wiek i nieuleczalną chorobę jego udział w procesie nie jest możliwy. Piotr Tarnowski wyraził rozczarowanie tamtą decyzją. – Gdy proces rozpoczynał się, miałem nadzieję, że sprawiedliwość dosięgła po latach sprawcę zagłady. Byłby to dobry znak dla Ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych i ich rodzin, że oprawcy będą sądzeni – napisał w oświadczeniu po decyzji niemieckiego sądu Piotr Tarnowski. – Miał być także sygnałem dla sprawców, że nawet mimo ich sędziwego wieku, zbrodnie nie ujdą im płazem. Ten sygnał miał mówić wyraźnie: „nie możecie spać spokojnie”.

 

– W sposób oczywisty rodzi się pytanie, dlaczego sprawiedliwość upomniała się (zbrodniarzy z niemieckich obozów koncentracyjnych) o nich tak późno? Nie znajduję powodów i nie podzielam tych, które znam by usprawiedliwić taką opieszałość w sądzeniu zbrodniarzy – czytamy w oświadczeniu dyrektora Muzeum Stutthof.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0