Bunt ratowników medycznych w Białymstoku

Bunt ratowników medycznych w Białymstoku

Szpitalne oddziały ratunkowe znajdują się w stanie agonalnym. Teraz nie wiadomo, czy będzie komu pracować w pogotowiu – mówi Marcin Moskwa, białostocki radny PO. Napisał w tej sprawie do dyrektora pogotowia i marszałka województwa.

Radny nie kryje, że zaniepokoiło go to, co ratownicy medyczni kilka dni temu opowiedzieli “Porannemu”. Uważają, że za mało zarabiają – jak mówią, zapłata za przepracowanych 100 godzin miesięcznie wystarcza im na opłacenie ZUS-u i podatków. Dlatego, teraz, gdy dyrektor ogłosił nowy konkurs na pracowników, złożyli swoje oferty, ale proponują dużo wyższe sumy za godzinę pracy niż dyrektor pogotowia. Bogdan Kalicki, dyrektor pogotowia mówi zaś, że na pieniądze, których chcą ratownicy, zwyczajnie go nie stać.

 

Co będzie więc, jeśli się nie dogadają? Pogotowie może stracić dobrze wyszkolonych ratowników z dużym doświadczeniem. – Jako radny i członek rady społecznej pogotowia zadaję sobie pytanie, czy od stycznia 2020 roku do mieszkańców Białegostoku będzie miał kto przyjechać, gdy wezwą pogotowie – mówi Marcin Moskwa. Dlatego w środę rano wystosował dwa pisma – do marszałka i dyrektora pogotowia. Pyta w nich, jakie są sposoby na rozwiązanie tej sytuacji.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0