Bukmacherzy wieszczą polityczny koniec Camerona

Bukmacherzy wieszczą polityczny koniec Camerona

Afera z największym w historii wyciekiem tajnych dokumentów ,”Panama Papers” już zebrała pierwsze żniwa. Po protestach w Islandii do dymisji podał się premier Sigurdur Ingi Johannsson. Za ustąpieniem swojego szefa rządu prostowali również Brytyjczycy. Część bukmacherów uważa, że przez wybuch afery David Cameron nie doczeka referendum ws. wyjścia kraju z Unii Europejskiej.
Islandczycy dopięli swego. Kiedy pojawiły się pierwsze doniesienia na temat finansowych przekrętów premiera Islandii Sigmundura Davida Gunnlaugssona i jego małżonki, polityk nie poczuwał się do winy. W momencie, kiedy wyszło na jaw, że inwestował miliony w tak zwanych rajach podatkowych, nie mógł dłużej chować głowy w piasek. Po licznych protestach obywateli, ustąpił ze stanowiska. Znaczna część Brytyjczyków ma nadzieję, że tą samą drogą podąży teraz ich premier David Cameron.
Brytyjczyk posypał głowę popiołem. Co prawda, tuż po wycieku tajnych dokumentów, Downing Street wydała cztery oświadczenia, w których podkreślała, że ani premier ani jego rodzina nie uzyskiwały żadnych korzyści z Blairmore Investment Trust ( funduszu zagranicznego ustanowionego przez zmarłego ojca i zarejestrowanego na Bahamach, które następnie sprzedał za 30 tys. funtów). Premierowi szybko jednak rozwiązał się język.
W wywiadzie dla telewizji ITV przyznał, że spuścizny po zmarłym ojcu pozbył się w 2010 roku, na cztery miesiące przed objęciem urzędu premiera. Jak podkreślał, nie ma nic do ukrycia. Przekonywał, że fundusz inwestycyjny ojca nie został powołany, aby uniknąć płacenia podatków brytyjskich. – Nigdy niczego nie udawałem. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Miałem bogatych rodziców – tłumaczył się Cameron. Polityk kajał się, że popełnił błąd zatajając wcześniej swój związek ze skandalem. Niedługo później – zgodnie z zapowiedzią – ujawnił swoje zeznania podatkowe z ostatnich sześciu lat.
I tak mogliśmy dowiedzieć się, że w tym czasie Cameron zarobił ponad milion funtów i że zapłacił od tego 402 tys. funtów podatku. Kiedy polityk objął w 2010 roku urząd premiera, sprzedał za 140 tysięcy funtów wszystkie posiadane akcje. Dodatkowo dziedziczył 300 tys. po ojcu, a od matki otrzymał 200 tys. funtów. Brytyjskie media zauważają, że Cameron opublikował swoje zeznania podatkowe jako pierwszy brytyjski premier w historii. Jego śladem poszedł również minister finansów George Osborne, mer Londynu Boris Johnson oraz lider Partii Pracy Jeremy Corbyn.
– To ważne, że opublikowaliśmy swoje zeznania, bądź co bądź jesteśmy ludźmi, którzy są lub chcieliby być odpowiedzialni za finanse narodowe. Nie będę jednak do niczego zmuszał tych z polityków, którzy nie podzielają mojego zdania – słowa Camerona cytuje BBC. Dogryźć mu próbował lider opozycji Jeremy Corbyn. Jak mówił, afera panamska pokazała wielu Brytyjczykom, że inne zasady obowiązują super- bogaczy, inne przeciętnego zjadacza chleba. – Wielka Brytania znajduje się w czołówce krajów, w których unika się płacenia podatków. To narodowy skandal, który musi się skończyć – dodał zamieszany w aferę Corbyn.
Do swojej skruchy Cameron nie zdołał przekonać wszystkich obywateli. Przed siedzibą premiera dziesiątki z nich domagały się jego rezygnacji. – To nie był dla mnie dobry tydzień. Nie wińcie za moje błędy urzędu premiera ani anonimowych doradców. To tylko moja wina, żałuję, że do tego doszło – Cameron miał powiedzieć później członkom swojej partii. Część Brytyjczyków i bukmacherów uważa, że powinien ustąpić ze stanowiska. Gros z nich uważa, że polityk nie wytrzyma presji i nie doczeka referendum ws. Brexitu.
– Ten rząd zrobił więcej niż jakikolwiek inny, aby zwalczać korupcję w kraju we wszystkich jej formach, ale obiecuję, że pójdziemy jeszcze dalej – próbuje ratować sytuację Cameron. Premier zapowiedział już, że pociągnie do odpowiedzialności firmy, których pracownicy uchylają się od opodatkowania.



COMMENTS

WORDPRESS: 0