HomePOLSKA

Bon turystyczny 1000 plus. Gospodarstwa agroturystyczne będą miały problem, bo nie będą mogły zainstalować u siebie terminali do kart płatniczych

Bon turystyczny 1000 plus. Gospodarstwa agroturystyczne będą miały problem, bo nie będą mogły zainstalować u siebie terminali do kart płatniczych

O ile ogólnie polska branża turystyczna z entuzjazmem przyjęła zapowiedź wprowadzenia w Polsce programu bonów turystycznych “1000+”, to może się okazać, że część z osób oferujących noclegi dla turystów, będzie mieć problem z dostępem do tych pieniędzy. Chodzi o właścicieli gospodarstw agroturystycznych, których w całej Polsce jest ponad 8 tysięcy. Wiele z nich działa także w Małopolsce. Ludzie ci boją się, że przez fakt, iż nie prowadzą “działalności gospodarczej”, nie będą mogli zainstalować u siebie terminali do kart płatniczych, które mają być niezbędne w celu zrealizowania przez gościa bonu turystycznego.

Jak zapowiada Ministerstwo Rozwoju prace nad wprowadzeniem w Polsce bonów turystycznych cały czas trwają. Odpowiedzialny za ich opracowanie jest wiceminister Andrzej Gut Mostowy (pochodzi z Podhala, gdzie jego rodzina prowadzi m..in. hotel, karczmę i stację narciarską). – Z ogromną radością mogę powiedzieć, że mamy zielone światło od ministerstwa finansów i program bonów turystycznych na pewno ruszy – mówi w rozmowie z “Gazetą Krakowską” Andrzej Gut Mostowy. – Będzie to ogromne wsparcie dla całej polskiej branży turystycznej oraz oczywiście zwykłych Polaków, wyjeżdżających na wakacje. Do obu tych grup może trafić łącznie nawet 7 miliardów złotych, a z pomocy skorzysta docelowo nawet 60 procent pracujących, czyli 7 milionów osób. Cały czas dopracowujemy szczegóły. Za kilka dni będzie wiadomo, czy pierwsze bony trafią do ludzi jeszcze przed wakacjami czy troszkę później – np. w ich trakcie – kończy wiceminister.

 

W praktyce ma to wyglądać tak, że rząd przez operatora programu (tym będzie Polska Organizacja Turystyczna) będzie przekazywał osobom pracującym na etacie bony w wysokości 1000 zł. Z tej kwoty 900 zł da budżet państwa, a 100 zł pracodawca danej osoby. Środki te trafią do każdego, kogo zarobki nie przekraczają 5200 złotych brutto miesięcznie. Jak mówi “Gazecie Krakowskiej” Gut Mostowy, najbardziej prawdopodobne jest, że pracownik dostanie te pieniądze w formie “karty przedpłaconej”. Ta będzie odpowiednio oznaczona, co spowoduje, że od razu będzie wiadomo, że środki te mogą być wykorzystane w hotelach, pensjonatach, innych miejscach noclegowych, atrakcjach turystycznych czy biurach podróży. – Gdyby taką kartą zapłacono za coś innego, np. zakup radia w sklepie, to sprzedawca musiałby się liczyć z tym, że operator później zweryfikuje taką transakcję i cofnie pieniądze z powodu użycia środków w celu nieturystycznym – tłumaczą w ministerstwie rozwoju.

 

To w praktyce oznacza, że w najbliższym czasie wszystkie podmioty działające w branży turystycznej będą musiały zaopatrzyć się w terminale płatnicze. Inaczej ich klienci nie będą mogli zapłacić za ich usługi bonem turystycznym, czyli de facto wspomnianą kartą przedpłaconą. Tu pojawia się problem dla właścicieli gospodarstw agroturystycznych. Ci bowiem martwią się, że terminali nie dostaną. – Ja już od kilku miesięcy chciałem u siebie taki zainstalować – mówi pan Adam Gał, właściciel gospodarstwa agroturystycznego w Białym Dunajcu. – Żaden bank nie chce mi go dać bo… nie posiadam NIP-u firmowego ani Regonu. Inaczej mówiąc, nie prowadzę firmy w sensie stricte. A banki mówią, że terminale są tylko dla firm. Mężczyzna ma racje. Zgodnie z polskim prawem każdy rolnik, który posiada odpowiedni areał ziemski może w swoim własnym domu wynająć turystom do maksymalnie 5 pokoi i nie musi przy tym zakładać firmy. Nie płaci też podatku dochodowego do momentu, aż nie zarobi w jednym roku więcej niż 100 tysięcy złotych. – Tym samym bony turystyczne, którymi pewnie będzie płacił w te wakacje niemal każdy klient, będą dla nas nie do zrealizowania – mówi pani Anna. – Banki nie chcą nam dać terminala, a ja nie założę “zwykłej firmy”. Moje dochody są niskie. To zaledwie kilka tysięcy złotych latem i zimą. Gdybym miała natomiast płacić normalny ZUS cały rok to koszt zjadłyby dochody, więc to dla mnie bez sensu.

 

– O tym, że gospodarstwa agroturystyczne mogą mieć problem z nowymi bonami wie już tez ministerstwo. – Zdajemy sobie sprawę, że takie obiekty mogą nie mieć dostępu do terminali – mówi Andrzej Gut Mostowy. – Dzwonili do mnie już w tej sprawie ludzie z Podhala, Mazur czy Podlasia. W tym ostatnim regionie branża stoi praktycznie tylko na gospodarstwach agroturystycznych. Będziemy starali się wymyślić coś, by usunąć dla nich problem niedostępności terminali. Może jednak okazać się, że będą oni zmuszeni do skorzystania z usług pośrednika. Tym będą zapewne biura turystyczne. Klient przyjdzie do nich i zapłaci, a biura wynajmą w jego imieniu pokój u gospodarza. Oczywiście dla tego ostatniego będzie wiązało się to z podzieleniem się z biurem podróży zyskiem w postaniu zapłaty prowizji.

 

Okazuje się jednak, że jest sposób, by rolnicy mogli jednak mieć u siebie terminal. Część banków dopuszcza, by gospodarstwa rolne podpisały taką umowę, posługując się prywatnym numerem NIP jej gospodarza. Potrzebny będzie też numer REGON. Ten gospodarstwo agroturystyczne dostanie za darmo w Głównym Urzędzie Statystycznym, składając wniosek na formularzu RG-OF. Uzyskanie tego ostatniego jest darmowe i trwa kilka dni. W sumie formalności do załatwienia nie jest więc sporo. Problem w tym, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że rolnikom tez nadaje się REGON.

 

aip

COMMENTS