HomeSport

Bartosz Kapustka w Leicester nie grał, nie gra i… co dalej?

Bartosz Kapustka w Leicester nie grał, nie gra i… co dalej?

Polak wciąż smak Premier League zna tylko z trybun. Ranieri nie daje mu grać, ale raczej da mu zielone światło na wypożyczenie. Mówi się o klubach z zaplecza Premier League i holenderskim Twente Enschede.

 

Bartosz Kapustka w barwach Leicester zaczyna przypominać legendarnego potwora z jeziora Loch Ness – wszyscy o nim mówią, ale niewielu to faktycznie widziało. Reprezentant Polski trafił latem do Leicester City za około 5,5 mln euro. W barwach mistrza Anglii nie rozegrał jeszcze ani jednego spotkania. Kibicom Lisów zaprezentował się jedynie przez 28 minut. I to nawet nie na King Power Stadium, a w Sztokholmie w meczu towarzyskim z Barceloną. Miał nawet bardzo dobrą szansę, by zdobyć bramkę. Wtedy z sytuacji zwycięsko wyszedł golkiper Barcelony – Sergi Roberto. Kto by pomyślał, że więcej okazji do zdobycia gola Kapustka już nie będzie miał. Udane Euro 2016 i taki transfer, to zdaniem wielu po prostu musiało się udać. Wielu jednak nie pamięta, że pod hasłem “Udane Euro 2016” kryje się tak naprawdę solidny (momentami bardzo dobry) mecz z Irlandią Północną. W następnych spotkaniach Polak jednak nie nabrał oczekiwanego rozpędu. – Czy Bartosz Kapustka zagra niedługo? Nie. Ale trudno mi mu teraz powiedzieć: „Musisz znowu zagrać z zespołem młodzieżowym”, ponieważ widzę go na treningach i jest wciąż lepszy, lepszy, lepszy – zapewnił Claudio Ranieri, menedżer mistrzów Anglii. A jednak wciąż to robi, bo swoje jedyne minuty na Wyspach Kapustka rozgrywa w drużynie do lat 23. Jedna asysta i dwa gole, to liczby, jakie wykręcił 19-latek w drużynie rezerw. Reprezentant Polski najbardziej mógł się zawieść podczas spotkania trzeciej rundy Pucharu Ligi. Claudio Ranieri dał odpocząć wielu podstawowym zawodnikom, od pierwszej minuty meczu z Chelsea zagrał nawet Marcin Wasilewski. Były piłkarz Cracovii obejrzał to spotkanie z ławki. To był moment, gdy Kapustka miał najbliżej do debiutu w Leicester w oficjalnym meczu. Drugi zawód reprezentanta Polski to na pewno mecz Ligi Mistrzów w Porto. Lisy miały już zapewniony awans do 1/8 finału i na ostatni mecz grupowy do Portugalii pojechały w dosyć okrojonym składzie. Na Estadio de Dragao Leicester kompletnie się wyłożyło, przegrywając z Porto aż 0:5. Ranieri dał w tym meczu zagrać zmiennikom, ale tylko dwóch z nich gra na co dzień w drużynie do lat 23. To może pokazywać, jak daleko brakuje młodym zawodnikom Leicester City do przebicia się do pierwszego zespołu. Kapustce również. Polak wtedy akurat zagrać nie mógł, bo miał problemy z kostką. – On ma jeszcze pewne problemy fizyczne, ale widzę jego technikę i przygotowanie mentalne. Wciąż w niego wierzę. To inteligentny piłkarz, ale musi mieć świadomość, że w Premier League trwa nieustanna walka na każdym metrze boiska – komentuje sytuację Polaka Claudio Ranieri. – Brak wykorzystywania Kapustki przez tak długi czas stawia pod znakiem zapytania politykę transferową Lisów – zauważa John Percy z „Daily Telegraph”. Pomocnik miałby trafić na wypożyczenie do jednego z klubów z zaplecza Premier League. Birmingham City, Wolverhampton, Nottingham Forest i Derby County – informuje serwis Talksport. Pojawiła się jednak inna propozycja, a z jej inicjatywą wyszedł Mateusz Klich. – Poleciłem Bartka do naszego klubu. To mój pomysł, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Zainteresowanie jest, ale przede wszystkim trzeba wyjaśnić niejasności w przepisach. Rozmawiałem z nim w niedzielę, powiedziałem mu, że jeżeli będzie mógł odejść, to ten ruch musi być przemyślany. W kolejnej rundzie powinien zagrać 15 meczów, musi szukać miejsca, gdzie miałby na to szanse. Liga holenderska wydaje mi się najlepszym wyborem – stwierdził Klich w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Klichowi ten krok wyszedł na dobre. Rozgrywający dopiero wygrał z Ajaksem Amsterdam 1:0. Bartosz Kapustka ma na przebicie się w Leicester aż 4,5 roku. Były obawy, że Polak nie będzie mógł zostać w tym sezonie już nigdzie wypożyczony ze względu na to, że prezentował barwy już dwóch klubów (Cracovia i Leicester U-23). Brak występu w seniorskiej drużynie stał się – paradoksalnie – możliwością chwilowego sprawdzenia się w innym klubie. A piłkarska młodość jest za krótka, by spędzać ją na trybunach.

Michał Skiba (AIP), Fot. Bartek Syta

COMMENTS