HomeŚwiat

Barcelona: Wrzenie po skazaniu przywódców katalońskich. Płona barykady, walki z policją

Barcelona: Wrzenie po skazaniu przywódców katalońskich. Płona barykady, walki z policją

Na ulice Barcelony i innych miast Katalonii wychodzą ludzie i protestują przeciwko skazaniu na wieloletnie wiezienie ich liderów. Zapowiadają, że nie odpuszczą.

Płoną barykady na ulicach Barcelony i innych miast Katalonii. Po całym regionie rozlewa się fala protestów po tym, jak Hiszpański Sąd Najwyższy skazał na wieloletnie więzienia przywódców ruchu, który domagał się niepodległości dla Katalonii. Organizatorzy protestów zapowiadają, że będą manifestować do skutku, aż ich przywódcy wyjdą na wolność. Wieczorem na ulice Barcelony wyszły tłumy, demonstracje szybko przerodziły się w zamieszki. Ustawiano nie tylko barykady na ulicach Barcelony, podpalano je, kiedy nie udało się wedrzeć do budynków publicznych, nie można było też dojechać przez jakiś czas na lotnisko El Prat w tym mieście. Ponad 100 lotów zostało odwołanych, bo demonstranci stoczyli bitwy z policją w budynkach terminalu. Tysiące ludzi w Katalonii zjednoczyło się znów na rzecz niepodległości regionu.

 

Rzecznik regionalnego rządu Katalonii Meritxell Budó powiedział, że sympatyzuje i rozumie gniew protestujących. Tymczasem władze w Madrycie badają, kto koordynuje te wystąpienia. Protestujący mają używać aplikacji znanej jako Tsunami Democratic, która kieruje ich do stron protestacyjnych w katalońskich miastach. Doszło podczas ostatnich protestów do aresztowań, kilkanaście osób skorzystało z powodu odniesionych obrażeń z pomocy ambulatoryjnej. Protestowano także w innych katalońskich miastach, m.in. w Gironie i Tarragonie. Przywódcy ruchu niepodległościowego – którzy kontrolują kataloński rząd – twierdzą, że będą domagać się nowego referendum w sprawie secesji regionu. Protesty rozpoczęły się po tym, jak dziewięciu katalońskich przywódców niepodległościowych skazano na kary na 9 do 13 lat więzienia za organizacje referendum z 1 października 2017 roku. Madryt uznał je za nielegalne. Kolejne trzy osoby zostały uznane za winne nieposłuszeństwa i ukarane grzywną.

 

Wszyscy oskarżeni zaprzeczali stawianym im zarzutom. Joan Tardà, były zastępca lidera prokatalońskiej partii niepodległościowej, wezwał do pokojowych protestów. -Nic nie jest bardziej śmiercionośne dla niezależności niż połączenie brutalnej akcji mniejszości na ulicy z niekontrolowaną policją – napisał na Twitterze. Katalońscy nacjonaliści od dawna narzekają, że ich region, który ma odrębną historię sięgającą niemal tysiąca lat, oddaje władzom federalnym zbyt dużo pieniędzy, które trafiają do biedniejszych części Hiszpanii, gdyż podatki kontruje Madryt. W Katalonii, bogatym regionie położonym na północno-wschodniej części Hiszpanii mieszka 7,5 miliona ludzi. Katalonia ma własny język, parlament, flagę i hymn. We wrześniu marsz w Barcelonie na rzecz niezależności Katalonii zgromadził 600 tys. ludzi, co było jednak jedną z najniższych frekwencji w ośmioletniej historii corocznych rajdów niepodległościowych.

 

aip

COMMENTS