HomePOLSKA

Andrzej Sośnierz: Co dało nam to legendarne “wypłaszczanie”? Rząd bezsensownie zamroził gospodarkę. Ekscytując się wyborami, rozwalamy państwo

Andrzej Sośnierz: Co dało nam to legendarne “wypłaszczanie”? Rząd bezsensownie zamroził gospodarkę. Ekscytując się wyborami, rozwalamy państwo

Jesteśmy dziś w szczytowym okresie epidemii i zdejmujemy ograniczenia. Uzasadnienie? Chyba tylko polityczne, bo z krzywej epidemii nie wynikają żadne argumenty za luzowaniem życia w kraju – mówi Andrzej Sośnierz, śląski poseł Porozumienia.

 

– A skoro tak, to nasuwa się pytanie: po co w ogóle je wprowadziliśmy? Przez 2 miesiące mroziliśmy gospodarkę bezsensownie, narażając się na wielomiliardowe straty. Teraz zdejmujemy ograniczenia, gdy epidemia narasta. To przeczy wszelkiej logice i wytłumaczenie jest niestety tylko jedno: wybory – podkreśla Sośnierz, zaznaczając, że jego ugrupowanie nie poprze ustawy o głosowaniu korespondencyjnym.

Porozumienie poprze czy odrzuci ustawę o korespondencyjnych wyborach w maju? Nasze stanowisko się nie zmienia: uważamy, że to niemożliwe. Zresztą, 10 maja to już nawet PiS nie chce wyborów i zdało sobie sprawę, że się nie da. Mówiłem o tym od dawna.

Więc 17 lub 23 maja? Jesteśmy w stanie rozważyć inne warianty, ale najpierw to dobrze byłoby wiedzieć, o czym w ogóle mówimy. Nie chcemy mówić: „nie, bo nie”. Tylko jakie wybory? Teraz nie da się organizacyjnie, bo pod względem epidemicznym byłoby nawet bezpiecznie. Za dwa tygodnie będzie odwrotnie, bo – patrząc na przebieg epidemii – akurat będziemy „na górze”.

A wybory tradycyjne? Minister Szumowski mówił, że najwcześniej za dwa lata. Nie wiem, skąd biorą się te prognozy. Minister Szumowski liczy chyba, że do tego czasu będzie szczepionka. Ale ja powiem: będzie za rok, a ktoś inny – za 5 lat. Mamy na takiej nadziei budować swoją przyszłość? W Korei Południowej po 30 dniach intensywnej realizacji programu walki z epidemią można było przywracać normalne życie. Nie trzeba na to 2 lat, tylko 30-40 dni. Proponowałem program, który zastosowano też – w podobnej formie – w innych krajach: Australii, Islandii, Nowej Zelandii… Nie posłuchano. Dziś porównujemy, że przebieg epidemii mamy podobny do Szwecji. Jeśli tak, to po co to wszystko, te wszystkie ograniczenia?

Szwedzi nie zamrozili kraju i efekty mają podobne? Tak. Jesteśmy dziś w szczytowym okresie epidemii i ograniczenia luzujemy. Uzasadnienie? Chyba tylko polityczne, bo z krzywej epidemii nie wynikają żadne argumenty za luzowaniem życia w kraju. A skoro tak, to nasuwa się pytanie: po co w ogóle je wprowadziliśmy? Przez 2 miesiące mroziliśmy gospodarkę bezsensownie, narażając się na wielomiliardowe straty. Teraz zdejmujemy ograniczenia, gdy epidemia narasta. To przeczy wszelkiej logice i wytłumaczenie jest niestety tylko jedno: wybory. Ale co ludzie mają o tym wszystkim myśleć? Jeśli zrozumieją, że rząd popełnił błąd, to jak dalej ich dyscyplinować? To będzie dramat na własne życzenie.

A co będzie ze Zjednoczoną Prawicą? Waldemar Andzel twierdzi, że całe Porozumienie poprze głosowanie korespondencyjne. Krzysztof Sobolewski grozi, że jeśli nie, wszyscy wylecicie z koalicji. Te wypowiedzi mają swoje uzasadnienie. Wszyscy mamy świadomość, że taki czy inny sposób głosowania nad tą ustawą będzie miał swoje konsekwencje.

Porozumienie rozumie? Przyjęliśmy taki scenariusz i się go trzymamy. Coś trzeba w życiu wybrać. Zobaczymy, co jeszcze wydarzy się do czwartku. Głosowanie korespondencyjne w maju Porozumienie odrzuci większością posłów. Ilu posłów odbił wam PiS? Ruch jest raczej w drugą stronę. Powiększyła się u nas grupa skłonnych głosować przeciw. Więc taktyka przyniosła odwrotny efekt. Może pod koniec tygodnia wszyscy zdamy sobie sprawę, że nie wybory są dziś najważniejsze. Cała ta historia z epidemią będzie wielkim ostrzeżeniem dla klasy politycznej w Polsce: rządzących i opozycji. Co zrobiliśmy, czemu poświęcaliśmy czas, jakie szkody gospodarcze ponieśliśmy i dlaczego. Co dało nam to legendarne „wypłaszczanie”? Ekscytując się wyborami, by wybrać jednego człowieka, rozwalamy państwo.

 

 

COMMENTS