Amerykański sen Polaka z Rzeszowa. Produkuje noże i podbija Stany Zjednoczone

Amerykański sen Polaka z Rzeszowa. Produkuje noże i podbija Stany Zjednoczone

Człowiek, dla którego spełnił się przysłowiowy amerykański sen. Pochodzący z Rzeszowa Michał Zięba jest jednym z najbardziej znanych producentów noży w Stanach Zjednoczonych.

Do USA Michał Zięba wyjechał 11 lat temu. Nie miał tam ani rodziny, ani przyjaciół, na których mógł liczyć. Jego potencjał to 19 lat, 300 dolarów w kieszeni i determinacja do ciężkiej pracy. Dzisiaj jest jednym z najbardziej liczących się producentów noży w Stanach Zjednoczonych. Niedawno Michał Zięba zdobył nagrodę Blade Show 2016. To doroczne, branżowe targi organizowane w Atlancie, w stanie Georgia (USA), dla rzemieślników produkujących noże. Michał zdobył na nich Blade Show Award „Best New Maker”. Jest pierwszym Polakiem, który uzyskał to prestiżowe wyróżnienie. Ba, jest też pierwszym nowojorczykiem z tą nagrodą. Blade Show to światowa wystawa organizowana od 1982 r. Wyróżnienie, które otrzymał Michał Zięba jest najważniejszą na świecie nagrodą dla rzemieślników wytwarzających noże. Polak otrzymał je za całokształt swoich osiągnięć oraz za to, że jako młody twórca stworzył unikatową kolekcję produktów, który zachwyciły autorytety tej branży. Także tych, którzy sami mają na koncie wiele osiągnięć. To nie pierwsza nagroda Polaka. Jest jedynym naszym rodakiem przyjętym do grona Brooklyn Chamber of Commerce, posiada złoty znak Brooklyn Made. To ostatnie ma odmiany kolorystyczne, brązowy, srebrny i złoty. Informują one o tym, na ile dana firma wspiera inne biznesy prowadzone na Brooklynie, poprzez korzystanie z ich usług i produktów. Michał ma złoto, a tylko trzy firmy mają złoty Brooklyn Made. Jest również jedynym polskim przedsiębiorcą, który ukończył miejski program „Best of NYC”. Rzeszowianin. W stolicy Podkarpacia skończył II Liceum Ogólnokształcące, w Polsce rozpoczął studia prawnicze i w wieku 19 lat wyjechał najpierw do Niemiec a w 2005 r. do USA. – Do Stanów Zjednoczonych wyjechałem w ciemno. Nie miałem tutaj rodziny czy znajomych. Tak po prostu, chciałem coś zmienić w swoim życiu – mówi Nowinom Michał Zięba.

 

zieba5

Miał być prawnikiem, ale wybrał noże

 

Opowiada, że od dziecka był zafascynowany bronią. Najpierw chciał się kształcić na rusznikarza, ale 15 lat temu w Polsce było to niemożliwe. Dostępne były jedynie kursy, a Michała to nie interesowało. Wybrał II LO w Rzeszowie, a po jego skończeniu w planach miał studia prawnicze. Miał już indeks w kieszeni, jednak zdecydował, że jego życiowa droga potoczy się inaczej. – Decyzja zapadła po zaproponowanej przez Harley-Davidson NYC, umowie o dzieło na wykonanie dwunastu noży. Zrobiłem je, a potem to już „jakoś tak” się potoczyło – wspomina.

 

zieba3

Mistrz samouk

 

Samouk. Sam, metodą prób i błędów, nauczył się obróbki metali. Od dziecka przyzwyczajony do ciężkiej pracy. Jego ojciec był właścicielem firmy meblowej. 11-letni Michał pomagał mu, bo np. chciał zarobić na lepsze, firmowe buty. Dlatego dzisiaj, gdy ktoś go pyta, jak osiągnąć sukces ma jedną odpowiedź: ciężko pracować. I wierzyć, że dzięki temu marzenia się spełniają. Po przyjeździe do USA nie od razu zajął się produkcją noży. Pracował na budowach. Skończył architekturę na Queensborough Community Collage. A później rzucił się w wir budowania własnego biznesu. Jak się zakłada firmę w USA? Michał żartuje, że więcej czasu zajęło mu znalezienie miejsca na zaparkowanie samochodu. – W urzędzie nie dłużej jak dziesięć, może piętnaście minut. Koszt 125 dolarów. Numer NIP (w USA jest to EIN), to 30 sekund pracy online. Później tylko konto w banku i tyle. Nawet nie trzeba mieć nazwy firmy, można działać pod własnym imieniem i nazwiskiem. Jego firma nazywa się Zieba New York. – Pierwsze pół roku jest ciężko. Deprecha. Później powoli zaczynasz dawać sobie radę. Jednak jest to praca od poniedziałku do poniedziałku. Pobudka 4.30 rano, powrót do domu na 22. Jedyny „wolny” czas to targi. Wtedy też się cały dzień umorduję, ale przynajmniej szybciej pójdę spać. Od pięciu lat jest obywatelem USA. Żonaty, troje dzieci w wieku 2, 3 i 5 lat.

 

zieba2

Nóż za 850 dolarów

 

Specjalizuje się w unikatowym designie i krótkich seriach noży. Sto, dwieście sztuk. To pozwala na sprzedanie jednego noża za ok. 650 dolarów, składanego za 350 do 850 dolarów. – Droższe wykonuję tylko w pojedynczych egzemplarzach – wyjaśnia. Sam robi ostrze oraz drewnianą rękojeść. Firma Zieba New York specjalizuje się w produkcji wysokiej klasy noży użytecznych z różnych stopów metali. Bieżący rok chce zamknąć produkcją ok. 2600 noży. Ma plany na przyszłość, w ciągu dwóch, trzech lat chciałby zatrudnić dwie dodatkowe osoby. Wtedy mógłby rocznie produkować 6 – 7 tys. noży.

 

zieba4

 

 

W tej branży, jak w wielu innych, liczą się ci, o których się mówi, o których jest głośno. – Po ostatniej nagrodzie moje notowania wzrosły dwukrotnie. Do ceny nowych modeli noży będą mógł dołożyć więcej zysku. To pozwoli na następne inwestycje – wyjaśnia. Drogie są materiały i maszyny. Obecnie jego firma dysponuje kapitałem ponad 3 mln dolarów. Roczny koszt utrzymania warsztatu w Nowym Jorku, plus dwóch osób na etatach, to koszt 340 tys. dolarów. Kto kupuje noże Zieba New York? Różny przekrój amerykańskiego społeczeństwa. 10 proc. klientów to Polacy, ale ci mieszkający w Stanach. Czasami zdarza się, że wysyła noże do Polski. Zamawiają je szefowie kuchni ekskluzywnych restauracji. – Plany? Do końca tego roku mam zaplanowane trzy nowe pozycje. To będą niespodzianki. Wygląda na to, że zapiszę się w kartach historii dosyć dobrze, zwłaszcza przed świętami – twierdzi Michał. Po ponad dekadzie spędzonej w USA, nasz rodak staje się wzorem dla naśladowania także dla rodowitych Amerykanów. „Piszę tego e-maila z mieszanymi uczuciami, bo to moje ostatnie dni w izbie. Chcę zmienić pracę, zacząć coś na swoim. Jesteś inspiracją dla mnie i mam nadzieję, kiedyś osiągnąć twój poziom sukcesu” – do Michała pisze w e-mailu przedstawicielka Brooklyn Chamber of Commerce, dużej agencji w Nowym Jorku. Praca w niej to dobra fucha. Kobieta, po odejściu z etatu w firmie założyła restaurację. – Takich e-maili dostaję coraz więcej i bardzo mnie cieszą. Jeżeli masz marzenia, to są one do spełnienia. Sukces wymaga jednak ciężkiej pracy – twierdzi Michał.

 

 

Red.AIP Norbert Ziętal/Archiwum prywatne Michała Zięby, facebook,instagram

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0