Aktywiści Greenpeace usłyszeli zarzut naruszenia miru domowego w… Elektrowni Bełchatów

Aktywiści Greenpeace usłyszeli zarzut naruszenia miru domowego w… Elektrowni Bełchatów

Aktywiści Greenpeace, którzy wczoraj wieczorem zeszli na dół z chłodni kominowej Elektrowni Bełchatów są przesłuchiwani przez policję. Część z nich opuściła już komendę. Wszyscy usłyszeli zarzut naruszenia miru domowego. Przed bełchatowską komendą czekali na nich przyjaciele z organizacji.

Przed szczytem klimatycznym COP24, który w niedzielę rozpocznie się w Katowicach, aktywiści domagają się od liderów politycznych odejścia od węgla i transformacji energetycznej. Protestują przeciwko spalaniu paliw kopalnych i ostrzegają przed zmianami klimatycznymi.
W ramach protestu grupa aktywistów Greenpeace z kilku krajów we wtorek rano wspięła się na 180-cio metrową chłodnię kominową Elektrowni w Bełchatowie – największej elektrowni węglowej w Europie. Wśród protestujących były osoby z Polski, Austrii, Chorwacji, Indonezji, Niemiec, Szwajcarii oraz Węgier. Wczoraj sześcioosobowa grupa zeszła z chłodni kominowej. Wcześniej na samym jej szczycie umocowali flagi, na których wypisane zostały osobiste historie osób, którym zależy na powstrzymaniu katastrofy klimatycznej. Paweł Szypulski z Greenpeace powiedział, że aktywiści po zejściu byli w dobrym stanie. Zdecydowali się przerwać akcję ze względu na trudne warunki. Dzień wcześniej protest przerwało siedmioro aktywistów.
Nie wiadomo, jak dostali się na monitorowany teren elektrowni. Spółka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, do której należy elektrownia, prowadzi dochodzenie mające to ustalić.

IAR/Monika Gosławska Radio Łódź/jl/moc



COMMENTS

WORDPRESS: 0