Akcja ratownicza po tragicznej burzy w Zakopanem trwa

Akcja ratownicza po tragicznej burzy w Zakopanem trwa

Ratownicy w Tatrach wykorzystując śmigłowiec, kontynuuje akcję poszukiwawczą osób, które mogły na noc pozostać w górach. Sprawdzona zostanie północna część Giewontu, Hala Kondratowa oraz rejony Tatr Zachodnich.

Rzeczniczka wojewody małopolskiego Joanna Paździo poinformowała IAR, że poszukiwane są trzy osoby. Gwałtowna burza rozpoczęła się wczoraj o 13:30. Trwała około godziny. Piorun uderzył między innymi w Hali Kondratowej oraz w kopułę szczytową Giewontu, rażąc kolejno osoby trzymające się łańcuchów. W wyniku burzy zginęły cztery osoby, a szpitale udzieliły pomocy 157 poszkodowanym. W szpitalach wciąż przebywa ponad 30 rannych turystów. Po słowackiej stronie zginął czeski turysta, a dwie osoby zostały ranne.
Marszałek województwa małopolskiego Witold Kozłowski zadeklarował, że wojewódzkie władze wesprą służby, które biorą udział w akcji ratunkowej. “Jesteśmy gotowi pomóc w naprawie sprzętu zniszczonego w czasie działań ratunkowych prowadzonych w górach” – czytamy na stronie urzędu marszałkowskiego. Marszałek zobowiązał również Urząd Marszałkowski oraz wojewódzkie jednostki organizacyjne do wywieszenia kiru na flagach wojewódzkich. Zgodnie z zarządzeniem podczas wydarzeń organizowanych przez samorząd pamięć ofiar uczczona zostanie minutą ciszy. Wojewoda złożył także kondolencje rodzinom ofiar, podziękował ratownikom TOPR za wczorajszą akcję i zapewnił o modlitwie.
Na porannej konferencji prasowej naczelnik TOPR Jan Krzysztof powiedział, że ratownicy identyfikują przypadki osób, które mogły wczoraj zaginąć w Tatrach. Zaapelował o spokój.
“Wiemy, że rodzinom brakuje kontaktu z niektórymi osobami, ale czy one poszły w góry, czy nie, takich informacji nie mamy. W sezonie każdej nocy mamy informacje o kilku osobach, które nie dały znaku rodzinie, gdzie są. W wielu miejscach w Tatrach, również w schroniskach, nie ma zasięgu, więc tutaj musimy podejść do tego spokojnie” – przekonywał.
Jan Krzysztof podkreślił, że skala wczorajszej akcji ratowniczej była ogromna, w polskich górach nigdy niespotykana, a dla ratowników było to ogromne wyzwanie, w którym uczestniczyło wiele służb.
“Oceniamy na gorąco, że naprawdę bardzo dobrze to wszystko poszło, w bardzo krótkim czasie, w zasadzie w 4 godziny wszyscy, którzy potrzebowali pomocy byli tutaj na dole. Ponad 80 osób z TOPR było zaangażowanych bezpośrednio na miejscu, bo to główne działanie, bezpośrednio w rejonie Giewontu, gdzie było najwięcej pracy, to byli nasi ratownicy. Wspierali nas ratownicy GOPR z grupy podhalańskiej i oczywiście duża grupa strażaków. Szacujemy, że ponad 180 ratowników brało bezpośredni udział w tych działaniach” – podsumował.
Naczelnik TOPR dodał, że w akcji wzięły udział, poza śmigłowcem TOPR, cztery śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Podkreślił, że ratownikom pomagali m.in. turyści.
“Do tej akcji włączyły się wszystkie osoby, które były na miejscu. Jeden z turystów, który był ratownikiem medycznym, niezwykle pomagał w tej pracy, czy w samym schronisku na Kondratowej, gdzie mieliśmy po prostu szpital zrobiony – to była ogromna grupa ludzi do takiej pierwszej pomocy, selekcjonowania i uznawania kto do transportu, a kto jeszcze może poczekać. Tutaj cała okolica – restauracje wszystkie nas wspierały w postaci zaproszenia na posiłki, dojeżdżały posiłki na miejsce bez żadnych zamówień, więc to wszystko było niezwykle istotne i to wsparcie dla nas było bardzo ważne” – podkreślał Jan Krzysztof.
Pytany o reakcję turystów na pogodę Jan Krzysztof powiedział, że ci za późno zareagowali na zmiany atmosferyczne. Zaapelował do turystów w Tatrach, by na bieżąco sprawdzali prognozę pogody w górach.
“Słyszymy tutaj, że turyści byli zaskoczeni, że nie wiedzieli, że będzie burza. Proszę mi wierzyć, w dobie dzisiejszych dostępów do informacji, to wszystko można śledzić. Co najmniej pół godziny przed tym uderzeniem już były wyładowania słyszane z dużej odległości, bo mamy ludzi w górach. Więc z pewnością te grzmoty się pojawiały, natomiast mamy wrażenie, że w dalszym ciągu wejścia były podejmowane i dopiero gdy pierwsze uderzenia miały miejsce bezpośrednio w Giewoncie, zaczęła się paniczna ucieczka w dół” – wyjaśnił.
Ratownik dyżurny TOPR Tomasz Wojciechowski przypomniał najważniejsze zasady bezpiecznego poruszania się po górach. Podkreślił, że w przypadku burzy przede wszystkim należy opuścić eksponowane miejsca.
“Nie znajdować się na grani, pod drzewami, unikać cieków wodnych. Ja myślę, że taki szerszy obraz jak należy się zachować można znaleźć na filmie TOPR “Burze” – tam tych informacji jest zdecydowanie więcej. Należy też pamiętać, żeby nie uciekać w panice w dół, bo to też może doprowadzić do wypadku” – przypominał.
Wczorajszą akcję ratunkową podsumowała także wicedyrektor zakopiańskiego szpitala doktor Małgorzata Czaplińska. Powiedziała, że do miejscowej placówki trafiło 156 osób. Obecnie w szpitalu przebywają 22 osoby poszkodowane w wyniku wczorajszych wyładowań – poinformowała wicedyrektor szpitala doktor Małgorzata Czaplińska. Jak mówiła, po przyjęciu do szpitala rannych w razie konieczności przewożono do innych placówek medycznych.
“17 osób zostało przekazanych do szpitala w Nowym Targu, w tym dwie osoby do oddziału neurochirurgii, dwie osoby dorosłe zostały przetransportowane do szpitala im. Rydygiera w Krakowie z oparzeniami powyżej 30 procent powierzchni ciała” – wyliczała dr Małgorzata Czaplińska. Ponadto, dwoje dzieci również z oparzeniami powyżej 30 procent ciała trafiło do szpitala w Krakowie-Prokocimiu. W tej placówce znajduje się również jedno dziecko z ciężkim urazem głowy.
Ponadto trzy osoby trafiły do szpitala w Limanowej. Stan 22 osób hospitalizowanych w zakopiańskim szpitalu jest stabilny. Dodatkowo na szpitalnym oddziale ratunkowym przebywa pięcioro poszkodowanych. Mają oni dziś opuścić szpital.
Małgorzata Czaplińska podkreśliła, że wczorajsza akcja ratunkowa przebiegła sprawnie i spokojnie, a służby się sprawdziły. Dodała, że w akcji ratunkowej uczestniczyło kilkadziesiąt osób, a lekarze i pielęgniarki zostawali w szpitalu “po godzinach pracy”.
“W całej akcji ratunkowej pomagało tutaj, pracowało około 40 lekarzy, nie wspominając o pielęgniarkach, technikach. Nikt wczoraj nie wrócił o normalnej godzinie do domu, czyli o 15, jak zakończyliśmy pracę. Wszyscy dyżurni, wszyscy lekarze, którzy byli wczoraj od rana, pozostali do późnych godzin, do około 11 w nocy. Dzisiaj oczywiście też jest ruch wzmożony, wszyscy jesteśmy w pracy, natomiast ten stan został już ustabilizowany” – opisała.
W masywie Giewontu funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem i Oddziału Prewencji Policji w Krakowie prowadzą czynności poszukiwawcze. Sierżant sztabowy Bartosz Izdebski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie podkreślił w rozmowie z IAR, że policjanci poszukują przedmiotów pozostawionych przez osoby, które wczoraj zostały sprowadzone. W akcję zaangażowanych zostało około 140 funkcjonariuszy.
W Zakopanem wczoraj zebrał się sztab kryzysowy, w którym uczestniczył m.in. premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu przekazał wyrazy współczucia rodzinom ofiar śmiertelnych burzy oraz podziękował służbom za ofiarną pomoc, którą niosły poszkodowanym. Kondolencje osobom dotkniętym kataklizmem w Tatrach przekazał prezydent Andrzej Duda.
Burmistrz Zakopanego Leszek Dorula ogłosił na terenie miasta trzydniową żałobę. Będzie ona trwać od dziś do 25 sierpnia.
Dla rodzin osób poszkodowanych w Tatrach została uruchomiona infolinia. Numer, pod który można dzwonić to – 18 201 71 00 i 18 202 39 14.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/wczesn./Wj/kj



COMMENTS

WORDPRESS: 0