HomePOLSKA

Adam Bachleda-Curuś: “Branżę turystyczną pod Giewontem czeka upadek, będzie bieda”

Adam Bachleda-Curuś: “Branżę turystyczną pod Giewontem czeka upadek, będzie bieda”

Do Świąt Bożego Narodzenia został nam już niespełna miesiąc. Tymczasem wciąż nie wiadomo jak wyglądać będzie sezon zimowy pod Tatrami. Różne, częste sprzeczne informacje podawane przez rząd powodują, że przedsiębiorcy nie wiedzą czego mają się spodziewać i czy w ogóle przygotowywać się na przyjazd turystów. O tym, jak to ciężkie dla branży hotelarskiej pod Giewontem, rozmawiamy z Adamem Bachledą-Curusiem właścicielem sieci hoteli w Polsce.

 

Branża turystyczna jest w trudnej sytuacji. Co w chwili obecnej jest dla niej najgorsze? Oczywiście chaos informacyjny. Najpierw słyszymy, że ferie będą wydłużone, potem, że zostaną skrócone do dwóch tygodni. Rząd zamyka też hotele i stoki, mówi o zakazie przemieszczania się. Później słyszymy, że stoki będą otwarte. Pytanie tylko dla kogo. Jeżeli nie otworzymy hoteli i pensjonatów, będzie obowiązywał zakaz przemieszczania się, to jest to śmierć dla Podhala. Pamiętajmy, że ludzie z tego terenu żyją tylko z turystyki, nie ma tutaj żadnej innej gałęzi przemysłu, dlatego jeżeli w zimie nie zarobią to nie dotrwają do lata. W tej chwili nie wiadomo czy stoki śnieżyć czy nie, czy hotele otwierać czy nie; czy pozbywać się zapasów czy je trzymać itd. Oczywiście bezpieczeństwo każdego człowieka jest najważniejsze, ale są kraje, które o to dbają o swoich obywateli i przedsiębiorców w sposób poukładany i przewidywalny – wówczas można się do tego wszystkiego przygotować. Wydaje się, że można wypracować takie reżimy sanitarne, które pozwolą nam funkcjonować, bo skoro możemy otworzyć galerie to jednocześnie zasadnym jest otwieranie hoteli, restauracji czy stoków narciarskich – to kwestia dostosowania odpowiednich zasad i norm do obecnej sytuacji.

 

 

 

Czy firmy gotowe są na przygotowanie się do reżimu sanitarnego? Przedsiębiorcy są na to otwarci, bo mają świadomość, że pewne reżimy muszą być zachowane, ale niezrozumiałe jest dla nich faworyzowanie jednych branż w obliczu kryzysu innych, które skazywane są na kompletny niebyt, bo wiele z nich będzie musiało ogłosić bankructwo. Jeżeli w naszym regionie okres zimowy nie zafunkcjonuje to wiele działalności upadnie, co będzie się wiązać z narastającym bezrobociem. W tej chwili najważniejszym jest by rząd jasno, klarownie powiedział co nas czeka.

 

 

 

Jakie konsekwencje będą tutaj mieć decyzje w sprawie przyjazdu gości pod Tatry? Jeśli sezon zimowy w tym roku nas ominie to tylko nieliczni przetrwają ten czas, tym bardziej że zapowiedzi o pomocy branży hotelarsko-gastronomicznej to na razie tylko słowa, które padły trzy tygodnie temu i nie przyniosły ze sobą żadnych konkretnych działań – nadal nic nie wiemy, nie wiemy czy ta pomoc będzie czy nie, jeśli będzie to na jakim poziomie i w jakim zakresie, na jakich warunkach. Jeśli próbujemy się czegoś dowiedzieć to odbijamy się od ściany – jest to najgorsza sytuacja – dezinformacja i brak klarownych wskazań. Wszystko to naraża przedsiębiorców na duże koszty, bo w jeden dzień się zamykamy, a w drugi zaczynamy przygotowania do ponownego otwarcia – trwamy w tym stanie zawieszenia.

 

Przemysław Bolechowski aip

COMMENTS