W ironicznym komentarzu „Znowu nic!” „Frankfurter Allgemeine Zeitung” odnotował w piątek, że tym roku Pokojowej Nagrody Nobla nie otrzymali ani prezydent USA Donald Trump, ani była kanclerz RFN Angela Merkel.
„Znowu nic! A przecież Trump tak się starał na Bliskim Wschodzie, po tym jak jego przyjaciel Władimir Putin zostawił go na lodzie w Ukrainie” – pisze w komentarzu po werdykcie Norweskiego Komitetu Noblowskiego publicysta „FAZ” Berthold Kohler.
Zgodnie z decyzją tego grona prestiżową nagrodę otrzymała w piątek liderka demokratycznej opozycji w Wenezueli Maria Corina Machado. Została uhonorowana za „niestrudzoną działalność na rzecz praw demokratycznych narodu Wenezueli i za walkę o sprawiedliwe i pokojowe przejście od dyktatury do demokracji”.
Kohler z przekąsem ocenia, że Trump, by otrzymać Nobla, nawet „odłożył na bok swój plan przekształcenia pustyni (Strefa Gazy) w hotelowy raj, bo projekt mógłby zostać błędnie odczytany jako dokończenie czystki etnicznej”.
I ironicznie dodaje: „Nie przyznano mu nawet Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, choć jego wpisy na Truth Social stanowią przecież unikalną formę sztuki”.
Jak równocześnie zauważa Kohler, także Merkel „nic nie otrzymała”.
„Jej zasługi w okiełznaniu Putina popadły już w tak głębokie zapomnienie, że musiała o nich sama przypominać w węgierskiej stacji” – odnotowuje Kohler. Zdaniem publicysty „FAZ” brzmiała przy tym „trochę jak Trump, który nieustannie powtarza, że Putin nie zaatakowałby Ukrainy, gdyby on, Trump, był prezydentem USA”.
„Merkel po prostu nie powinna była tak wcześnie rzucać ręcznika, powinna była pozostać na stanowisku kanclerza przynajmniej do powrotu Trumpa, tak by w międzyczasie kilku amatorów nie rozbiło świata o ścianę” – komentuje z dystansem Kohler.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)