73. rocznica likwidacji getta w Nowym Sączu

73. rocznica likwidacji getta w Nowym Sączu

23 sierpnia 1942 roku to jedna z najtragiczniejszych dat w dziejach miasta. W ramach akcji Reinhard, której celem było zgładzenie ludności żydowskiej, skazano na śmierć 16 tysięcy mieszkańców Sądecczyzny.

– Ten dzień zmienił oblicze miasta. Zniknęła jedna trzecia ludności, która wnosiła wielki wkład w jego rozwój zarówno gospodarczy, jak i kulturowy. Niemcy zgromadzili Żydów nad Dunajcem. Szef sądeckiego gestapo Heinrich Hamman wybrał zaledwie stu, którzy byli przydatni do pracy. Reszta zginęła w komorach gazowych w Bełżcu –– opowiadał historyk Łukasz Połomski z fundacji Nomina Rosae, twórca Sądeckiego Sztetlu, inicjatywy upamiętniającej wielokulturowe tradycje regionu. Wspólnie z Marią Molendą i Maciejem Walaskiem po raz drugi przygotowali uroczyste obchody rocznicy likwidacji getta. Ich specjalnym gościem był prezes Ziomkostwa Sądeczan w Izraelu Markus Lustig, ostatni świadek sierpniowych wydarzeń sprzed 73 lat. Markus ocalał -jako jeden ze stu spośród 16 tysięcy- wybrany przez Hamanna do pracy w niemieckich obozach. Kilka miesięcy wcześniej przeżył napad gestapowców podczas którego zginęła cała jego rodzina w domu przy ulicy Pijarskiej. Kolejne ocalenie zawdzięcza Oskarowi Schindlerowi. – Moje życie to pasmo dramatów i cudów. Jestem dowodem na to, że można to wszystko przeżyć i być szczęśliwym – mówił podczas spotkania z mieszkańcami Nowego Sącza. Głównym punktem sobotnich uroczystości był Apel Pamięci na Placu 3 Maja. – Dziś w rocznicę największej zbrodni w historii miasta pragnę krzyczeć: Oby nigdy więcej się to nie wydarzyło! Jestem szczęśliwy, że ocalałem i mogę o tym mówić – mówił Marcus Lustig. Wraz z nim hołd ofiarom oddali mieszkańcy Nowego Sącza oraz goście: Johnny Daniels, doradca ministra obrony narodowej Izraela, Elezer Gurary, naczelny rabin Krakowa, rabin Joel Halbestram z Nowego Jorku, potomek cadyka Chaima Halberstama. Sobotni wieczór zwieńczył spektakl „Próba” w wykonaniu Tetaru Nomina Rosae w reżyserii Jana Korwina Kochanowskiego.

, foto Edyta Zając



COMMENTS

WORDPRESS: 0