HomePOLSKA

Lista 21 inwigilowanych dziennikarzy według tygodnika “Do Rzeczy”

Lista 21 inwigilowanych dziennikarzy według tygodnika “Do Rzeczy”

 Nazwiska 21 z 48 dziennikarzy, którzy zdaniem koordynatora ds. służb specjalnych Mariusza Kamińskiego byli podsłuchiwani za poprzedniego rządu, ujawnia serwis „Do Rzeczy”.
Na liście opublikowanej na stronie internetowej tygodnika „Do Rzeczy” znaleźli się dziennikarze kojarzeni głównie z dziennikiem „Rzeczpospolita”: obecny szef tamtejszego działu krajowego Michał Szułdrzyński, jego poprzednik Piotr Gociek, a także ówczesny redaktor naczelny Paweł Lisicki i jego zastępca Piotr Gabryel. Podsłuchiwani mieli być również Cezary Gmyz, który dotarł do listy, Michał Majewski, Wojciech Wybranowski, Łukasz Warzecha czy Bartosz Węglarczyk. Na liście widnieje również nazwisko Pawła Sumlińskiego, autora książki o związkach Bronisława Komorowskiego z WSI.

Przed dwoma tygodniami koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński zapowiedział ujawnienie listy 48 nazwisk dziennikarzy, którzy zdaniem PiS byli inwigilowani i podsłuchiwani na wniosek poprzednich władz. – Czy było to działanie nielegalne – tego nie przesądzamy. Trwa audyt – zaznaczał podczas posiedzenia sejmowej komisji administracji i służb specjalnych. Równocześnie zapowiedział, że lista 48 nazwisk zostanie ujawniona na jednym z kolejnych posiedzeń sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Choć dziennikarze „Do Rzeczy” nie powołują się na wykaz będący w posiadaniu ministra ministra, należy spodziewać się, że ujawnione nazwiska pochodzą właśnie z niego.

Informacje o możliwym podsłuchiwaniu dziennikarzy na polecenie poprzedniego rządu pojawiły się pod koniec ubiegłego roku. Ówczesny szef Komendy Głównej insp. Zbigniew Maj powołał grupę, która miała sprawdzić, czy funkcjonariusze inwigilowali przedstawicieli mediów zajmujących się tzw. aferą taśmową. Raport z audytu został przekazany przez Komendę Główną Policji Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, która postanowiła nie wszczynać postępowania. – Nie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa – mówił wtedy Przemysław Nowak, rzecznik stołecznej prokuratury. W konsekwencji raportu wszczęto jednak postępowania dyscyplinarne przeciw kilku funkcjonariuszom.

Utworzenia sejmowej komisji śledczej, która zbada sprawę rzekomej inwigilacji dziennikarzy, mającej miejsce w latach 2005-2016 chce Platforma Obywatelska. – PiS cały czas posługuje się kłamstwem ws. rzekomych podsłuchów dziennikarzy. Chcemy to przerwać – mówił przewodniczący partii, Grzegorz Schetyna. Postępowanie w sprawie podsłuchiwania dziennikarzy, tyle że za czasów poprzednich rządów PiS, prowadziła prokuratura w Zielonej Górze, a także sejmowa komisja ds. nielegalnych nacisków. – Nie chciałem się zgodzić na nielegalne podsłuchy, więc mnie odwołano – zeznał na jednym z jej posiedzeń Janusz Czerwiński, szef Centralnego Biura Śledczego w okresie rządów Kaczyńskiego. – Pewien wysoki rangą funkcjonariusz ABW przekazał mi kartkę z numerami, które miały być podsłuchiwane, zaznaczając, że pochodzi ona od ówczesnego szefostwa ministerstwa sprawiedliwości. (na którego czele stał wtedy Zbigniew Ziobro – przyp. red.). Odmówiłem, więc mnie odwołano – powiedział na posiedzeniu komisji Czerwiński, według informacji Radia Zet.

COMMENTS