Jerzy Brzęczek: Nie mam kompleksów, nie uważam że będę gorszym selekcjonerem niż ktoś z zagranicy

Jerzy Brzęczek: Nie mam kompleksów, nie uważam że będę gorszym selekcjonerem niż ktoś z zagranicy

Nie będę robił rewolucji w kadrze, postawimy na ewolucję. Celem jest awans do mistrzostw Europy 2020. Chcemy też, żeby nasza drużyna grała dobrą piłkę- zapowiada nowy selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek. – Każdy inteligentny człowiek ma obawy. Ale jestem przekonany, że podjąłem najlepszą decyzję – dodaje prezes PZPN Zbigniew Boniek. Brzęczek podpisał kontrakt do końca 2019 roku.

Dziękuję prezesowi i zarządowi PZPN za zaufanie. Jestem pełen energii i entuzjazmu. Przede mną trudne zadanie, ale nigdy się takich nie bałem. Spełniłem kolejne marzenie. Jako chłopiec marzyłem o tym, by kiedyś zagrać w reprezentacji Polski. Kiedy zostałem trenerem, moim marzeniem było zostać selekcjonerem. Nie spodziewałem się, że stanie się to tak szybko. Ale jestem gotowy. Zawsze charakteryzowała mnie pokora. Jako trenera chyba nawet bardziej niż jako piłkarza. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Nie mam kompleksów, że muszę być słabszym trenerem niż ktoś z zagranicy. Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności spoczywającej na moich barkach. Ale zrobię wszystko, by jej sprostać – zapowiada Jerzy Brzęczek, którego w poniedziałek na PGE Narodowym oficjalnie przedstawiono jako nowego selekcjonera reprezentacji Polski.

 

– To bardzo ważny dzień dla polskiej piłki. Wiemy, jak bardzo wszyscy kibice kochają naszą reprezentację. Trzy tygodnie temu na PGE Narodowym pożegnaliśmy Adama Nawałkę. Ale piłka nie lubi próżni, trzeba było szybko znaleźć odpowiedniego następcę. Jestem człowiekiem, który woli dać szansę komuś, kto chce zrobić coś dobrego niż takiemu, który odcina kupony. Decyzja nie była łatwa, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wszystkie sukcesy naszego futbolu łączyły się z Polakami. Jurek od początku był wysoko na mojej liście. To nie jest krok w niepewność, wręcz przeciwnie. Jurek ma wszystko, by poprowadzić kadrę do sukcesów. Ma na koncie 44 mecze w reprezentacji, srebrny medal Igrzysk Olimpijskich, zdobył nawet bramkę na Wembley – chwali Brzęczka prezes PZPN Zbigniew Boniek.

 

– Po rozmowach z Jurkiem jestem przekonany, że dokonałem dobrego wyboru. Podchodzę do naszej współpracy z wielkim entuzjazmem. Jestem przekonany, że wszyscy będziemy zadowoleni. Gdyby z reprezentacją było wszystko w porządku, nie potrzebowaliśmy zmian. Ale trzeba ich było dokonać, teraz trzeba budować kolektyw od nowa – dodaje. Kontrakt Brzęczka będzie obowiązywał do końca grudnia 2019 roku. Jeśli reprezentacja awansuje na Euro 2020, zostanie automatycznie przedłużony do końca turnieju. Właśnie awans na mistrzostwa Europy będzie zadaniem postawionym przed nowym selekcjonerem. Przed eliminacjami w boju reprezentację ma zaprawić sześć jesiennych spotkań. Cztery w Lidze Narodów z Włochami i Portugalią oraz dwa towarzyskie z Irlandią i Czechami. Mimo niewielkiego doświadczenia trenerskiego Brzęczka (ostatnio prowadził Wisłę Płock, wcześniej GKS Katowice, Lechię Gdańsk i Raków Częstochowa) Boniek jest pewien, że reprezentacja trafiła w dobre ręce.

 

– Każdy inteligentny człowiek ma obawy, inni są zawsze pewni siebie. Jurek jest gotowy na tę posadę. Szybko nabierze doświadczenia. Mogę podać wiele przykładów na to, kiedy kompletnie niedoświadczeni szkoleniowcy wchodzili do szatni i osiągali sukcesy. Guardiola, Mourinho, Zidane… Jestem przekonany, że w listopadzie 2019 roku będziemy cieszyć się z awansu do mistrzostw Europy – przekonuje “Zibi”.

 

Brzęczek zapowiada, że nie zamierza robić w reprezentacji rewolucji. – Pójdziemy drogą ewolucji. Moim podstawowym zadaniem jest to, by nasza drużyna grała dobrą piłkę, a nie odmłodzenie kadry za wszelką cenę. Prędzej czy później do tego dojdzie, ale chcemy spokojnie przygotować następców dla pokolenia, które z czasem będzie odchodzić z reprezentacji. Mamy wielu młodych zawodników, będziemy wprowadzać ich z głową, zachować pewien balans. Rozmawiałem z wieloma zawodnikami, o których szeptano, że mogą pożegnać się z kadrą. Wszyscy zapowiadają, że są do mojej dyspozycji. Jedyną osobą, która ma pewne wątpliwości, mocno przeżył mistrzostwa świata pod względem fizycznym i mentalnym, jest Łukasz Piszczek. Ale będziemy w stałym kontakcie, zobaczymy jak rozwinie się sprawa – wyjaśnia Brzęczek, który będzie też korzystał z doświadczeń byłego selekcjoenera.

 

– Rozmawiałem z Adamem Nawałką. Zadzwonił, pogratulował mi nowej posady. Umówiliśmy się na kawę. Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi mądrzejszymi de mnie, mającymi większe doświadczenia. Po takich rozmowach decyduję, które z podpowiedzi mogę wkomponować do mojej pracy. Były selekcjoner wraz ze sztabem przygotowuje dokument, który z pewnością mi się przyda. Chodzi o analizę występu reprezentacji na mundialu w Rosji i przyczyny porażki – mówi Brzęczek. Selekcjoner odpowiedział też, czy powoływanie swojego siostrzeńca Jakuba Błaszczykowskiego będzie dla niego niezręczne.

 

– Czy Kuba będzie musiał być trzy razy lepszy od swoich rywali, by dostać powołanie? Nie, wystarczy żeby grał tak, jak za najlepszych lat. Najważniejsze, żeby był zdrowy i regularnie występował w klubie. Znam go doskonale, mamy zresztą podobne charaktery. Ani mnie ani jemu nigdy nie można było odmówić ambicji na boisku. Mogliśmy przegrać mecz, ale zawsze dawaliśmy z siebie wszystko. Oddzielamy sprawy rodzinne od sportowych – zaznacza 47-letni selekcjoner. Nic nie wskazuje na to, że do Błaszczykowskiego powróci opaska kapitana reprezentacji.

 

– Nie zastanawiałem się nawet nad tym, żeby zmienić kapitana. Robert Lewandowski dalej będzie pełnił tę funkcję. Spotkałem się już z kilkoma zawodnikami osobiście, z innymi rozmawiałem przez telefon. Chciałem wiedzieć, czy ci najważniejsi dalej chcą walczyć na boisku za nasz kraj. Odpowiedzi są bardzo pozytywne – zdradza Brzęczek. Nowy selekcjoner podał też do wiadomości nazwiska swoich najbliższych współpracowników. Jego asystentem został Tomasz Mazurkiewicz, za przygotowanie fizyczne odpowiadał będzie Leszek Dyja, w sztabie znajdzie się też Radosław Gilewicz. Szefem banku informacji pozostał Hubert Małowiejski, a lekarzem Jacek Jaroszewski. Kontrowersje wzbudziła osoba trenera bramkarzy Andrzeja Woźniaka. Byłemu golkiperowi m.in. Widzewa Łódź i FC Porto postawiono zarzuty korupcyjne za okres, gdy był asystentem Dariusza Wdowczyka w Koronie Kielce. Przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze.

 

– Nigdy nie moralizowałem innych. Woźniak lata temu popełnił błąd, ale poniósł za to karę. Jeśli swą postawą pokazał, że chce wrócić do wielkiej piłki, to nie możemy mu tego zabronić. Niektórzy mówią, że osoby z korupcyjną przeszłością mogą pracować w klubach, ale w reprezentacji już im nie wypada. Nie zgadzam się, kluby są tak samo poważnymi organizacjami. Nie widzę przeszkód, by Andrzej Woźniak był w sztabie kadry. Odcierpiał już swoje, zamykamy ten temat – ucina Boniek. – To była moja decyzja. Andrzej będzie bardzo ważną osobą w moim sztabie. Teraz znów może przeżywać trudne momenty, ale cieszę się, że będzie mógł pracować z naszymi bramkarzami – dodaje Brzęczek.

 

 

Tomasz Dębek (aip)



COMMENTS

WORDPRESS: 0