1600 zł emerytury dla każdego. To propozycja Roberta Biedronia. “Płacilibyśmy dwa razy wyższy VAT?”

1600 zł emerytury dla każdego. To propozycja Roberta Biedronia. “Płacilibyśmy dwa razy wyższy VAT?”

Minimalną emeryturę, 1600 zł dl każdego, proponuje Robert Biedroń, który wraca do polityki. Komentarze dla tego pomysłu nie są przychylne. 

Robert Biedroń, były prezydent Słupska, a wcześniej poseł, postanowił wrócić do krajowej polityki. Wszedł mocnym akcentem, proponując w swoim programie 1600 zł emerytury dla każdego. Nie ubiegał się o reelekcję na prezydencki fotel w mieście, zrezygnował z mandatu radnego i tworzy nową partię. Na razie znakiem rozpoznawczym przyszłego ugrupowania stało się hasło “1600 zł emerytury dla każdego”. Szczegóły Biedroń zdradza stopniowo. Na razie wiemy, że miałoby to być 1600 zł, niezależnie od okresu opłacania składek. Tyle dostawałby każdy, co najmniej 40 lat mieszkający w Polsce. Mówi się o “mieszkaniu”, a nie o płaceniu podatków.

 

Były prezydent Słupska uważa takie rozwiązanie za możliwe, jeśli o 30 proc. zostaną podniesione składki na KRUS. Pieniądze znalazłyby się też wskutek porządkowania spraw związanych z ZUS i KRUS, co przyniosłoby rocznie półtora miliarda złotych oszczędności. Powiedział: – Jeżeli chcemy żeby system emerytalny się nie zawalił, żeby on był sprawiedliwy, żeby nie było tak, jak dzisiaj, że pół miliona emerytów dostaje emeryturę poniżej tysiąca złotych (…) no to musimy to zmienić”. System emerytalny pomysłu Roberta Biedronia składać miałby się z dwóch filarów – jeden to minimalna emerytura, właśnie owe 1600 zł, drugi – oszczędzanie na indywidualnych kontach. Ci, którzy uzbierali kapitał wyższy, dający świadczenie ponad 1600 zł – zachowaliby ją. Od 1 marca minimalna emerytura wzrośnie do 1100 zł. Żeby ją dostać trzeba udowodnić minimalny staż ubezpieczeniowy. 1600 zł dla wszystkich od razu kojarzy się z emeryturą obywatelską. Kilka lat temu PSL miało taki pomysł – 1200 zł emerytury obywatelskiej.

 

Jeden plus emerytury od Biedronia

 

Na razie ciągle jest za mało danych, by pomysł ocenić. Można przyjrzeć się samej tylko idei wypłacania wszystkim 1600 zł minimalnej emerytury w zamian za 40 lat mieszkania w Polsce. Ekonomiści są raczej sceptyczni, patrząc na nasze finansowe realia. – Plusem jest, że jest to system prostszy, bo nie trzeba gromadzić historii płacenia składek, nie ma redystrybucji, są niższe koszty administracyjne – zauważa Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. Ale to już wszystkie zauważone pozytywy.

 

Emerytury 1600 zł z wyższych podatków

 

Ekonomista dr hab. Mirosław Giese, prof. nadzw. UKW mówi wprost: – Przed wyborami będzie wysyp takich obietnic. Trzeba ludziom powiedzieć wprost, że ich realizacja wiąże się z większym fiskalizmem, większymi obciążeniami podatkowymi.

 

– Trzeba powiedzieć wprost, które podatki będą wyższe – dodaje Jeremi Mordasewicz.Obaj zwracają uwagę, że wysokość emerytury powinna być proporcjonalna do przepracowanych lat i płaconych składek. – Oraz dalszego prognozowanego trwania życia – dodaje Mordasewicz. – Taki system motywuje do pracy, premiuje zaradność, aktywność zawodową. Giese zauważa, że dziś jeszcze nie do końca tak jest, bo niektóre grupy społeczne nie płacą składek emerytalnych, inne mają przywileje.

 

Pojawiają się też pytania, jak miałyby być spłacone zobowiązania ZUS wobec obecnych i przyszłych emerytów, którzy na swoich indywidualnych kontach mają zapisane po kilkaset tysięcy (nawet pół miliona) zł zgromadzonego kapitału. Jak miałyby być sfinansowane emerytury 1600 zł, jeśli nie mają zależeć od składek? – Wyobraża sobie pani, że płacilibyśmy dwa razy wyższy VAT? – pyta Jeremi Mordasewicz.

 

Prof. Giese podlicza: – Mamy rosnący dług publiczny, gigantyczny dług ZUS. To w sumie prawie 4 biliony zł. Przy braku składek pieniądze na emerytury musiałyby być transferowane z budżetu. W obecnym systemie proponowane emerytury są niemożliwe. Powinniśmy raczej zabrać się za przebudowę FUS i systemu finansów publicznych. Powinno się wyborcom powiedzieć wprost: pokryciem na wypłatę takich emerytur są większe obciążenia podatkowe w przyszłości. – 1600 zł to obecnie przeciętna emerytura kobiet – zauważa Mordasewicz. – Tyle miałby dostawać ktoś, kto pracuje i płaci składki oraz ten, kto całe życie albo nie pracował, albo działał w szarej strefie, pieniądze wydawał. To się kłóci z elementarnym poczuciem sprawiedliwości.

 

Jolanta Zielazna (aip)



COMMENTS

WORDPRESS: 0