HomeCiekawostki

1,5 miliona Polaków żyje w nędzy. „Przez pandemię będzie jeszcze gorzej”

1,5 miliona Polaków żyje w nędzy. „Przez pandemię będzie jeszcze gorzej”

Półtora miliona Polaków żyje w skrajnym ubóstwie – wynika z najnowszego „Raportu o Biedzie” Stowarzyszenia Wiosna. Przedstawiciele organizacji pozarządowych obawiają się, że w związku ze skutkami pandemii będzie jeszcze gorzej. – Wśród oczekujących na gorące posiłki widzimy dużo nowych twarzy, także dzieci – przyznaje Monika Zielińska, prezeska zarządu Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta.

Autorzy „Raportu o Biedzie 2020” podkreślają, że do nędzy prowadzić może po prostu nieszczęśliwy splot wydarzeń. Tak było w przypadku Marcina, mechanika. Jeszcze na początku 2019 roku nic nie zapowiadało nieszczęścia. Razem z żoną, urzędniczką, mieli mieszkanie na kredyt, samochód, uzbierali trochę oszczędności, myśleli o budowie domu, jeździli z trójką dzieci na wakacje. W 2019 r. Iwona zachorowała, oszczędności poszły na leczenie. Kobieta zmarła w styczniu 2020. W kwietniu szef Marcina zaproponował mu pół etatu, zamiast całego – przez pandemię. Długi rosły. W maju Marcin po raz pierwszy nie zapłacił wszystkich rachunków. W czerwcu skończył dodatkowy kurs, by dorobić. Nową pracę zaczął od września, w październiku firma się zamknęła.

 

Jak mówią eksperci – podobnych historii możemy w kolejnych miesiącach słyszeć więcej. Oficjalne dane na razie nie są alarmujące. Z informacji Urzędu Statystycznego w Lublinie wynika na przykład, że we wrześniu stopa bezrobocia w województwie lubelskim wyniosła 7,9 proc. i była wyższa o 0,8 proc. w porównaniu z wrześniem 2019, a więc dramatycznego skoku nie widać. Jednak w organizacjach wspierających ubogich na pytanie, czy więcej osób zgłasza się po pomoc, wszędzie słyszymy jedną odpowiedź: „tak”. – To są głównie dwie grupy: seniorzy oraz ludzie, którym pogorszyła się sytuacja, bo ze względu na Covid-19 stracili pracę – przyznaje Maciej Budka, dyrektor Lubelskiego Oddziału Okręgowego PCK.

 

– To się zaczęło już w marcu. Wiele osób, które wtedy przychodziły po posiłki, to ludzie pracujący na „śmieciówkach” albo „na czarno”. Kiedy nastał lockdown, z dnia na dzień zostali bez pracy, niektórzy nie dostali nawet wypłaty za poprzedni miesiąc. Z tego, co im zostało, opłacili rachunki, a na jedzenie już zabrakło – opowiada Monika Zielińska , prezeska zarządu Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta. – Teraz po pomoc zgłaszają się także ludzie z dziećmi. Do tej pory część z nich miała obiady w szkołach, teraz niektóre je wydają, ale większość stołówek pozostaje zamkniętych – dodaje. – Przychodzą do nas całe rodziny, w rozmowach przewija się problem utraty pracy – mówi Mateusz Jocek, rzecznik prasowy Caritas Archidiecezji Lubelskiej.

 

W „Raporcie o Biedzie” czytamy, że według szacunków opartych na prognozach Międzynarodowego Funduszu Walutowego dotyczących spodziewanego wzrostu bezrobocia i spadku PKB w Polsce w efekcie pandemii, „do końca bieżącego roku liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie wzrośnie do 3,7 mln”. W 2019 roku było ich ponad 1,5 mln, w tym 300 tys. dzieci. Skrajne ubóstwo oznacza dochód 614 zł na osobę miesięcznie w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego i 1658 zł dla czteroosobowej rodziny z dwójką dzieci poniżej czternastego roku życia. – Życie poniżej tego minimum stanowi zagrożenie dla psychofizycznego rozwoju człowieka – podkreślają autorzy Raportu.

 

 

AIP

COMMENTS