Życie Polaka w Wielkiej Brytanii – raj, czy piekło?

Życie Polaka w Wielkiej Brytanii – raj, czy piekło?

W Wielkiej Brytanii według różnych szacunków mieszka obecnie od 800 do 900 tysięcy imigrantów z Polski. Przeważająca większość z nich zdążyła się w tym kraju już zadomowić, znaleźć pracę, dom lub mieszkanie i są oni w stanie już prowadzić normalne życie, podobnie jak rodowici Brytyjczycy.

Ale bez wątpienia już podczas pierwszych dni po postawieniu stopy na terytorium Wielkiej Brytanii zaczęli się borykać z wieloma problemami utrudniającymi zaaklimatyzowanie się w obcym kraju – niektórzy z imigrantów wciąż się z tymi aspektami zmagają. Postanowimy się więc przyjrzeć niektórym, najbardziej powszechnym problemom, jakie utrudniają codzienne funkcjonowanie imigrantom w Wielkiej Brytanii.
Bariera językowa
Pierwszym i zapewne dość powszechnym problemem, z jakim mogą się spotkać świeżo przybyli do Wielkiej Brytanii imigranci jest problem ze znajomością języka. Na pozór Polacy nie powinni mieć z tym większego problemu, jako że język angielski jest w Polsce bardzo rozpowszechniony i nauczany powszechnie na wszystkich poziomach edukacji – jednak praktyka pokazuje, że osoby nawet bardzo dobrze znające w swoim mniemaniu język angielski, mogą napotkać pewne, niekiedy nawet spore trudności podczas kontaktów werbalnych już w Wielkiej Brytanii. Powody tego stanu rzeczy są dosyć proste. Po prostu język, którego Polacy (a także inne nacje, problem ten nie dotyczy przecież wyłącznie osób z Polski) uczą się w szkołach lub na kursach językowych jest oparty o międzynarodowy standard wymowy, gramatyki oraz słownictwa. Jednak Brytyjczycy posługują się znacznie szerszą odmianą tego języka, w dodatku należy wspomnieć o naleciałościach regionalnych.
Do najbardziej jaskrawych przykładów należą różnice w akcencie i wymowie pomiędzy Anglią (weźmy przykładowo Londyn) oraz Szkocją (niech tu za przykład posłuży Edynburg). I choć Anglik bez najmniejszych problemów dogada się ze Szkotem, to jednak Polak znający dobrze wymowę typowo londyńską przy twardym i szorstkim szkockim akcencie może napotkać spory problem. Podobnie się ma sytuacja w przypadku slangu, gwary oraz . Do najbardziej chyba charakterystycznych przypadków należy londyński cockney oraz wywodzący się z Liverpoolu scouse. O ile podobnie, jak w przykładzie podanym wyżej, Szkot dogada się z posługującym się cockneyem mieszkańcem Londynu, o tyle osobie nauczonej języka angielskiego w polskiej szkole, nie dawalibyśmy w tym momencie zbyt dużych szans. Rzecz jasna tego typu problemy są charakterystyczne dla pierwszych dni, czy też tygodni pobytu imigranta w Wielkiej Brytanii, bo po pewnym osłuchaniu się z językiem taka osoba zacznie się bez problemu w nim orientować i sama posługiwać, jednak może to być pewien problem na początku. Warto więc wykorzystać jeszcze przed wyjazdem z Polski różnego rodzaju pomoce naukowe, na przykład , aby osłuchać się z różnymi rodzajami angielskiej wymowy i akcentowania. To z pewnością może znacznie ułatwić życie imigrantom.
Bankowość
Zgodnie z informacjami, jakich udzielają nam imigranci mieszkający i pracujący na terenie Wielkiej Brytanii, drugim najbardziej istotnym dla nich problemem jest mało wygodny w użyciu system bankowości Wielkiej Brytanii. Sprawa ma się dosyć prosto – w większości przypadków pracodawcy chcący zatrudnić nową osobę, niezależnie od tego, czy jest to imigrant, czy też typowy Brytyjczyk oczekują od niego posiadania rachunku bankowego, na który przelewane będzie wynagrodzenie za pracę. Z kolei aby otworzyć dla siebie rachunek w brytyjskim banku, należy z reguły przedłożyć szereg dokumentów. Do najważniejszych z nich należy oczywiście dowód tożsamości oraz jakaś forma potwierdzenia adresu zamieszkania na terenie Wielkiej Brytanii. W przypadku imigrantów może to być na przykład umowa najmu mieszkania lub domu na jakiś określony okres lub bezterminowo. Dodatkowo niektóre banki mogą żądać numeru NHS lub poświadczenia wpływających na rachunek przyszłych zarobków. I tutaj tworzy się niekiedy uciążliwe dość błędne koło, bo z jednej strony nie można otworzyć rachunku przed podjęciem pracy, z uwagi na brak danych o zarobkach, z drugiej natomiast nie można uzyskać zatrudnienia z uwagi na brak rachunku bankowego.
Na szczęście tego typu problemy można napotkać jedynie w niektórych bankach, zawsze więc można się udać do innego. Drugim istotnym problemem, zwłaszcza dla imigrantów, są wysokie opłaty za przelewy (szczególnie zagraniczne), długi czas ich realizacji oraz zazwyczaj brak wygodnego w użyciu interfejsu internetowego. Ten problem jest szczególnie dotkliwy dla Polaków przyzwyczajonych do rozbudowanych internetowych systemów bankowych, dostępnych w różnych wersjach, także w postaci aplikacji mobilnych na telefony komórkowe – ten komfort staje się wyłącznie wspomnieniem przy stanięciu twarzą w twarz z brytyjskim dość skostniałym i archaicznym systemem bankowości. Na szczęście tego typu problemy można rozwiązać korzystając na przykład z alternatywnych rozwiązań, takich jak np. TransferGo, czyli szybkiego i taniego wysyłania pieniędzy za granicę bez konieczności korzystania z tradycyjnych banków.
Inne problemy
Pozostałe rodzaje problemów, z jakimi mogą napotkać się imigranci wydają się być znacznie mniej istotne, może z pominięciem jedynie dość rozbudowanych procedur obejmujących ubezpieczenie zdrowotne (NHS), które opisywaliśmy szczegółowo w jednym z wcześniejszych wpisów. Bo tak naprawdę kwestie typu ruch lewostronny, stereotypowo angielska pogoda, wszechobecny brud, fatalne jedzenie, dwa osobne krany na gorącą i zimną wodę, czy inne tego typu charakterystyczne dla Wielkiej Brytanii zagadnienia mogą stanowić jedynie okazjonalne, niekiedy najwyżej irytujące niedogodności. Nie są to jednak rzeczy, z którymi nie da się przecież sobie poradzić, nieprawdaż? Nie będziemy tutaj także zajmować się kwestiami, jakie niesie za sobą , ponieważ na obecnym etapie rozwoju sytuacji będzie to najwyżej przypominać wróżenie z fusów.

ba aip, Fot. Dreamstime.com

COMMENTS

WORDPRESS: 0