Znów rozgorzała polityczno-sędziowska jatka: Kto pokieruje pracami Sądu Najwyższego?

Znów rozgorzała polityczno-sędziowska jatka: Kto pokieruje pracami Sądu Najwyższego?

Trwa spór w kwestii odpowiedzialności za kierowanie pracami Sądu Najwyższego.
Rząd Kancelaria Prezydenta podtrzymują, że dotychczasowa pierwsza prezes na mocy ustawy automatycznie przeszła w stan spoczynku. Stało się tak z wszystkimi sędziami, którzy tak jak Małgorzata Gersdorf ukończyli 65 lat i nie oświadczyli, iż chcą nadal orzekać. Małgorzata Gersdorf twierdzi natomiast, że w jej sytuacji nic się od wczoraj nie zmieniło. Ponieważ nie zgadza się z nowelizacją, rano pojawiła się rano w pracy.
Sędzia Józef Iwulski wskazany wczoraj jednomyślnie przez prezydenta Andrzeja Dudę i dotychczasową pierwszą prezes jako osoba odpowiedzialna za pełnienie funkcji związanych z kierowaniem pracami Sądu Najwyższego oświadczył, że zastępuje jedynie Małgorzatę Gersdorf na czas jej nieobecności.

Sędzia Małgorzata Gersdorf, która do wczoraj była pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, przyszła po 8.00 rano do pracy. Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017 roku, obowiązującą od 3 kwietnia, od dziś Małgorzata Gersdorf jest sędzią w stanie spoczynku. Przed wejściem do budynku sądu zwróciła się do zebranych osób. Powiedziała, że jej obecność w pracy nie ma związku z „uprawianiem polityki”. Sędzia Gersdorf mówiła, że występuje jedynie w obronie porządku prawnego naszego kraju. Dodała, że poprzez swoją obecność w pracy, chce dać świadectwo prawdzie, że istnieje granica między konstytucją a jej łamaniem.
Małgorzata Gersdorf poinformowała, że od poniedziałku zamierza pójść na urlop. Dlatego – jak tłumaczyła – wydała zarządzenie, w którym przekazała swoje obowiązki sędziemu Józefowi Iwulskiemu. „Ale tylko na czas swojej nieobecności” – wyjaśniła Małgorzata Gersdorf. Dodała, że jest „to jest normalna procedura, że w momencie, kiedy pierwszy prezes nie może wykonywać swoich obowiązków, to na ten okres desygnuje swoje uprawnienia, jako zastępującemu, pierwszego prezesa sędziemu. W tym przypadku sędziemu Iwulskiemu”.
Podtrzymała stanowisko co do swojego statusu w Sądzie Najwyższym. Jej zdaniem artykuł 183, ustęp 3 konstytucji zapewnia jej 6-letnią kadencję. Co oznacza, że skończy się ona 30 kwietnia 2020 roku.

Argumentacji Małgorzaty Gersdorf nie podziela prezydent, który wczoraj oznajmił sędzi, że jej kadencja wygasła i od 4 lipca jest sędzią w stanie spoczynku. Wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha tłumaczył, że status Małgorzaty Gersdorf jasno określa ustawa o Sądzie Najwyższym. Prezydencki minister odniósł się do wypowiedzi sędziów Małgorzaty Gersdorf i Józefa Iwulskiego, którzy twierdzą, że Małgorzata Gersdorf nadal jest pierwszą sędzią Sądu Najwyższego. Paweł Mucha określił te słowa jako „nietrafne i nieznajdujące oparcia w obowiązujących przepisach”.
„Skutek wynika wprost z ustawy. Jest w Polsce tak, że mamy do czynienia z domniemaniem konstytucyjności ustaw i nie ma takiej mocy żadna wypowiedź, żeby ustawy uchylać. Natomiast jedyny podmiot, który jest uprawniony do tego, żeby się wypowiadać, czy ustawa jest zgodna z Konstytucją, to jest Trybunał Konstytucyjny” – podkreślił Paweł Mucha.
Wczoraj prezydencki minister wyjaśniał, że zapisy w konstytucji nie określają sytuacji, gdy prezes zachoruje lub z innych powodów nie będzie mógł pełnić przez 6 lat urzędu pierwszego prezesa. „Takie rozumowanie prowadziłoby do anarchii prawnej” – podkreślał Paweł Mucha.

Podobne stanowisko zajął w sprawie Małgorzaty Gersdorf premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu powiedział, że przejście w stan spoczynku pierwszej Prezes Sądu Najwyższego jest zgodne z prawem. Podczas spotkania z dziennikarzami po debacie w Parlamencie Europejskim w Strasburgu premier mówił, że kwestię tę reguluje konstytucja. „Odsyłam do artykułu 180 konstytucji, który mówi, kto i na jakiej zasadzie decyduje o wieku emerytalnym dla sędziów. Tak więc wszystko jest jak najbardziej zgodne z konstytucją” – podkreślił szef polskiego rządu.

Szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Jacek Sasin uznał z kolei zachowanie sędzi Małgorzaty Gersdorf za nieodpowiedzialne. W programie „Kwadrans polityczny” w telewizyjnej Jedynce powiedział, że rola pani sędzi Gersdorf jako pierwszego prezesa Sądu Najwyższego zakończyła się wczoraj. Podkreślił, że przepisy w tej materii „są absolutnie jednoznaczne”. „Zapis konstytucyjny mówiący o 6-letniej kadencji, na który powołuje się pani sędzia i politycy opozycji, należy czytać wraz z innymi zapisami konstytucji, a nie w oderwaniu od nich” – mówił Jacek Sasin. Szef Stałego Komitetu Rady Ministrów zwrócił uwagę, że przepisy mówią wyraźnie, iż kwestie wieku emerytalnego sędziów reguluje ustawa sejmowa. „To wprost wynika z konstytucji” – dodał Jacek Sasin. Podkreślił, że zmiany w Sądzie Najwyższym są bardzo ważnym elementem reformy sądownictwa i nie należy traktować ich jako wymierzonych w konkretne osoby. Jak dodał, odbywają się one zgodnie z prawem, a prywatne opinie sędzi Małgorzaty Gersdorf nie mają żadnego znaczenia.
Jacek Sasin skrytykował także dotychczasową pracę Małgorzaty Gersdorf jako pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Jego zdaniem nie potrafiła ona wyeliminować ze środowiska skompromitowanych sędziów i tym samym utrzymać odpowiednich standardów. Szef Stałego Komitetu Rady Ministrów mówił też, że zgodnie z prawem od dziś obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego pełni sędzia Józef Iwulski.

Tymczasem wskazany wczoraj przez prezydenta Andrzeja Dudę sędzia Józef Iwulski powiedział, że objął obowiązki na podstawie zarządzenia wydanego przez prezes Małgorzatę Gersdorf. Z jego treści wynika, że Józef Iwulski, zastępuje pierwszą prezes SN na czas jej nieobecności. W południe sędzia tłumaczył dziennikarzom, że „nie chodzi w tym zarządzeniu ani o wyznaczenie go zastępcą, ani następcą I Prezes SN, lecz wyznaczenie go jako prezesa zastępującego ją w czasie jej nieobecności”. Sędzia twierdzi, że zarządzenie wydane przez Małgorzatę Gersdorf wczoraj przed spotkaniem u prezydenta jest jednym z wielu takich dokumentów. „To jest takie typowe zarządzenie, które pierwsza prezes wydawała kilkadziesiąt razy, kiedy szła na urlop, czy wyjeżdżała w delegację zagraniczną” – mówił Józef Iwulski.
Sędzia dodał, że w trakcie wczorajszego spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą, nie otrzymał żadnego dokumentu, który powierzałby jemu funkcję pierwszego prezesa. „Pan prezydent ani nie wyznaczył, ani nie powierzył mi żadnych obowiązków. Nie wydał w tym zakresie żadnej decyzji w sposób skonkretyzowany. Pan prezydent jedynie zaaprobował wybór mojej osoby przez panią pierszą prezes jako merytorycznie uzasadniony na czas jej nieobecności” – mówił sędzia Iwulski.
Pytany o to, kto jest obecnie pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, Józef Iwulski przypomniał ubiegłotygodniową uchwałę Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN. Według niej Małgorzata Gersdorf, zgodnie z konstytucją, pozostanie na stanowisku do 30 kwietnia 2020 roku.
Po wczorajszym spotkaniu prezydenta z pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf, prezesem Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Józefem Iwulskim oraz prezesem Naczelnego Sądu Administracyjnego Markiem Zirk-Sadowskim, wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha mówił, że wolą prezydenta było, by od środy funkcje związane z wykonywaniem obowiązków pierwszego prezesa SN wykonywał najstarszy stażem sędzia. Jest nim Józef Iwulski.

Obecnie w składzie Sądu Najwyższego jest 27 sędziów, którzy ukończyli 65 lat. Zgodnie z obowiązującą ustawą, chcąc dalej orzekać, powinni byli złożyć wniosek z prośbą o dalsze orzekanie. Zrobiło to 9 sędziów. Siedmiu kolejnych wystosowało oświadczenia o woli dalszej pracy w Sądzie Najwyższym, ale z powołaniem się na Konstytucję, bez dołączenia wymaganego przez przepisy orzeczenia lekarskiego.
Małgorzata Gersdorf, która ukończyła 65 lat, nie wystąpiła do prezydenta o przedłużenie możliwości orzekania.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/zbiorcza/jl/mt

COMMENTS

WORDPRESS: 0