Znęcali się nad współlokatorką. Polewali ją wrzątkiem, przypalali papierosami, obcięli włosy i wybijali zęby

Znęcali się nad współlokatorką. Polewali ją wrzątkiem, przypalali papierosami, obcięli włosy i wybijali zęby

Na trzy miesiące aresztu trafiła do aresztu para podejrzana o znęcanie się nad współlokatorką. Sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby kobieta nie trafiła do szpitala. Wybijanie zębów, przypalanie papierosami czy oblewanie wrzątkiem. Takie „niespodzianki” sprawiła swojej lokatorce para z Ząbkowic Śląskich.

Dramat 41-letniej kobiety zapewne jeszcze długo nie wyszedłby na jaw, gdyby nie fakt, że trafiła ona do szpitala ze złamaną ręką. Dopiero wtedy sprawą zainteresował się jej brat, a kobieta przyznała się, że przechodzi w domu prawdziwe piekło.

Mieli pomóc, a skatowali
Wszystko zaczęło się miesiąc od jej zamieszkania z pewną parą w Ząbkowicach Ślaskich. Była to 48-letnia kobieta, z którą z pokrzywdzoną łączyły relacje koleżeńskie, a także jej 36-letni konkubent. Miała być pomoc w potrzebie, a skończyło się domową tragedią.
– Konkubent koleżanki bił 41-latkę, kopał ją, przypalał papierosami i parzył wrzątkiem. Dodatkowo obciął kobiecie włosy, powybijał zęby i połamał kości ręki – mówi kom. Ilona Golec, oficer prasowy KPP w Ząbkowicach Śląskich. Co gorsza, do katowania włączyła się także koleżanka. Oboje zmuszali kobietę do wykonywania przeróżnych czynności, a kiedy ta nie chciała się godzić, grozili jej śmiercią. 41-letnia ofiara opuściła już szpital, jednak nie wróciła do poprzedniego miejsca zamieszkania. Para trafiła w ręce policji i decyzją sądu została aresztowana na 3 miesiące. W trakcie śledztwa okazało się, że 36-latek w przeszłości był już karany za podobne przestępstwa. Teraz za „recydywę” grozi mu w sumie 7,5 roku pozbawienia wolności. 48-latka może zaś spędzić w więzieniu następne 5 lat.

Rodzinne tragedie
To nie jedyna tragedia, która wstrząsnęła Ząbkowicami Śląskimi w ostatnim czasie. Przez ostatnie trzy lata w tym rejonie wydarzyły się trzy takie zdarzenia. Trwa proces 20-letniego Kamila M., który w zeszłym roku zabił brutalnie swoją przyjaciółkę, a wcześniej sympatię Aleksandrę. Chłopak przyszedł do domu 19-latki, kiedy ta źle się czuła i nie poszła do szkoły. Długo rozmawiali. W pewnym momencie Kamil M. poszedł do kuchni po nóż, którym zaatakował Aleksandrę. Nie przestał, kiedy dziewczyna pytała: „co robisz”. W sumie zadał jej 118 ciosów nożem. Nie przestawał nawet wtedy, kiedy nóż wygiął się, a później złamał. Po brutalnym mordzie uciekł z miejsca zdarzenia, by kilka dni później samemu zgłosić się na policję.
Mieszkańcy Ząbkowic Śląskich wspominają także głośną sprawę 31-latka z Kamieńca Ząbkowickiego, który zabił ojca. Mężczyzn nie łączyła zbyt dobra relacja, ale nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw. Kiedy spotkali się w domu ojca, doszło do awantury, po której ówczesny 31-latek wziął nóż i ugodził nim tatę w szyję i twarz. Następnie wybiegł z domu, wziął samochód ojca i wyjechał poza Dolny Śląsk. Wpadł w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie miejscowi policjanci zatrzymali go prowadzącego samochód pod wpływem alkoholu. Został przewieziony do Ząbkowic Śląskich, gdzie miejscowy sąd skazał go w sumie na 15 lat pozbawienia wolności. Wyrok zapadł w 2015 roku.

Damian Bednarz aip

COMMENTS

WORDPRESS: 0