Poznań: Proces „czyścicieli” kamienic wciąż się przedłuża. Czy uda się go zakończyć w lutym?

Poznań: Proces „czyścicieli” kamienic wciąż się przedłuża. Czy uda się go zakończyć w lutym?

Termin zakończenia procesu „czyścicieli” kamienic po raz kolejny został odroczony. Chociaż w poniedziałek miały się odbyć już mowy końcowe, sąd po raz kolejny postanowił odroczyć rozprawę, by na kolejnym terminie przesłuchać następnych świadków. I być może wtedy zakończyć proces.

Proces poznańskich „czyścicieli” kamienic, czyli Piotra Ś., Pawła Ż. i Adriana W. trwa już od ponad czterech lat. Przypomnijmy, że pierwsza rozprawa miała miejsce jeszcze w połowie 2013 roku. Dwaj pierwsi mężczyźni oskarżeni są o nękanie lokatorów kamienic przy ul. Stolarskiej, Długiej, Niegolewskich i Piaskowej. Z kolei Adrian W. miał nękać lokatorów kamienicy w innej części miasta. Wszyscy oskarżeni od początku nie przyznają się do winy.

 

W poniedziałek sąd planował przesłuchać dwie kobiety, które mieszkały w kamienicach, którymi zarządzali oskarżeni mężczyźni. Jako pierwsza zeznawała Joanna D., była lokatorka kamienicy przy ul. Niegolewskich 14. – W 2012 roku Piotr Ś. i Adrian W. zapukali do naszego mieszkania z dzielnicowym i powiedzieli, że musimy się wyprowadzić. Rozmowa przebiegała łagodnie. Jednak razem z mężem wiedzieliśmy, co działo się w innych kamienicach, np. przy ul. Stolarskiej, i baliśmy się – zeznawała Joanna D.

 

I dodawała: – Każdy kontakt z Piotrem Ś. czy Adrianem W. wywoływał strach, bo znaliśmy sytuację w innych kamienicach. Dlatego dla dobra dzieci postanowiliśmy przyjąć ofertę pana Ś. i się przeprowadzić. Jednocześnie Joanna D. przyznawała, że Piotr Ś. pomógł jej rodzinie w organizacji przeprowadzki do nowego mieszkania oraz wypłacił 5 tys. zł za wyprowadzkę. Dodawała jednak, że pewnego razu miała otrzymać nieprzyjemny telefon od Adriana W. – Usłyszałam od niego, że wiedzą, że moje dzieci chodzą do szkoły i żeby uważały na przejściach dla pieszych, bo zawsze może się coś wydarzyć. To był jedyny tak nieprzyjemny telefon, jednak jak każdy rodzic, przestraszyłam się – opowiadała Joanna D.

 

Sam Adrian W. był obecny na poniedziałkowej rozprawie i zaprzeczył, żeby taka sytuacja miała miejsce. Jak twierdził, to Joanna D. miała do niego zadzwonić. – Pani D. zadzwoniła do mnie i powiedziała, że rozmawiała przez telefon z jedną z anarchistek. I to właśnie ona miała jej powiedzieć, że my wiemy, do której szkoły chodzą dzieci pani D. lub że będą sytuacje takie jak wybijanie szyb cegłami. Powiedziałem pani D., że my takich rzeczy nie robimy. Do końca nie było między nami nieporozumień – przekonywał Adrian W. Sama Joanna D. po tych słowach stwierdziła jednak, że nie rozmawiała z żadną anarchistką. – Informacja o dzieciach wyszła od oskarżonego – zapewniała.

 

Na poniedziałkowej rozprawie sąd planował przesłuchać jeszcze Agnieszkę B., kolejną lokatorkę, która miała być nękana przez „czyścicieli”. Ta jednak nie stawiła się w sądzie, gdyż nie udało się ustalić jej prawidłowego adresu zamieszkania i doręczyć wezwania. Zamiast jej sąd przesłuchał za to partnera Joanny D. Z kolei na kolejnym terminie, w lutym, sąd planuje przesłuchać teściową Joanny D. oraz być może ponownie spróbuje wezwać na świadka Agnieszkę B. Po raz kolejny wstępnie jest też planowane wygłoszenie mów końcowych przez prokuratora, oskarżycieli posiłkowych, obrońców i samych oskarżonych.

 

aip

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0