Jak wrocławski adwokat oszukiwał ludzi

Jak wrocławski adwokat oszukiwał ludzi

Kancelaria jednego z wrocławskich adwokatów handlowała armaturą sanitarną i „kamieniem ozdobnym”? Prokuratura uważa, że nie. Są tylko faktury a na ich podstawie pan mecenas wyłudził i próbował wyłudzić zwrot podatku VAT. Chodzi o przeszło 362 tys. zł. 

Sprawa trafiła do sądu z aktem oskarżenia o oszustwo. Mecenas Tomasz M. przekonuje, że jest niewinny. Powiedział nam, że na prawdę handlował. Nie ma żadnej fikcji. A akt oskarżenia już trafił do sądu chociaż postępowania podatkowe ciągle trwają. Ale ewentualne uniewinnienie nie ratuje go przed kłopotami. Bo adwokatowi nie można prowadzić dowolnego innego biznesu. Musiałby mieć zgodzę dziekana Rady Adwokackiej. Sprawdziliśmy. Nie ma. A za złamanie zasad etyki grozi postępowanie dyscyplinarne.

– Miał pan zgodę dziekana? – Na listę adwokatów zostałem wpisany w 2014 roku. Transakcje, których dotyczyło śledztwo a teraz proces były zanim zostałem adwokatem – przekonuje. Sprawdziliśmy. Mecenas się myli. Na listę adwokatów został wpisany we wrześniu 2013 roku. A faktury, jakich dotyczy jego sprawa karna pochodzą z roku 2014. Wynika z nich, że kancelaria adwokacka kupowała i sprzedawała m.in. baterie wannowe i umywalkowe. Po czym sprzedawała zagranicznym firmom – w Wilnie, Pradze i Berlinie. Faktury w 2015 roku trafiły do urzędu skarbowego. Z wnioskiem o zwrot nadpłaconego podatku VAT. Fiskus nabrał podejrzeń. Zaczęło się sprawdzanie czy rzeczywiście doszło do transakcji handlowych, opisanych w fakturach. Efektem było doniesienie do prokuratury. Ta wszczęła śledztwo i kilka miesięcy temu posłała do sądu akt oskarżenia. Efekty ustaleń fiskusa są interesujące. Faktury pochodziły od czterech firm. Jedna z nich przestała istnieć w 2013 roku. Więc w 2014 nie mogła wystawiać faktur. Co więcej. Właścicielka tej firmy zeznała, że to znajomy jej zaproponował, żeby złożyła firmę. W sumie to on wszystko za nią załatwił. Ona się zgodziła bo była bezrobotną.

Tomasza M. nie zna i o żądnych fakturach nic nie wie. Druga z firm działała w 2014 roku ale jej szefowie nie kojarzą ani pana mecenasa. Zapewniają, że faktur nie wystawiali. Przedstawiciele dwóch kolejnych firm potwierdzili, ze do transakcji dochodziło ale są wątpliwości czy mówią prawdę. Rozstrzygnie to sąd. Mecenas przekonywał w śledztwie, że wszystko jest w porządku. Opisywał dlaczego zajął się handlem, skąd wzięli się kontrahenci i jak wyglądały transakcje. Jednego ze swoich biznesowych partnerów miał na przykład poznać przy okazji obsługi prawnej. Chciał zwiększyć przychody i dlatego zajął się biznesem handlowym. Do zarzutów nie przyznał się. Przekonywał, że śledczy oraz pracownicy fiskusa nie uwzględnili tego co mogłoby świadczyć na jego korzyść. Na przykład maile od przedsiębiorców, którzy potem zeznawali, że nie znają go i nie robili z nim żadnych interesów.

 

Marcin Rybak (aip)

COMMENTS

WORDPRESS: 0