Wilki podchodzą pod domy. Atakują i rozszarpują krowy!

Wilki podchodzą pod domy. Atakują i rozszarpują krowy!

Co roku na terenie powiatu drapieżniki kilkanaście razy napadają zwierzęta hodowlane. Wilki zabijają poza lasami. Niedźwiedzie i rysie są wierne swoim naturalnym łowiskom.

 

Adam Kuziak, sołtys Bartnego jest przerażony. Tego jeszcze w jego wsi nie było. Wilki tuż koło zabudowań zabijają krowy. Czują się niezagrożone. – Nie pamiętam, by wcześniej w dzień wilki atakowały zwierzęta w środku wsi – opowiada sołtys Bartnego i hodowca krów. – To było kilka minut po piątej rano, 20 sierpnia. Moje krowy już były na pastwisku, jakieś 100 metrów od domu, gdy z lasu wyszło sześć wilków i zaatakowały młodą jałówkę – dodaje.

 

Wszystko widzieli sąsiedzi sołtysa, którzy wszczęli alarm. Wilki jednak nic sobie z tego nie robiły. – Oprawiały spokojnie jałówkę – relacjonuje hodowca. – Jak mi potem opowiadano, to tylko podnosiły co chwilę głowy i spoglądały bez strachu na ludzi. Z młodej krowy została tylko głowa i racice – dodaje. To nie pierwszy przypadek ataku wilków na krowy. Wcześniej również bezkarnie zaatakowały 7 sierpnia. – Krowy to tak naprawdę podstawa naszego bytu – mówi Adam Kuziak. – Obora to nasze miejsce pracy, a te drapieżniki je po prostu niszczą. Nic nie możemy zrobić, bo to gatunek pod ochroną. Po tych atakach boimy się nie tylko o zwierzęta, ale i o dzieci. Przecież one też mogą być zaatakowane przez wilki – podkreśla.

 

Sołtys Bartnego chce prosić o pomoc i ochronę władze. Mówi, że jeśli będzie taka potrzeba, to udadzą się nawet do Minerstwa Środowiska. – Tu na miejscu nic teraz nie można zrobić – mówi wzburzony. – Ani myśliwi, ani leśnicy nie są w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa. Potrzebne są działania na najwyższym szczeblu – podkreśla. Wilki zagrażają nie tylko krowom w Bartnem. Atakowały też w Gładyszowie i Jasionce. O ich wizytach opowiadają wypasający owce w Czarnem. – W tym roku wilki zabiły nam już kilka owiec – mówi Józef Klimowski, baca z Nowego Targu. – To były sztuki słabe albo chore. Będziemy tu jeszcze wypasać owce do końca września, więc pewnie zaatakują ponownie – dodaje.

 

Każdy sygnał o ataku drapieżników trafia do nadleśnictwa, które szacuje szkody i wysyła informacje dalej, do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie. – W tym roku zgłoszono nam dotychczas siedem przypadków zagryzienia owiec przez wilki na terenie nadleśnictwa Gorlice – informuje Paweł Kwapisz, specjalista ds. ochrony gatunkowej zwierząt w RDIOŚ w Krakowie. – To było w sumie dziewięć zwierząt, za które wypłaciliśmy rolnikom 2310 złotych odszkodowań – dodaje. Z danych RDIOŚ wynika, że średnio każdego roku na terenie powiatu gorlickiego dochodzi do 19 ataków drapieżników na zwierzęta hodowlane. – Tak było w dwóch ubiegłych latach – zaznacza Paweł Kwapisz. – Jaki będzie tegoroczny bilans, dopiero będziemy wiedzieć po sezonie wypasu – stwierdza. Dane, jakie uzyskaliśmy w nadleśnictwie Gorlice, mówią o 19 tegorocznych przypadkach ataków na zwierzęta. – Ta liczba nie odbiega od średniej – mówi Mirosław Sternik, komendant Straży Leśnej w Gorlicach. – Niepokojące jest jednak to, że wilki atakują teraz krowy. Tego w ubiegłych latach nie było. To, co teraz też wzbudza niepokój, to fakt, ze zupełnie wyzbyły się strachu przed ludźmi. Jeszcze nie zaatakowały, ale nie dziwi mnie strach mieszkańców – dodaje.

 

Status prawny wilka

 

W roku 1995 wilki zostały objęte ochroną w części Polski, a od 1998 są chronione w całym kraju. W uzasadnieniu do tej decyzji, podkreślono pozytywną rolę drapieżników w utrzymaniu równowagi ekologicznej w lasach. Obecny status prawny wilka reguluje Ustawa z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody oraz Rozporządzenie Ministra Środowiska z 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt . Zgodnie z nimi wilki objęte są ochroną ścisłą. Zabronione jest ich zabijanie, okaleczanie, chwytanie, przetrzymywanie, niszczenie nor i wybieranie z nich szczeniąt, a także przechowywanie i sprzedaż skór i innych fragmentów martwych osobników, bez odpowiedniego zezwolenia. Ponadto można tworzyć dla nich strefy ochronne wokół miejsc rozrodu (nor) w okresie od 1 kwietnia do 31 sierpnia. Powyższe zakazy nie dotyczą sytuacji, gdy konieczne jest schwytanie zwierząt rannych i osłabionych, w celu udzielenia im pomocy weterynaryjnej i przemieszczenia do ośrodka rehabilitacji, a także gdy trzeba odłowić zwierzę, które zabłąkało się w pobliże siedzib ludzkich, i przenieść je do miejsca jego regularnego przebywania. Nierespektowanie zapisów prawa podlega karze aresztu lub grzywny. W szczególnych przypadkach możliwe są odstępstwa od powyższych zakazów na podstawie zezwolenia wydanego przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. W “Polskiej czerwonej księdze zwierząt” wilk ma status NT (near threatened) – gatunek niższego ryzyka, ale bliski zagrożenia wyginięcia.

 

Rozmowa: – Myśliwi nie maja sposobu na ekspansję wilków, nie mogą do nich strzelać, są pod ścisłą ochroną gatunkową – mówi Wacław Grądalski, prezes Koła Łowieckiego Ryś o problemach z wilkami na terenie Beskidu Niskiego.

 

Panie prezesie, co myśliwi mogą zrobić z wilkami? Niewiele, odstrzał nie wchodzi w rachubę. Mam wrażenie, że nie ma odważnego ministra, który przeciwstawiłby się bardzo silnemu lobby ekologów i wprowadziłby choćby okresowe zezwolenie na ograniczanie ich populacji. Dzięki pełnej ochronie wilk się rozmnaża bez kontroli i zajmuje coraz większe terytoria. Podchodzą pod miasta, powodują wypadki na drogach nawet tych oddalonych od ich naturalnych siedlisk. Po sąsiedzku, na Słowacji nie ma tej ochrony… Dokładnie, tam mają do tych pięknych drapieżników bardzo negatywny stosunek. W zasadzie mamy z nimi porozumienie, które ustanowiło przygraniczną strefę buforową, około 70 kilometrów, ale mam wrażenie, że Słowacy niewiele sobie z tego robią i tam też strzelają. Nie ma się więc co dziwić, że one u nas znajdują sobie bezpieczne łowiska. Co mogą zrobić rolnicy, by zabezpieczyć swoje zwierzęta hodowlana przed wilkami? Niestety niewiele. To pierwszy w hierarchii drapieżnik. Poluje zespołowo i potrzebuje sporo pożywienia. Zwierzęta hodowlane to dla niego łatwy cel. Owce, młode krowy czy też psy, które nadal po wsiach wiąże się przy budach to dla nich najłatwiejszy sposób zdobycia pożywienia. Tu jakimś zabezpieczeniem pewnie mogłyby być dobre ogrodzenia, czy też spędzanie zwierząt do obór na noc. To pomaga, ale nie do końca. Kilka lat temu słynny był przypadek, gdy u jednego z hodowców wilki weszły do obory i tam poczyniły wielkie spustoszenie. Wilki, gdy dostaną się do zagrody, to często zabijają wszystkie zwierzęta, jakie tam są, choć zjadają tylko tyle ile muszą. To pewnie wynika z ich natury, bo jak zwierzę przed nimi nie ucieka, to one oceniają je jako chore i chcą wyeliminować. Przestały się bać ludzi i ich siedzib? Tak to wygląda. Po 20 latach ochrony nie ma już starych osobników, które miały zakodowany strach przed człowiekiem. Dla młodych nasze siedziby to taki naturalny i po prostu bezpieczny rewir łowiecki. Teraz, wczesną jesienią watahy uczą młode jak polować. W lasach też zachowują się inaczej. Jeszcze kilka lat temu na każdy dźwięk po prostu uciekały. Teraz nawet nie bardzo boją się wystrzałów. Bywa tak, że sobie po prostu spacerują, przyglądając się nam w czasie polowań.

 

 

(AIP)

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0