W weekend w austriackim Soelden rozpoczyna się sezon 2018/19 Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim

W weekend w austriackim Soelden rozpoczyna się sezon 2018/19 Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim

W ten weekend w austriackim Soelden rozpocznie się sezon 2018/19 Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim. Na lodowcu Rettenbach zaplanowano giganty – w sobotę ścigać będą się panie, a w niedzielę panowie. W zawodach weźmie udział dwoje reprezentantów Polski – Maryna Gąsienica-Daniel i Szymon Bębenek.

O ósmą Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej powalczy Austriak Marcel Hirscher, a jego głównym rywalem może być Henrik Kristoffersen. Zdaniem dwukrotnego olimpijczyka, a obecnie komentatora telewizyjnego Marcina Szafrańskiego, Norwegowi będzie jednak trudno o końcowy sukces. „W poprzednim sezonie Hirscher był 1., a Kristoffersen – 2. Hirscher był jednak wyraźnie z przodu; do tego będzie coraz mocniejszy w supergigantach, czego Kristoffersen z całą pewnością nie zrobi, więc nawet jeśli Austriak da się dogonić lub przegonić w slalomach [w ubiegłym sezonie Kristoffersen wygrał jeden slalom, a Hirscher – siedem], to będzie mógł punktować w gigancie, w którym jest niezwykle mocny i będzie coraz więcej zdobywał w supergigancie. Nie sądzę, by Norweg miał szanse na triumf.

Szafrański uważa, że w klasyfikacji Pucharu Świata kobiet po raz trzeci z rzędu zwycięży Amerykanka Mikaela Shiffrin. „Tak jak świat męski dogania Hirschera, tak Shiffrin raczej nadal będzie budowała jeszcze dystans. Pamiętajmy, to jest bardzo młoda dziewczyna z niezwykłym doświadczeniem, z pewnością siebie. Z talentem, który ma i którego nie zmarnowała. Dołożyła do tego solidną pracę. Jeśli miałbym stawiać pieniądze, to stawiałbym na Shiffrin, choć tu się za dużo nie wygra, bo jest taką faworytką w tym sezonie. Chyba większą od Hirschera”.

Będzie to ostatni sezon w karierze innej Amerykanki, Lindsey Vonn, która czterokrotnie zdobywała Puchar Świata, a w pucharowych zawodach triumfowała 82 razy. Do rekordzisty, Szweda Ingemara Stenmarka brakuje jej czterech zwycięstw. „To jest wielka postać, niezwykła w historii narciarstwa alpejskiego, rozpoznawalna nie tylko wśród fanów narciarstwa. Rekord? Nie wydaje mi się. Jeśli nie wskóra czegoś w Lake Lindsey, jak nazywa się Lake Louise (tam są zjazdy i supergiganty) gdzie regularnie wygrywała i chciała się ścigać z mężczyznami, to potem będzie trudniej. Oczywiście, ma za sobą ogromny sztab ludzi, którzy na nią pracują, ale nie wróżę najlepiej, choć byłaby to świetna historia” – ocenia Szafrański.

Największą polską nadziejąjest Maryna Gąsienica-Daniel, która w ubiegłym sezonie osiągnęła najlepszy wynik w karierze w zawodach PŚ, zajmując 17. miejsce w slalomie równoległym w Courchevel. „Marynę stać na to, żeby regularnie być w czołówce. Pamiętajmy, że dla polskiego alpejczyka droga na szczyt jest dużo dłuższa. Mniej jeździmy na nartach. Nie ma szans, by w wieku 19 lat ktoś tak jak Shiffrin zabłysnął wśród najlepszych. To się dzieje dopiero później. Maryna jest teraz w swoim optymalnym czasie kariery. Rozmawiałem parę dni temu z jej trenerem Marcinem Orłowskim. Wszystko jest dobrze zrobione, ma dobry sprzęt. Trenuje w tej chwili z Włoszkami, przygotowując się do zawodów w Soelden. Po Soelden jeszcze nie wyciągałbym wniosków, ale jeśli w tych zawodach będzie w pierwszej trzydziestce, to w tym sezonie powinno się to jeszcze kilka razy udać. Mówimy o gigancie, bo to w nim Maryna jest mocna” – uważa Szafrański.

A co z polską kadrą mężczyzn? „Kadra męska nie istnieje. Jest kadra młodzieżowców – fantastyczna! Tam są czterej młodzi zawodnicy, którzy w swoich rocznikach w skali świata są dobrze notowani. Ich trener – nie wiem jak oni to zrobili – Christian Leitner to facet, który z Kalle Palanderem zdobywał mistrzostwo świata. W kadrze jest wszystko zrobione tak jak ma być, ale to są jeszcze zbyt młodzi chłopcy, choć czasem pewnie będą próbowali swoich sił w Pucharach Świata. Bracia Jasiczkowie idą swoją drogą. Wynajęli kanadyjskiego trenera – ich tatę na to stać. Jestem dobrej myśli, choć punktowanych miejsc jest tylko 30, a pretendentów jest 10-12 tysięcy, więc to nie będzie łatwe. Michał Jasiczek jednak całkiem niedawno otarł się o miejsce w trzydziestce w Madonna di Campiglio [był 31.]. Może wjedzie do trzydziestki, a może pokaże coś fajnego w mistrzostwach świata – w Are w lutym będzie nieco łatwiej niż w Pucharach Świata. Może tam będzie nawet w dwudziestce” – kończy Marcin Szafrański.

Puchar Świata 2018/19 zakończy się 17 marca w Soldeu w Andorze.

Naczelna Redakcja Sportowa PR / Rozmowa IAR / A. Grabowski

COMMENTS

WORDPRESS: 0