Taksówkarz w Białymstoku pobił pasażerkę. Zwróciła uwagę, że jedzie dłuższą trasą

Taksówkarz w Białymstoku pobił pasażerkę. Zwróciła uwagę, że jedzie dłuższą trasą

Połamana szczęka, siniaki na całym ciele, paraliżujący strach – tak dla Kingi zakończył się kurs, podczas którego zwróciła uwagę taryfiarzowi, że jedzie złą trasą.

– To, że Kinga żyje to cud. Nie spodziewała się ataku, nie broniła się. Taksówkarz uderzył ją pięścią w szczękę, gdy upadła uderzyła potylicą o bruk, wtedy zaczął ją kopać po plecach i po całym ciele. Wyglądało to jak na filmie. To była furia bestii. Wiem, że trenuje zawodników MMA, więc wie jak walczyć. Uważam, że mógł Kingę zabić. Mam nadzieję, że na długo trafi do więzienia, bo tacy ludzie nie powinni chodzić po ulicach – mówiła we wtorek Karolina W., siostra pokrzywdzonej Kingi H.
Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku toczy się sprawa, w której oskarżony jest M. G. – białostocki taksówkarz. Zarzuca mu się pobicie swojej klientki. Tylko za to, że zwróciła mu uwagę, że jedzie dłuższą trasą i nie zgodziła się z wysokością opłaty za kurs. – Dostał informację, gdzie ma jechać, ale wybrał trasę inną niż sobie tego życzyłyśmy. Kinga zwróciła mu uwagę przy ul. Pogodnej, bo jako kierowca znała drogę do swojego domu. Kiedy nawet GPS pokazywał kierunek jazdy prosto, z nieznanych nam powodów kierowca skręcał w lewo. Wszystkie zwróciłyśmy mu na to uwagę. Był oburzony, a do mojej siostry powiedział „Zamknij mordę” – zeznawała siostra pobitej Kingi, która w taksówce siedziała za kierowcą. – Według mnie był nowicjuszem nie wiedział gdzie jechać. Był opryskliwy i wulgarny i chyba niezadowolony z tego, że nas wiezie. Mam wrażenie, że był pod wpływem narkotyków lub dopalaczy. Był niespokojny i miał dziwne odruchy. Byłyśmy w szoku, chciałyśmy jak najszybciej zakończyć ten kurs. Siostry były w taksówce jeszcze z dwiema koleżankami, które miały jechać dalej do Hryniewicz. Kinga siedziała na miejscu pasażera obok kierowcy. Kiedy dojechali pod jej dom, zwróciła uwagę, że należność na kurs jest zawyżona. – Powiedziała taksówkarzowi, że oszukuje ludzi, ale zaznaczyła, że zapłaci – opowiadała świadek. – Postanowiłyśmy przesiąść się do innych taksówek. I chyba ta wiadomość, że straci kurs, na którym mógłby dobrze zarobić tak go rozzłościła. Zaczął się niebezpiecznie szarpać z Kingą. Wyglądało to tak, jakby chciał jej wyrwać torebkę i portfel. Myślę, że chciał ją okraść. Prosiłam żeby przestał, ale miał nieobecny wzrok, walił Kingę pięścią na oślep. Zeznała, że wyskoczyła z samochodu. Chciała wyciągnąć siostrę z miejsca pasażera, gdzie taksówkarz jedną ręką ją przytrzymywał, a drugą bił. – Trzy razy prosiłam żeby przestał, że ja zapłacę. Nie bardzo wiadomo czego chciał – opowiadała Karolina W. Po szarpaninie okazało się że torebka Kingi jest porwana, a jej wartość miała być wyższa niż kurs. Postanowiły więc wezwać na pomoc policję. Wtedy M. G. znów miał zaatakować Kingę H. Kiedy dziewczyna uderzając głową o bruk na chwilę straciła przytomność taksówkarz odjechał. – Gdyby nie nasze koleżanki, które stały obok jestem pewna, że przejechałby Kingę. To człowiek bez skrupułów – mówiła siostra pokrzywdzonej. Kinga H. miała w dwóch miejscach połamaną szczękę, poobijaną głowę i całe ciało. By nagłośnić to, jak potraktował ją kierowca i przestrzec innych zwróciła się do naszej redakcji. Pokazywała odrutowaną szczękę, siniaki na ciele. Choć wydarzyło się to na początku kwietnia, skutki tej nocy kobieta odczuwa do dziś. Nie stawiła się na wtorkowej rozprawie, bo jest w szpitalu. Ma kłopoty z nerkami i kręgosłupem, jej siostra twierdzi, że może to mieć związek z tym, że taksówkarz M. G. kopał ją po plecach. – Od czasu tego wypadku jest nieobecna, praktycznie nie wychodzi z domu, bo się boi. Ten taksówkarz przecież wie, gdzie ona mieszka – zauważa siostra pokrzywdzonej. Kinga H. korzysta z pomocy psychiatrycznej. Jej pełnomocnik złożyła we wtorek w sądzie dokumentację historii choroby swojej klientki. Wnosi też o dopuszczenie opinii biegłego lekarza sądowego. Następną rozprawę sąd wyznaczył na 12 października.

red (aip)/fot.Wojciech Wojtkielewicz

COMMENTS

WORDPRESS: 0