Szewach Weiss: „Były przypadki, że polski rząd na uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów”

Szewach Weiss: „Były przypadki, że polski rząd na uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów”

Deklaracja premierów Polski i Izraela nie spodobała się wszystkim. Skrytykował ją m.in. prof. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce.

Po tym, jak polski parlament przyjął nowelizację ustawy o IPN, a premierzy obu państw podpisali deklarację dotyczącą m.in. wspólnego wyjaśniania polskiej historii, wydawało się, że emocje opadną. Stało się inaczej, pojawiło się wiele słów krytyki wobec tego dokumentu. Choćby ze strony izraelskiego instytutu historycznego Yad Vashem.

 

W oświadczeniu umieszczonym na stronie internetowej Yad Vashem jego autorzy stwierdzają, że wspólna deklaracja szefów rządów „zawiera serię bardzo problematycznych stwierdzeń, które są niezgodne z obecną wiedzą historyczną obowiązującą w tej dziedzinie”. „Próba gloryfikacji pomocy udzielonej Żydom i zaprezentowanie jej jako powszechnego zjawiska, jak również próba pomniejszenia roli Polaków w prześladowaniach Żydów są nie tylko wbrew prawdzie historycznej, lecz również wbrew pamięci o heroizmie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” – czytamy w oświadczeniu. Po stronie Yad Vashem opowiedział się też szef resortu edukacji Izraela. „Deklaracja Izraela z polskim rządem to hańba, która jest pełna kłamstw i szkodzi pamięci tych, którzy zginęli w Holokauście” – napisał w czwartek na Twitterze izraelski minister edukacji i diaspory, Naftali Bennett. Przewodniczący partii Żydowski Dom, współrządzącej z partią Beniamina Netanjahu, domaga się, by premier Izraela „odwołał deklarację” i przekazał ją do zatwierdzenia rządowi. Yaakov Nagel, jeden z dwóch zaufanych ludzi premiera Beniamina Netanjahu, drwi sobie z Polski na łamach izraelskiej prasy Jednak dla Polaków najbardziej gorzkie słowa wypowiedział Szewach Weiss, który sam siebie określa jako przyjaciela Polski (jest kawalerem Orderu Orła Białego).

 

– Ten dokument zawiera kilka zdań, które są prawdziwe, ale reszta jest albo niejasna, albo fałszywa. Na przykład, w przeciwieństwie do tego, co zostało napisane, były wypadki, w których polski rząd na uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów – powiedział w niedzielę rano w wywiadzie dla izraelskiego radia. Z kolei dziennik „Haaretz” nazwał deklarację „poważnym błędem Netanjahu”, podkreślając, że wywoła ona kolejne kryzysy. Emocje próbował hamować premier Netanjahu, który w niedzielę podkreślił, że jego najważniejszym zadaniem było przekonanie polskich władz, by wycofały się z wcześniejszej kontrowersyjnej nowelizacji. – Główny cel został osiągnięty. Oświadczenie, które towarzyszyło nowelizacji, zostało napisane przy współpracy z doświadczonymi historykami. Ale po tej publikacji pojawiło się wiele komentarzy. Słuchałem ich uważnie i podejmę odpowiednie kroki – zaznaczył Netanjahu, cytowany przez „Jerusalem Post”. Przypomnijmy, że w środę, 27 czerwca, Sejm w ekspresowym tempie przyjął zmiany w noweli ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, zakładające odejście od przepisów karnych. Zmiany uchylają m.in. art. 55a, który grozi więzieniem za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej.

 

Zgodnie w tej sprawie zagłosowały PiS i Platforma. Jeszcze tego samego dnia premierzy Polski i Izraela na konferencjach prasowych komentowali sprawę. Beniamin Netanjahu podziękował polskiemu zespołowi, który pracował nad nowelizacją i podkreślił, że jest „bardzo zadowolony ze zmian, które przyjął polski parlament”. Bardzo szybko izraelski dziennikarz Barak Ravid (Chanel 10 News) opublikował na Twitterze nazwiska europosłów Ryszarda Legutko i Tomasza Poręby, jako tych, którzy zostali wyznaczeni przez Mateusza Morawieckiego do udziału w zakulisowych rozmowach. Z informacji Ravida wynika, że także premier Netanjahu wyznaczył dwóch zaufanych współpracowników, którzy spotkali się z Polakami. Negocjacje miały odbywać się w Wiedniu i siedzibie Mosadu. Politycy PiS takim informacjom zaprzeczają, chociaż przyznają, że Polska i Izrael prowadziły poufne rozmowy po wycofaniu się z kontrowersyjnych zapisów ustawy. Ale nie chcą zdradzić, kto prowadził rozmowy ani jak przebiegały. Opozycja wskazuje, że nowelizacja ustawy o IPN została „napisana na kolanie” i pyta, kto ją tak naprawdę pisał.

 

– Dowiadujemy się o trybie prac nad ustawą, który budzi nasze wielkie nie tylko zdumienie, ale też jest powodem do zadania poważnych pytań na temat tego, kto pisze dla Mateusza Morawieckiego ustawy, kto jest autorem tych ustaw i w jaki sposób są procedowane – mówił na konferencji prasowej Sławomir Neumann. Yaakov Nagel, jeden z dwóch zaufanych ludzi premiera Netanjahu, drwił sobie z Polski na łamach izraelskiej prasy. „Zmienili prawo, nie dostając nic w zamian” – powiedział Nagel w „The Times of Israel”. I jeszcze: „Oto kraj, który szczyci się tym, że uchwalił prawo, które według nich przywróci narodowi honor, a pół roku później anulują je z podkulonymi ogonami”. Kilka godzin po przyjęciu nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej premierzy Polski i Izraela podpisali także wspólną deklarację poświęconą relacjom obu krajów. W dokumencie znajduje się zapis, że określenie „polskie obozy zagłady” pomniejsza odpowiedzialność Niemców za zbudowanie tych obozów. Ponadto sygnatariusze zadeklarowali odrzucenie działań ukierunkowanych na obwinianie Polski za zbrodnie niemieckich nazistów i ich współpracowników. Szefowie rządów potępili także antysemityzm i zapowiedzieli wspólne zaangażowanie przeciwko wszelkim jego formom oraz przeciwko antypolskim stereotypom. Poparli także wolność badań historycznych Wspólna deklaracja obu premierów ukazała się w ostatnich dniach w największych dziennikach w Europie, USA i Izraelu. Jak dodaje Ravid, przeprowadzona kampania w prasie zaskoczyła rząd Izraela, bo strona polska nie konsultowała się w tej sprawie z urzędnikami Netanjahu. W

 

ysoki rangą urzędnik przekazał dziennikarzowi, że kampania przeprowadzona w sprawie izraelskiej jest sprzeczna z duchem osiągniętych porozumień. Naftali Bennett, izraelski minister edukacji, deklarację premiera Morawieckiego i premiera Netanjahu nazywa hańbą „Izrael i Polska uzgodniły, że oficjalny tekst wspólnego oświadczenia ukaże się w języku angielskim, a nie polskim i hebrajskim” – napisał Ravid. Cóż, mimo że treść oświadczenia miała być uzgodniona, widać, że nie wszyscy się z nią zgadzają. Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska oznajmiła, że „szanuje opinię instytutu Yad Vashem”. Dodała przy tym, że jest to wewnętrzna sprawa Izraela. – Dyskusja w Izraelu wokół tego dokumentu, w której głos zabrał Instytut Yad Vashem, tylko potwierdza nasze przekonanie o konieczności dalszego zacieśniania współpracy – mówiła na antenie RMF FM. Stanowisko to popiera były ambasador Polski w Izraelu, Jan Wojciech Piekarski. – W relacjach polsko-izraelskich ważne jest to, co uzgodnili ze sobą premierzy – powiedział Onetowi były dyplomata. Wydaje się jednak, że to nie koniec nieporozumień na linii Warszawa – Tel Awiw. W tym tygodniu możemy być świadkami kolejnych jego odsłon.

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0