Szaleniec wjechał w protestujących w Charlottesville

Szaleniec wjechał w protestujących w Charlottesville

Trzy osoby zginęły, a 35 zostało rannych w Charlottesville w stanie Wirginia. W mieście dochodzi do starć nacjonalistów i ich przeciwników. Jedna osoba zginęła, gdy ciemny sedan wjechał w tłum z dużą prędkością, po czym wycofał i uderzył ponownie. Kierowca został zatrzymany.

Do ataku z użyciem samochodu osobowego doszło w sobotę około godziny 22 czasu polskiego. Ciemny sedan wjechał w tłum ludzi z dużą prędkością. Następnie wycofał i uderzył ponownie. Na miejscu zginęła 32-letnia kobieta. Kierowcę aresztowała policja. Ten akt przemocy był jednym z elementów zamieszek i demonstracji, które przez całą sobotę trwały w Charlottesville, czytamy w relacji BBC.
Od rana walczyły tam ze sobą dwie grupy. Pierwsza to zwolennicy skrajnej prawicy. Zorganizowali oni marsz pod nazwą „Zjednoczyć prawicę”. Przyjechali do Charlottesville, aby zaprotestować przeciw decyzji burmistrza miasta o usunięciu pomnika gen. Roberta E Lee, który w czasie wojny secesyjnej w latach 1861-65 dowodził siłami Konfederatów, domagających się utrzymania niewolnictwa w USA.
Jeszcze w piątek prawicowcy zorganizowali na lokalnym uniwersytecie wiec z zapalonymi pochodniami w stylu Ku-Klux-Klanu. A następnie przemaszerowali przez miasteczko akademickie. Tego dnia w demonstracji wzięło udział około 500 osób.
Część prawicowych ekstremistów, członków grup paramilitarnych, przyjechała do miasta uzbrojona w karabiny z ostrą amunicją i założyła wojskowe mundury. Ubrani w takie stroje chodzili swobodnie po ulicach. Według relacji dziennikarzy „The New York Times” manifestanci wznosili m.in. okrzyki „Liczą się białe życia” i „Żydom nie uda się nas zastąpić”.
Na znak protestu przeciw demonstracjom skrajnej prawicy na ulice wyszli mieszkańcy miasta. Charlottesville to bastion Demokratów. W ostatnich wyborach prezydenckich Hilary Clinton wygrała tu z imponującym poparciem aż 86 procent. Do miasta przyjechali też działacze organizacji antyfaszystowskich i lewicowych z innych cześci USA.
W centrum miasta doszło do gwałtownych starć obu grup. Rozgorzała wielka bitwa. Jej uczestnicy używali pałek, kamieni, butelek i sprejów z gazem pieprzowym. W wyniku walk rannych zostało kilkanaście osób. Policja długo nie mogła poradzić sobie z tak dramatyczną sytuacją. W końcu funkcjonariusze użyli gazu łzawiacego i armatek wodnych do rozpędzenia tłumu. Aresztowali przy tym kilkadziesiąt osób.
Agencja BBC cytuje wypowiedź jednej z uczestniczek wiecu przeciw marszowi skrajnej prawicy. Shiquan Rah, 21-letnia dziwczyna mówi o prawicowcach: „Ci ludzie nie mają żadnego przesłania. Ich przesłaniem jest przemoc. To jest jak wojna o dusze, wojna religijna.”
W Charlottenville ogłoszono stan wyjątkowy. Przemoc na ulicach miasta potepił prezydent Donald Trump.
Około godziny 1 nad ranem czasu polskiego „The New York Times” podał informację, że w kilka godzin po ataku z użyciem samochodu doszło do kolejnej tragedii. W odległości ok. dziesięciu kilometrów od Charlottenville rozbił się helikopter. W wypadku zginęły dwie osoby.

Michał Kurowicki AIP/fot.twitter

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0