Syryjczycy w napięciu czekają na to, co wydarzy się w najbliższych godzinach

Syryjczycy w napięciu czekają na to, co wydarzy się w najbliższych godzinach

Syryjczycy w napięciu czekają na to, co wydarzy się w najbliższych godzinach. Po ataku chemicznym w mieście Duma nad Syrią wisi groźba ataku ze strony Stanów Zjednoczonych. Po południu kolejny raz w tym tygodniu zebrała się Rada Bezpieczeństwa ONZ, a w mediację między Stanami Zjednoczonymi a Rosją, która wspiera syryjskiego prezydenta, chce włączyć się Turcja.
W kolejnym dniu oczekiwania na to, czy i kiedy dojdzie do amerykańskiego ataku Syryjczycy coraz głośniej mówią, że nie boją się amerykańskich bomb. “Trump postradał zmysły. My Syryjczycy pod przywództwem prezydenta Asada i naszej bohaterskiej armii nie wystraszymy się, nie boimy się” – mówi jeden z mieszkańców Damaszku. Inny dodaje: “Nie boimy się śmierci. Mamy moc i mamy potężną armię, która nas obroni”.
Zapowiedziany przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa atak miałby być odpowiedzią na sobotnią masakrę z użyciem chloru. W ataku na szpital w mieście Duma miało zginąć co najmniej 70 osób, a pół tysiąca miało zostać rannych. O dokonanie ataku oskarża się siły syryjskiego prezydenta, które odzyskują właśnie okoliczne miasta w rejonie wschodniej Ghuty z rąk rebeliantów.
W najbliższych godzinach do Syrii mają przyjechać inspektorzy Organizacji do Spraw Zakazu Broni Chemicznej. Chcą oni na miejscu w Dumie zbadać, jak dokładnie wyglądał atak chemiczny. W Syrii powszechnie uważa się, że póki będą na miejscu, póty nie nastąpi amerykański atak.
Po południu w czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja zapowiedziały rozpoczęcie formalnej procedury, umożliwiającej przeprowadzenie ataku w zgodzie z regułami prawa międzynarodowego.
W rejonie wschodniej Ghuty w ostatnich tygodniach walk zginęło co najmniej 1700 osób.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/RTR/BBC/UN/mcm/

COMMENTS

WORDPRESS: 0