Śląskie: Warszawska firma chciała sprzedać komandosom podrobione noże za 230 tys. zł? Sprawdza prokuratura

Śląskie: Warszawska firma chciała sprzedać komandosom podrobione noże za 230 tys. zł? Sprawdza prokuratura

Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Lublińcu prowadzi dochodzenie w sprawie dostawy 400 noży dla miejscowej jednostki komandosów. Zamówienie nie zostało zrealizowane, ponieważ wojsko miało wątpliwości czy są one oryginalne. Zachodzi podejrzenie, że firma, która miała je dostarczyć, chciała wcisnąć komandosom chińskie podróbki.

Przetarg na zakup noży Jednostka Wojskowa Komandosów w Lublińcu rozpisała w połowie 2016 roku. Wówczas kierował nią Wiesław Kukuła, który jeszcze w tym samym roku został mianowany na szefa Wojsk Obrony Terytorialnej. Postępowanie przetargowe wygrała firma ITProjekt z Warszawy, która zadeklarowała, że zrealizuje zamówienie za ponad 230 tys. zł.

Spółka dostarczyła noże znanej amerykańskiej marki Spyderco, ale wojsku coś w nich nie pasowało. Skontaktowało się więc z amerykańską centralą Spyderco, która poinformowała, że jej polski dystrybutor wcale nie sprzedał noży warszawskiej firmie. Ostatecznie JWK nie zapłaciła za dostawę, podejrzewając, że mogła mieć do czynienia z chińskimi podróbkami. Noże zabezpieczyła żandarmeria, która w październiku 2016 zgłosiła sprawę do prokuratury. Wszczęte zostało dochodzenie z art. 305 ustawy prawo własności intelektualnej, który mówi, że „kto, w celu wprowadzenia do obrotu, oznacza towary podrobionym znakiem towarowym, zarejestrowanym znakiem towarowym, którego nie ma prawa używać lub dokonuje obrotu towarami oznaczonymi takimi znakami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Po dwóch miesiącach zostało jednak umorzone.

– Z powodu braku wystarczających danych potwierdzających podejrzenie popełnienia przestępstwa – informuje Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. – Właściciel firmy lub pracownik odpowiedzialny za transakcję, mógł nie mieć świadomości, że noże mają podrobione znaki towarowe – dodaje. Zażalenie na tę decyzję wniósł do sądu dowódca lublinieckiej jednostki wojskowej, a także polski dystrybutor Spyderco.

Sąd miał wątpliwości czy dystrybutor zasługuje na status pokrzywdzonego i bez rozpoznania zwrócił akta prokuraturze. A ta sama doszła do wniosku, że trzeba się sprawie ponownie przyjrzeć. – Prokurator ma takie uprawnienia i jeżeli uzna, że są ku temu podstawy, to może sam zdecydować o wznowieniu postępowania. Tak było w tym przypadku. Sąd nie musiał rozpatrywać zażalenia – wyjaśnia prok. Ozimek. W efekcie na początku roku znów wszczęto dochodzenie, które – podobnie jak pierwsze – pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Lublińcu prowadzi miejscowa komenda powiatowa. – Na razie mogę tylko powiedzieć, że postępowanie się toczy i dotyczy podejrzenia podrobienia znaków towarowych. Prowadzone jest w sprawie. Nikomu nie postawiono zarzutów. Za ok. miesiąc powinno być wiadomo coś więcej – podaje Tomasz Ozimek.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, w rozmowie z nią prezes warszawskiej firmy zadeklarował chęć pomocy prokuraturze w wyjaśnieniu sprawy. Wykonał nawet ekspertyzę, która wykazała, że noże faktycznie były podrobione, chociaż prawie nie różniły się od oryginałów. Powiedział też, że firma działa w dobrej wierze, dostarczyła wyroby, które są powszechnie dostępne na rynku. Myślała, że są oryginalne. Stwierdził, że handlowiec, który negocjował umowę, popełnił błąd.

Piotr Wiewióra (aip)

facebook twitter

COMMENTS

WORDPRESS: 0