Śląskie: Ciało dziecka znaleziono w jeziorze bez nerek – wstrząsające wiadomości rozbudzają wyobraźnię. Policja zaprzecza

Śląskie: Ciało dziecka znaleziono w jeziorze bez nerek – wstrząsające wiadomości rozbudzają wyobraźnię. Policja zaprzecza

Na Facebooku pojawiają się ostrzeżenia przed porywaczami dzieci. Mają jeździć po Polsce, porywać dzieciaki, wycinać im narządy, mordować je i wyrzucać ciała. Fala takich alarmów pojawiła się kilka dni temu, po rzekomej informacji o znalezieniu ciała chłopca w Zalewie Solińskim. Policja dementuje! 

Ciało dziecka znaleziono w jeziorze bez nerek – wstrząsające wiadomości rozbudzają wyobraźnię. Policja zaprzecza

W poniedziałkowy ranek internatów przywitały szokujące tytuły typu: „Tragiczny finał poszukiwań. Ciało Krzysia znaleziono w jeziorze bez nerek”. Można było przeczytać, że ciało dziecka zostało znalezione w zalewie Solińskim bez nerek i z ogoloną głową na zero. Ostrzegano rodziców i proszono o zwiększoną uwagę wobec dzieci bawiących się poza domem, na placu zabaw, w parku czy idące ulicą. Proszono o przekazanie tej informacji znajomym. No i informacja istotnie jest przekazywana cały czas. Krąży i jest stale rozbudowywana. Podobno grasuje biały bus i to do niego łapią dzieci na sprzedaż organów, podobno policja jest już na tropie odpowiedzialnej za to grupy przestępczej z Bułgarii.

– Nie było takiego zdarzenia. Jest to kompletna bzdura – mówi Adam Szeląg, rzecznik KMP w Rzeszowie.

To nie jest pierwsza i – niestety – nie ostatnia taka fala wymyślonych fake newsów. W ubiegłym roku w Imielinie i Lędzinach mieszkańcy bali się czarnego bmw. Mieli nim podróżować ciemnoskórzy mężczyźni, którzy też porywali dzieci. Oczywiście okazało się, że cała historia była zmyślona, a żadnych napaści służbom nie zgłaszano. Ta fama szła jednak dalej i wkrótce okazało się, że ciemnoskórzy mężczyźni pojawili się też w Pawłowicach w pow. pszczyńskim, i w Bielsku-Białej, gdzie – według internautów – na os. Złote Łany miała grasować szajka porywająca młode kobiety i dzieci.

– Nic takiego nie ma miejsca, nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia w tej sprawie. To miejska plotka. Kiedyś mieliśmy podobne zdarzenie, wówczas mówiono, że młode dziewczyny porzucane są na dworcu z wyciętymi nerkami czy innymi organami. To też było powielane wiele razy, choć nie miało nic wspólnego z prawdą – mówiła nam nadkom. Elwira Jurasz z bielskiej komendy policji. Socjolodzy mówią o efekcie tzw. czarnej wołgi. Pamiętacie? Historia czarnej wołgi sięga głównie lat 60. i 70. XX wieku. To miejska legenda rozpowszechniana w Polsce, która mówi o kursującej po mieście czarnej limuzynie marki Wołga, do której rzekomo porywano dzieci.

– To pewne mity, legendy, strach zbiorowy, który jest tworzony przez definiowanie obcych sytuacji, jako tych, które są potencjalnym zagrożeniem – tłumaczyła wtedy dr Sławomira Kamińska-Berezowska, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. – To zachowanie irracjonalne, ale opisy, stosowanie socjomanipulacji w rzeczywistości, sprawia, że historia zaczyna żyć własnym życiem. Efekt rozpowszechniania takiej miejskiej legendy może być bardzo groźny społecznie.

– Ludzie będą widzieć w przypadkowej osobie ciemnoskórej czy w czarnej wołdze przejeżdżającej przez miasto agresora. Może dojść wówczas do nieuzasadnionej agresji, nieszczęścia. To efekt samospełniającej się przepowiedni – mówiła nam socjolog.

MP (aip)

COMMENTS

WORDPRESS: 0