Rosyjscy urzędnicy skarżą się, że są zmuszani do wspierania kampanii wyborczej Władimira Putina

Rosyjscy urzędnicy skarżą się, że są zmuszani do wspierania kampanii wyborczej Władimira Putina

Rosyjscy urzędnicy skarżą się, że są zmuszani do wspierania kampanii wyborczej Władimira Putina. 
W Petersburgu pracownicy instytucji budżetowych są wykorzystywani do zbierania podpisów obywateli, którzy popierają kandydaturę obecnego prezydenta w zaplanowanych na 18 marca wyborach.

Władimir Putin jako kandydat niezależny musi zebrać podpisy 300 tysięcy obywateli uprawnionych do głosowania. Organizacja „Wolontariusze zwycięstwa”, która reprezentuje obecnego prezydenta, deklaruje, że zebrała już połowę wymaganej liczby.
Tymczasem lider opozycyjnej Partii Narodowej Wolności Ilja Jaszyn w jednym z wywiadów dla Polskiego Radia tłumaczył, że rosyjskie władze od lat wykorzystują aparat państwowy do prowadzenia nieuczciwej walki wyborczej. „Wybory w Rosji już dawno przestały być mechanizmem zamiany władzy. Stosunek Putina do wyborów jest taki, jak nasz stosunek do krawata. Gdy przychodzimy na jakieś oficjalne spotkanie, musimy zakładać krawat, ponieważ tego wymagają zasady dobrego tonu. I tak właśnie wybory traktuje Putin – przyzwoicie jest mieć wybory” – stwierdził Ilja Jaszyn.
Podobną opinię wyraża część niezależnych komentatorów. Twierdzą oni, że uliczne punkty prowadzone przez „Wolontariuszy zwycięstwa” są tylko elementem kampanii wyborczej, a zasadnicza część podpisów pochodzi od pracowników urzędów i instytucji rządowych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/mt

COMMENTS

WORDPRESS: 0