Rosjanie o meczu Polska – Japonia: Idiotyczny przepis, japońska tiki-taka

Rosjanie o meczu Polska – Japonia: Idiotyczny przepis, japońska tiki-taka

Nie tylko w Polsce wiele mówi się o skandalicznej końcówce meczu Polska – Japonia na rosyjskim mundialu. Suchej nitki na naszych kadrowiczach nie postawiają także rosyjskie media.

W moskiewskiej strefie kibica mecz Polska – Japonia transmitowany był na jednym z kilkunastu telebimów, ale to właśnie w jego okolicach dało się wyczuć spore napięcie i dużo większe skupienie, niż przy reszcie rzutników pokazujących Kolumbia – Sebegal. Niewielkie grupki Polaków, miejscowi oraz fani z różnych zakątków świata nie mogli uwierzyć w to co widzieli. Zadowoleni z wyniku 0:1 Japończycy wymieniali podania na własnej połowie, a podopieczni Adama Nawałki nie byli zainteresowani przeszkadzaniem im. – Zobacz, patrz! Wiesz co to jest? Japońska tiki-taka – śmiał się do rozpuku jeden z rosyjskich kibiców, oglądający mecz w towarzystwie swojego kolegi z Polski. Część polskich kibiców w tym momencie zaczęła gwizdać, niektórzy po prostu wyszli, a inni stali do końca w milczeniu. – Nie wiem dlaczego wasi piłkarze się tak zachowali. To miała być zemsta na Senegalu, za to że z wami wygrał? – dopytywali kibice z Meksyku.

O starciu w Wołgogradzie szeroko rozpisują się tutejsze media. Najostrzej postawę obu drużyn, zwłaszcza w końcówce spotkania, ocenił popularny portal sport-express.ru. – Japończycy i Polacy w ostatnich 10 min zamanifestowali światu jak bardzo nie chcą zmieniać tego wyniku, który odpowiadał jednym i drugim. Japonia awansowała do 1/8 finału dzięki idiotycznemu przepisowi o fair play, prezentując wręcz przeciwną postawę. Odpadający z turnieju Polacy także uczestniczyli w tej farsie, bo nawet nie udawali, że zależy im na podwyższeniu rezultatu – czytamy. Niewiele łagodniej to co wydarzyło się na stadionie w Wołgogradzie relacjonował „Sowiecki Sport”.

„Tego typu sytuacje nigdy nie powinny mieć miejsca. Jak można przyjechać na najważniejszą piłkarską imprezę na świecie i nie dawać z siebie wszystkiego? Jak można myśleć, że lepiej przegrać jedną bramką, niż dostać żółtą kartkę? Przy równym bilansie punktowym i bramkowym lepszy byłby rzut monetą. Przynajmniej wtedy do końca byłby ogień na murawie” – twierdzi jeden z felietonistów. Jako przeciwieństwo tego meczu (niektóre dzienniki wspominają o podobnym zaangażowaniu w spotkaniu Dania – Francja zakończonym bezbramkowym remisem) media piszą o pojedynku Belgów z Anglikami, które wedle niektórych założeń także opłacało się jednym i drugim przegrać, by mieć teoretycznie łatwiejszą drogę do finału. „Co prawda obaj trenerzy dokonali wielu zmian, ale piłkarze do końca walczyli i nikt nie chciał schodzić jako pokonany” – podsumowuje dziennik „Izwiestija”.

 

Piotr Janas aip

COMMENTS

WORDPRESS: 0