Premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu grożą zarzuty korupcji

Premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu grożą zarzuty korupcji

Premier Izraela Benjamin Netanjahu ma kłopoty. Policja zarekomendowała prokuraturze, aby postawić szefowi izraelskiemu rządu zarzuty korupcji. Netanjahu stwierdził już, że doniesienia są bezpodstawne i nadal będzie stał na czele gabinetu. 

 

Izraelska policja zarekomendowała prokuratorowi generalnego postawienie zarzutów Netanjahu we wtorek. Służby prowadziły dochodzenie dotyczące dwóch spraw od niemal dwóch lat, a krajowe media donoszą, że szef rządu Izraela był przesłuchiwany przez śledczych co najmniej siedem razy. Jedna z tych spraw dotyczy wydawcy gazety „Yediot Ahanorot” Arnona Mozesa, któremu także grożą zarzuty. Benjamin Netanjahu miał zawrzeć z nim umowę: dziennik miał przedstawiać premiera w korzystnym świetle, a w zamian polityk obiecał utrudnić wydawanie konkurencyjnej gazety.

Druga sprawa to doniesienia, że premier Izraela przyjmował prezenty o wartości co najmniej miliona nowych szekli (ponad 280 dolarów) od m.in. hollywoodzkiego producenta Arnona Milchana czy australijskiego miliardera Jamesa Packera. Według „The Jerusalem Post” Netanjahu dostał od Milchana, który wyprodukował  „Podziemny krąg”, „Zaginioną dziewczynę” i „Zjawę”, m.in. drogiego szampana i cygara, producent liczył bowiem na to, że premier pomoże mu dostać amerykańską wizę. Zdaniem policji Netanjahu pod wpływem Milchana zaproponował także rządowi, aby Izraelczycy, którzy wracają z zagranicy, nie musieli płacić podatków przez 10 lat. Propozycję tę zablokowało jednak w rezultacie ministerstwo finansów.

We wtorek Netanjahu odniósł się do tych doniesień w transmitowanym w telewizji przemówieniu. 68-letni polityk, który stoi na czele izraelskiego rządu od 12 lat, powiedział, że słowa policji są „bezpodstawne”, a cała sprawa jest „polowaniem na czarownice”. – Przez lata byłem podmiotem co najmniej 15 dochodzeń i śledztw. W niektórych z nich policja dawała druzgoczące rekomendacje, takie jak te. Wszystkie te próby policji spełzły jednak na niczym i teraz będzie tak samo – mówił Netanjahu. Premier Izraela zapewnił również, że nie ustąpi ze stanowiska i pozostanie na nim do następnych wyborów w listopadzie 2019 r. – Dalej będę odpowiedzialnie i wiernie rządzić Izraelem. Będę robił to tak długo, jak długo wy, obywatele Izraele, będziecie tego chcieli. Jestem pewny, że w następnych wyborach, które odbędą się zgodnie z planem, z Bożą pomocą znowu zdobędę wasze zaufanie – dodał.

Jak podkreśla BBC, prokurator generalny może podjąć decyzję o postawieniu Benjaminowi Netanjahu zarzutów nawet za kilka miesięcy. Tymczasem izraelska opozycja już domaga się jego dymisji. Ejal Ben-Reuven z lewicowej Unii Syjonistycznej powiedział „The Times of Israel”, że Izrael „potrzebuje lidera, który ma czyste ręce i jest wyłącznie oddany krajowi”. Minister sprawiedliwości Ajelet Szaked zapewniła już jednak, że zgodnie z prawem nawet premier, któremu postawione zostaną zarzuty, nie ma obowiązku rezygnowania ze stanowiska. Z kolei opinie są granicą są na razie stonowane. Rzeczniczka amerykańskiego Departamentu Stanu Heather Nauert podkreśliła silną relację USA z Izraelem i stwierdziła, że cała afera jest wyłącznie sprawą wewnętrzną tego kraju.

Aleksandra Gersz AIP

COMMENTS

WORDPRESS: 0