Polska – Portugalia. Paweł Golański: Brzęczek znowu chce zjednoczyć kadrę

Polska – Portugalia. Paweł Golański: Brzęczek znowu chce zjednoczyć kadrę

Selekcjoner Jerzy Brzęczek ma plan na reprezentację Polski i na Jakuba Błaszczykowskiego w tym zespole. Reprezentacja, w której grałem wygrała z Portugalią determinacją i koncentracją. Nie mieliśmy piłkarzy grających w topowych klubach. Teraz jest inaczej – mówi Paweł Golański, były reprezentant Polski, obecnie ekspert Polsatu Sport.

 

Pan jako prawy obrońca pewnie dostrzegł eksplozję formy Pawła Olkowskiego? 

 

Cieszę się z tego powołania. Na Pawła zadziałały nowe otoczenie i wyzwania. To dobry piłkarz, lubię jego styl gry. Wie kiedy trzeba wejść do ofensywy, mądrze się ustawia. Widziałem jeden mecz z jego udziałem, rzuciłem okiem na kilka skrótów. Selekcjoner Jerzy Brzęczek w spotkaniach Ligi Narodów z Portugalią i Włochami będzie mieć kolejnego kandydata na prawą obronę, który wskoczy do składu i postara się zagrać na najwyższym poziomie.

 

Co pan sądzi o powrocie do kadry Kamila Grosickiego, który w Hull City znowu ma pod górkę?

 

To samo można powiedzieć o Jakubie Błaszczykowskim. Kuba jest ważną częścią reprezentacji i trener Brzęczek mu ufa. W przypadku Kamila Grosickiego jest inaczej – ostatnio nie był powołany, ale czy trzeba go reklamować i przedstawiać? Oczywiście, że wpływ na jego formę ma fakt, że nie jest zawodnikiem podstawowego składu. Znowu pojawiły się zawirowania transferowe z jego udziałem. Jednak jestem spokojny o jego dyspozycję w reprezentacji. Akcje z jego udziałem zawsze mają jakość, często sam je inicjuje. Tego nam potrzeba. Niech powołanie do reprezentacji będzie dla niego motywacją, znakiem, że trener chce mu zaufać. To potrafi pomóc potem w klubie.

 

Jakub Błaszczykowski po prawie pięciu miesiącach przerwy zagrał w Bundeslidze. Wszedł na ostatnie dwanaście minut spotkania Wolfsburga z Werderem. Da się obronić to powołanie?

 

W mojej ocenie to jasna sprawa. Po prostu trener Brzęczek wie, jaki Kuba ma wpływ na reprezentację. W obecnej sytuacji nie robi tego przez formę sportową, a charyzmę. Brzęczek chce zjednoczyć zespół po nieudanym mundialu i potrzebuje do tego Błaszczykowskiego. Ma plan na niego i na kadrę z jego aktywnym udziałem. Jestem pewny, że każdy ma inne spostrzeżenia na ten temat. Widzę po wypowiedziach byłych piłkarzy, ekspertów i dziennikarzy, że na temat Kuby pojawia się mnóstwo sprzecznych opinii. Uważam, że Kuba jest potrzebny. Odpowiada za atmosferę. Ma posłuch i fajnie mieć go przy sobie. Pamiętam czasy, gdy grałem w reprezentacji i Kuba grał na prawej pomocy. On od 2006 r. jest w kadrze, to trzeba docenić. Nie musimy się oszukiwać, że Kuba nie jest w formie, on sam zdaje sobie z tego sprawę.

 

 

 

Przyzna pan, że przy okazji starcia Polaków z Portugalią na Stadionie Śląskim w Lidze Narodów wracają wspomnienia ze zwycięskiego meczu z Portugalią 2:1 w 2006 roku?

 

Piękny czas i supersprawa. Zdaję sobie sprawę, że teraz jest idealny moment, by wrócić do  tamtego spotkania. Wyszedł nam kapitalny mecz. Portugalczycy byli drużyną pełną gwiazd. Wszyscy piłkarze grali w wielkich klubach. Nasz zespół składał się z piłkarzy, którzy nie byli kluczowymi zawodnikami w swoich zagranicznych zespołach. Może z wyjątkiem Mariusza Lewandowskiego, który grał w Szachtarze Donieck, i Jacka Krzynówka, wtedy grającego w Bayerze Leverkusen, a potem w VfL Wolfsburg. Teraz nasza reprezentacja wygląda inaczej. My wtedy wygraliśmy dzięki determinacji i koncentracji. Każdy z nas w każdej akcji szedł na maksymalne obroty. Kontrolowaliśmy przebieg spotkania od pierwszej do 89 minuty, bowiem w doliczonym czasie gry jednak straciliśmy gola. Często wracam pamięcią do tamtego spotkania i czuję dumę, gdy o nim mówię.

 

Z najbliższym spotkaniu z Polską na Stadionie Śląskim nie zagra Cristiano Ronaldo. Słyszał pan żarty, że „CR7” boi się spotkania z Pawłem Golańskim i Grzegorzem Bronowickim?

 

Ostatnio natrafiłem na bardzo fajne zdjęcie, jak Crstiano Ronaldo leży na murawie ze skwaszoną miną, a nad nim stoi Mariusz Lewandowski, który przecież zawsze słynął z bardzo ostrej gry. Po tym meczu mówiło się o nas sporo, zbierałem gratulacje w swoim klubie – Koronie Kielce. Choć muszę przyznać, że to Grzesiu Bronowicki miał więcej pracy z Cristiano Ronaldo, ja więcej grałem na Simao Sabrosę i Naniego. Ronaldo również pojawiał się jednak na mojej stronie, bowiem Portugalczycy bardzo płynnie się wymieniali. Próbowali wielu zagrywek, byli naprawdę mądrze ustawieni taktycznie, na szczęście to my wygraliśmy.

 

Teraz Portugalczyków należy straszyć Krzysztofem Piątkiem? Napastnik Genoi strzelił właśnie dziewiątego gola w Serie A.

 

To jest kapitalna sprawa, z tego należy się cieszyć i docenić, jak Krzysztof Piątek łatwo odnalazł się w nowej drużynie. Należy przecież pamiętać, że Genoa nie jest potęgą ligi włoskiej ani jednym z wyróżniających się zespołów. Tym bardziej Piątek ma utrudnione zadanie, w lepszej drużynie miałby na pewno jeszcze więcej podań. Serie A to przecież nie jest też liga, która sprzyja napastnikom, ogólnie graczom ofensywnym. Trener Genoi widząc skuteczność Piątka, pewnie na niego chucha, dmucha, chodzi ze ściereczką i wyciera nogi, by nic mu się złego nie stało. W reprezentacji musi pokazać, że też potrafi strzelać gole. Wiadomo jakich ma konkurentów. Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, ale gole w Danii strzela również Kamil Wilczek. Piątkowi przydałoby się strzelić w kadrze, by postawić kropkę nad i.

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0