Pjongczang 2018. Polki zadowolone z biegu łączonego. „Kibice wymodlili ten start”

Pjongczang 2018. Polki zadowolone z biegu łączonego. „Kibice wymodlili ten start”

Bardzo się cieszę z biegu łączonego. Wystartowałam w swoich trzecich igrzyskach, dzięki determinacji, woli walki, wsparciu rodziny i kibiców. Słyszałam, że wielu z nich modliło się o mój start. Dzięki wszystkim za to – podsumowała 30. miejsce w biegu łączonym kobiet Sylwia Jaśkowiec. 

31-letnia Jaśkowiec od poprzednich igrzysk w ostatnich latach miała pod górkę. Praktycznie dwa lata mogła spisać na straty. Głównie przez kontuzje. Przed startem sezonu 2015/16 przeszła operację nogi, bo naderwała mięsień strzałkowy w okolicy łydki. Gdy wydawało się, że wróciła do zdrowia, niespełna rok później uszkodziła kolano podczas gry w piłkę nożną. Jej udział w koreańskich igrzyskach długo stał pod znakiem zapytania. – Zrobiłam to, dzięki determinacji, woli walki, wsparciu rodziny i kibiców. Słyszałam, że wielu z nich modliło się o mój start. Dzięki wszystkim za to, że wystartowałam w swoich trzecich igrzyskach – stwierdziła po biegu, w którym zajęła 30. miejsce. – Wszystkie pobiegłyśmy bardzo dobrze. Wyniki są krzepiące na następne dystanse. Muszę pochwalić serwismenów, bo świetnie nasmarowali narty na część klasyczną. To pozwoliło na rywalizację w biegu łyżwowym. Warunki były jednak bardzo trudne. Na trasie nie było pewnego odbicia i trzeba było biegać miękko. A to kosztuje dużo energii. Mam nadzieję, że kolejne starty będą lepsze i zajmę wyższe pozycje – podsumowała zawodniczka LKS HILLTOP Wiśniowa – Osieczany. Tuż za nią metę przebiegła Ewelina Marcisz. – Mało brakowało, a obie byłybyśmy w „30”. W końcówce wyprzedziła nas Francuzka (Coraline Thomas Hugue). Nie zrozumiałyśmy się z Sylwią, która jakim torem ma biec. Inaczej byśmy ją „łyknęły” – przyznała. – Ostatnio często zajmuje miejsca w okolicach „30”, ale nie mogę do niej wejść. Mam nadzieję, że to się zmieni w kolejnych startach. Tym bardziej, że nie nastawiałam się specjalnie na ten start. Miał być po to, żebym się zaaklimatyzowała do kolejnych. Czuję, że są we mnie rezerwy – dodała Marcisz, która we wtorek weźmie udział w sprincie stylem klasycznym. Odpuści za to sprint drużynowy. – Przyznam, że liczyłam na udział w nim – mówiła ze smutkiem. Na pytanie, czy to Justyna Kowalczyk miała wpływ na tę decyzję, odparła: Decyzję przekazał mi trener. Życzę powodzenia drużynie i jak najlepszego wyniku – ucięła.

Najniżej z Polek była Martyna Galewicz, która zajęła 41. miejsce. – Jestem bardzo zadowolona, bo poprawiłam się względem pozycji startowej – uśmiechała się 29-letnia biegaczka AZS-AWF Katowice, dla której był to debiut na igrzyskach olimpijskich. – Super, bardzo się cieszę, choć nie do końca czułam emocje związane z tym wydarzeniem. Miała wrażenie, jakbym była na Pucharze Świata. Te same twarze, procedury, większa była tylko motywacja – opowiadała. Bieg łączony, który rozpoczął olimpijską rywalizację, wygrała Szwedka Charlotte Kalla. 7,8 sekund za nią przybiegła Norweżka Marit Bjoergen, a brązowy medal zdobyła Krista Parmakoski z Finlandii. Justyna Kowalczyk była 17.

 

(aip)bieg ł

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0