Piękna 49 na tapecie komisji Patryka Jakiego

Piękna 49 na tapecie komisji Patryka Jakiego

Zakończyła się trwająca prawie 7 godzin rozprawa komisji weryfikacyjnej do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich. Badano podczas niej zwrot działki przy ulicy Pięknej 49. 
Zeznania złożyło czworo świadków, na pytania odpowiadali też beneficjenci decyzji reprywatyzacyjnej.
Według informacji komisji, w sprawie Pięknej 49e wydano decyzję zwrotową na osobę, która nie żyła. Dodatkowo, zmarły właściciel był reprezentowany przez nieżyjącego kuratora.
Jako pierwsza przesłuchana została naczelnik Wydziału Nieruchomości w Dzielnicy Śródmieście – Wiesława Iwanicka. Już na początku przyznała, że w sprawie „od początku były niejasności”. I dodała: „W trakcie analizy dokumentów zwrócił uwagę fakt, że osobą, co do której ustanowiony jest kurator, jest osoba, która złożyła wniosek w 1949 roku”. Jak zaznaczyła, zrodziło to wątpliwości, czy ta osoba żyje.
W sprawie zeznawał też ówczesny referent w Wydziale Nieruchomości Urzędu Dzielnicy Śródmieście – Przemysław Niedzielski. Przyznał, że przeglądając akta sprawy, które uzyskał z Biura Gospodarowania Nieruchomościami, znalazł informację, że Mieczysław Szenfeld zmarł w 1974 roku. „Uznałem, że BGN pokieruje dalej tę sprawę, by unieważnić decyzję zwrotową”, zeznawał przed komisją Przemysław Niedzielski.
Zeznania złożył również kurator Bartłomiej Kościuszko, który w postępowaniu zwrotowym z urzędu reprezentował Mieczysława Szenfelda. Odpowiadając na pytania wiceprzewodniczącego komisji Sebastiana Kalety świadek powiedział, że „nie udało mu się ustalić, co dzieje się z Mieczysławem Szenfeldem”. Przyznał też, „nie znał jego daty urodzenia ani imion rodziców”. „Moją rolą było pilnowanie interesów tego pana” – zeznał świadek.
Imiona rodziców Mieczysława Szenfelda podczas podpisywania aktu notarialnego podał Sławomir Janiszewski, który razem z Magdaleną Motylińską również był beneficjentem decyzji reprywatyzacyjnej. Dziś oboje uczestniczyli w rozprawie jako strony postępowania. Bartłomiej Kościuszko przyznał, że nie zainteresował się, skąd Sławomir Janiszewski miał te informacje.
Kolejnym przesłuchiwanym był notariusz Grzegorz Arczyński, który w Kielcach przyjął klientów – rzekomego Mieczysława Szenfelda, Magdalenę Motylińską i Sławomira Janiszewskiego. Notariusz zeznał, że mężczyzna podający się za Szenfelda miał około 60-70 lat i mówił po polsku, choć legitymował się paszportem ukraińskim. Notariusz nie zauważył jednak niczego podejrzanego w tej sprawie.
Później przesłuchiwana była jedna ze spadkobierców działki przy ulicy Pięknej 49 – Magdalena Motylińska. Kobieta zeznała, że Mieczysław Szenfeld sam się do niej zgłosił. „Domofonem zadzwonił pan Szenfeld, przedstawiając się, że on jest też spadkobiercą. Wpuściłam go do domu. Powiedział, że chce sprzedać swoje udziały za 100 tysięcy złotych”. „Ja nie wiedziałam, czy to jest <> pan Mieczysław Szenfeld, czy nie”, dodała Motylińska.
Po południu na pytania komisji i pełnomocników stron postępowania odpowiadał drugi z beneficjentów.
Sławomir Janiszewski zaprzeczył słowom kuratora Bartłomieja Kościuszki, który zeznał, że biznesmen podczas podpisywania aktu notarialnego podał imiona rodziców Mieczysława Szenfelda. „Nie przypominam sobie, aby te imiona padły z moich ust. Być może zostało znalezione w internecie, bo było zamieszanie, ale dla mnie profesjonalnie działający urząd powinien przyjść i być przygotowany do tego” – wyjaśnił Sławomir Janiszewski. Zdaniem beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej, winę za zwrot części nieruchomości na rzecz osoby, która jak się później okazało od dawna nie żyła, ponosi warszawski Ratusz. „Interesem pani Motylińskiej, a tym samym również moim byłoby to, żeby miasto wyjaśniło, czy pan Szenfeld żyje czy nie żyje”, powiedział Sławomir Janiszewski.
Decyzję reprywatyzacyjną Biuro Gospodarki Nieruchomościami na rzecz między innymi Mieczysława Szenfelda wydało w 2011 roku. Rok później śródmiejscy urzędnicy odkryli, że beneficjent nie żyje od 1974 roku. Dziś na działce, która należy do Sławomira Janiszewskiego i Magdaleny Motylińskiej, stoi siedmiopiętrowy biurowiec.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/ Martyna Szymczakowska, Jolanta Turkowska/kano

COMMENTS

WORDPRESS: 0