Paweł Golański o powołaniach: Adam Nawałka ma jeszcze cztery, lub pięć znaków zapytania

Paweł Golański o powołaniach: Adam Nawałka ma jeszcze cztery, lub pięć znaków zapytania

Sebastian Szymański to przyszłość polskiej piłki. Choć w kadrze jeszcze nie grał, to ma spore szanse, by pojechać na mundial w Rosji. Tej reprezentacji może też przydać się taki napastnik jak Krzysztof Piątek – mówi Paweł Golański, były reprezentant Polski, uczestnik Euro 2008

Michał Skiba: Wielkich niespodzianek przy powołaniach selekcjonera Nawałki nie było?

 

Paweł Golański: Na pewno, bowiem trener Nawałka szkielet drużyny ma ułożony już od dawna. Reszta zawodników to alternatywy w razie innych problemów. Większość piłkarzy, która grała już w kadrze, może czuć się pewna wyjazdu do Rosji. Selekcjoner Nawałka ma cztery lub pięć znaków zapytania.

 

Kto więc będzie dla selekcjonera tymi znakami zapytania?

 

Na pewno młodzi piłkarze, tacy jak Jan Bednarek, Paweł Dawidowicz, Sebastian Szymański i Szymon Żurkowski. Krzysztof Piątek z Cracovii wyrósł na piłkarza, który przyda się tej kadrze. Jest bliski powołania na mundial. Szymański to przyszłość polskiej piłki. On ma nawet większe szanse na wyjazd do Rosji niż Piątek. Udział w takiej imprezie doda mu skrzydeł.

 

Czego zabrakło Tarasowi Romanczukowi?

 

Myślę, że trener Nawałka powołał piłkarzy, którzy potrafią dać coś ekstra. Nie ma czasu na asekurowanie się w grze i szukanie formy. Selekcjoner ma teraz lepszych piłkarzy od Romanczuka. Takich, którzy w dodatku już się w reprezentacji sprawdzili. Gdyby do mundialu było jeszcze cztery miesiące, to Taras mógłby się jeszcze pokazać.

 

Mariusz Stępiński i Jakub Świerczok to najwięksi przegrani tej selekcji?

 

W ataku mamy problem bogactwa i to nawet w tym szerszym zestawieniu. Do tego grona w ostatniej chwili wbił się Kamil Wilczek. Trzeba skupić uwagę na tych, którym Nawałka dał szansę. Na takie personalne rozliczenia czas przyjdzie po mistrzostwach.

 

Już przekonaliśmy się, że Jakub Błaszczykowski potrafi przygotować się do wielkiego turnieju, ale jego powołanie to bardziej efekt „zaufania” niż minionego sezonu?

 

Są obawy o jego zdrowie, ale Kuba jest w tej kadrze bardzo istotny. Trzeba odłożyć na bok to, co działo się w minionym sezonie. Wiadomo, że jeśli nie będzie gotowy do gry, to nie zagra, ale jeśli sam Kuba przyzna, że da radę, to na pewno będzie grał. On również tworzy atmosferę w tej kadrze, nie zapominajmy, że to połowa sukcesu na wielkiej imprezie. Adam Nawałka musi w dwa tygodnie zbudować kolektyw na boisku i poza boiskiem, a tolerancja błędu jest zerowa.

 

Z Chile i Litwą będzie czas na jakieś eksperymenty?

 

W pierwszym meczu na pewno.

 

Z silnym Chile?

 

Mimo przeciwnika – tak. Litwa to będzie test generalny. Z drugiej strony, przecież w tych meczach nie można odkrywać wszystkich kart. Przeciwnicy również nas obserwują i Nawałka ma tego świadomość. W Rosji zagramy z silnymi rywalami i przecież może zdarzyć się sytuacja, na którą trzeba będzie reagować. Taką reprezentację widzieliśmy w ostatnich miesiącach. Znając Nawałkę i jego podejście do pracy, to on ma już pewnie wszystko wymyślone. Pod Senegal, Kolumbię i Japonię. To jest zespół, który może spełnić plan minimum. Wyjście z grupy jest realne.

 

Senegal nie tworzy drużyny, Japonia przez długi czas była skłócona. Pozostajemy my i silna Kolumbia.

 

Gdybyśmy dostali się na ten turniej w przypadkowy sposób, to większą uwagę trzeba byłoby skupić na wadach przeciwników. Na szczęście możemy pracować nad swoimi zaletami. Euro 2016 pokazało, że możemy walczyć z każdym na równym poziomie. Mamy indywidualności, którym nie przeszkadza tworzenie monolitu. Wszyscy walczą za siebie. Ok, obserwujemy rywali, ale skupiamy się na sobie i dbamy o atmosferę.

 

W kadrze jest kilku piłkarzy Lotto Ekstraklasy, a w niej nie sposób przewidzieć, co wydarzy się w ostatniej kolejce.

 

Na pewno Lech Poznań zrobi wszystko, by Legia nie świętowała tytułu na jego terenie. Był taki moment, w którym byłem pewny, że Jagiellonie się wysypie i wyleci z walki o mistrzostwo, ale ona wciąż jest w grze, a nie ma już Lecha. Nie wszystko jest w nogach piłkarzy Jagi, bo muszą wygrać u siebie z Wisłą Płock, ale Lech będzie chciał im pomóc. W Białymstoku balon jest już tak mocno nadmuchany, że pewnie od kilku dni lata nad miastem. To będzie najważniejszy mecz w karierach tych graczy.

 

Legia wytrzyma presję w Poznaniu?

 

Z presją oni grają codziennie i będą grali. Presja to jest coś, co unosi się poza boiskiem, a liczy się to, co na murawie. Legia marzy o kolejnej Lidze Mistrzów, to na pewno jest w głowach piłkarzy.

 

Spór o to, czy Legia może świętować ewentualny sukces na Bułgarskiej to poważny temat?

 

Znamy animozje kibiców Lecha i Legii, natomiast to jest sport. Jeśli Legia zdobędzie mistrzostwo „na Lechu”, to trudno odmawiać im świętowania. Może jednak trzeba będzie podejść do tego trochę spokojniej, by przenieść się do Warszawy i dopiero u siebie szaleć do woli.

 

Postawa Wisły Płock, czy Górnika Zabrze – co jest większym zaskoczeniem w tym sezonie?

 

Obecny Górnik to w całości pomysł Marcina Brosza. Postawił na młodych i to się opłaciło. Podjął ryzyko. To chyba największe objawienie ligi. Jerzy Brzęczek miał w Płocku pod górkę na samym starcie, ale sprawił, że ten zespół zaczął grać. Żadne punkty Wisły w tym sezonie nie były przypadkowe. Zarówno Wisła, jak i Górnik pokazały, że wystarczy wiara i ciężka praca.

 

Michał Skiba (AIP)

COMMENTS

WORDPRESS: 0