Paliwo na stacjach szybko nie potanieje. Sejm uchwalił nowy podatek od paliw

Paliwo na stacjach szybko nie potanieje. Sejm uchwalił nowy podatek od paliw

Ceny paliw powoli zbliżają się do rekordowych i niewiele wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach za litr paliwa zapłacimy poniżej pięciu złotych. Tym bardziej, że posłowie przegłosowali właśnie nowy podatek – opłatę emisyjną.

Prawo i Sprawiedliwość przed objęciem władzy zapowiadało, że nie będzie podwyższać i wprowadzać nowych podatków, a nawet obniży do 22 proc. podatek VAT, który wzrósł za rządów PO-PSL. Okazuje się, że ta deklaracja jest już nieaktualna. W połowie maja przedstawiono szczegóły tzw. daniny solidarnościowej, którą zapłacą najbogatsi Polacy, a w tym tygodniu posłowie przyjęli rządową ustawę o biokomponentach i biopaliwach, która wprowadza tzw. opłatę emisyjną. Przeciwko nowemu podatkowi była opozycja. Uchwalona opłata wyniesie 100 zł brutto od każdego tysiąca litrów paliwa (10 gr/litr), który trafi na polski rynek. Teoretycznie mają ją ponosić koncerny paliwowe – już zobowiązał się do tego PKN Orlen. Ale eksperci nie do końca wierzą w te zapowiedzi. – To będzie trudne, szczególnie przy gorszej koniunkturze. Ktoś będzie musiał zapłacić i istnieje ryzyko, że ostatecznie będą to kierowcy – przekonuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw.

A wzrost cen na stacjach przełoży się na podwyżki w sklepach, które odczują już nie tylko zmotoryzowani. Środki z opłaty w 85 proc. mają trafić do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a w 15 proc. do nowo utworzonego Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, dzięki któremu Polska ma m.in. rozwijać elektromobilność. Dzięki nowej opłacie już w 2019 roku rząd planuje zebrać 1,7 mld zł. To nie koniec nowych opłat. Zgodnie z nową ustawą samorządy będą mogły pobierać opłaty za wjazd pojazdami spalinowymi do miast (maksymalnie 2,50 zł za godz.). Moment uchwalenia opłaty emisyjnej jest wyjątkowo niefortunny, ponieważ od wielu tygodni rosną ceny paliw na stacjach.

Złośliwi mówią o „piątce Morawieckiego” (w nawiązaniu do zapowiedzianych przez premiera zmian) – zarówno litr benzyny jak i oleju napędowego kosztuje ponad pięć złotych. Na wysokość cen na stacjach znaczny wpływ ma sytuacja globalna, czyli to, co dzieje się na rynku naftowym i walutowym, a także kwestie polityczne. – Ceny w Polsce to wypadkowa cena ropy i paliw na rynkach międzynarodowych oraz kurs złotego do dolara – podsumowuje dr Bogucki.

Kiedy paliwo będzie tańsze? Dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw: Ceny paliw są aktualnie wysokie, choć w porównaniu z ubiegłym tygodniem mamy śladowe obniżenie, ale jest to tylko incydent w trendzie. 5,11 zł to średnia ogólnopolska cena dla Pb 95, 5,07 zł płacimy za olej napędowy. Nie spodziewam się, że w najbliższym czasie ceny spadną. Impulsem dla spadków mogłoby być zaplanowane na 22 czerwca spotkanie OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową), ale nawet jeśli organizacja zdecyduje się na większe wydobycie i ropy na rynku będzie więcej, ceny w Polsce szybko nie spadną. Istotnych obniżek spodziewam się dopiero na koniec lata. Wówczas cena za litr paliwa powinna wynieść mniej niż pięć złotych. Przypomnę, że przed laty mieliśmy jeszcze wyższe ceny, sięgające nawet sześciu złotych.

Jakub Owouszko AIP/fot. Sylwia Dąbrowa/ Polska Press

COMMENTS

WORDPRESS: 0