I tak orzekł polski sąd?! Grzywna dla kibica za baner z napisem: „German death camps”

I tak orzekł polski sąd?! Grzywna dla kibica za baner z napisem: „German death camps”

Sąd w Tychach skazał jednego z autorów baneru, który został rozciągnięty przy ogrodzeniu stadionu miejskiego podczas Młodzieżowych Mistrzostw Europy do lat 21 w Tychach. Na tle niemieckiej flagi, nawiązującej do bramy obozu koncentracyjnego, był umieszczony napis: „German death camps”. Skazany ma zapłacić 300 zł grzywny.

Baner o niemieckich obozach śmierci pojawił się przed stadionem nieprzypadkowo, przed meczem drużyny niemieckiej.

Udało nam się skontaktować ze skazanym Ireneuszem R. z Tychów. W rozmowie z DZ wyjaśniał, że z innymi chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko nazywaniu niemieckich obozów zagłady – obozami polskimi. Chodziło wyłącznie o upowszechnianie prawdy historycznej. Po interwencji policji, że nie mają zgody zarządcy obiektu na wieszanie w tym miejscu czegokolwiek, zdjęli baner i rozpostarli go trochę dalej. Wtedy policja interweniowała po raz drugi. Zabrała baner i zaczęły się kłopoty. Do zdarzenia doszło w Tychach w czerwcu br. Przy stadionie, jego zewnętrznej stronie, był także drugi baner, nawiązujący do telewizji ZDF i Karola Tendery. Chodzi o byłego więźnia Auschwitz, który pozwał niemiecką telewizję ZDF za naruszenie jego dóbr osobistych użytym określeniem: „polskie obozy zagłady”.

Jak mówił DZ Ireneusz R., na baner o obozach zareagowali kibice niemieccy. Doszło do krzyków, ostrych wypowiedzi, ale co krzyczeli Niemcy, nie wie, bo nie zna języka. Na pewno jednak nie doszło między kibicami do bójki, czy choćby przepychanki. Żadnej napaści nie zarejestrowały kamery monitoringu, co potwierdza tyska policja. Ireneusz R. dostał z policji wezwanie na przesłuchanie, ale odmówił wyjaśnień. Myślał, że wytłumaczy się sądowi, ale zapadł wyrok nakazowy, bez udziału stron. Sąd nawet go nie wezwał, uznał bowiem, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Zarekwirowany baner „German death camps” był dowodem.

– Komenda Miejska Policji wystąpiła z oskarżeniem i sąd 19 września br. wydał wyrok nakazowy, orzekając karę grzywny w wysokości 300 zł – wyjaśnia Magdalena Piwowarska, prezes Sądu Rejonowego w Tychach. – Już wpłyną sprzeciw i sprawa trafi na wokandę 6 listopada. W sentencji tego wyroku nakazowego nie ma słowa o jakimś nawoływaniu kibiców do nienawiści na tle rasowym i etnicznym w związku z napisem: „German death camps”, a takie pojawiły się komentarze na różnych forach. W ogóle treść tego baneru nie była przedmiotem postępowania. Kibic został skazany na podstawie art. 63a. § 1 Kodeksu wykroczeń: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”.

Autorzy baneru takiej zgody nie mieli. Temat, nazywania niemieckich obozów zakłady – polskimi, jest gorący i bulwersujący, a troska kibiców o pamięć i prawdę historyczną – zrozumiała i chwalebna. Pytanie, czy miejsce i czas na ten protest był właściwy? Kto, jak kto, ale kibice chyba wiedzą, że UEFA pilnie przestrzega zasady, by w czasie imprez, organizowanych przez nią, na stadionach nie pojawiały się żadne hasła nie związane ze sportową rywalizacją. Ireneusz R. odmówił autoryzacji swoich wypowiedzi.

 

Teresa Semik (aip)
HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0