„Mundo Deportivo”: Barcelona pożegnała się z dumą

„Mundo Deportivo”: Barcelona pożegnała się z dumą

Jestem dumny, że mogę być w tak wielkim klubie. Zawsze wychodzimy na boisko z ambicją i chęcią wygrywania. Po tym meczu mogę być dumny ze swoich graczy – skomentował porażkę z Juventusem trener Barcelony, Luis Enrique.

„Barca nie podołała i nie strzeliła. Camp Nou pożegnało drużynę tak, jakby było to koniec wspaniałej ery” – możemy przeczytać na okładce madryckiego dziennika „Marca”. Dzień po tym, jak Barcelona pożegnała się z Ligą Mistrzów, hiszpańskie media są bardzo wyrozumiałe. „Pożegnanie z Dumą” – podsumowuje „Mundo Deportivo”. Wszyscy, którzy oglądali wczorajszy mecz, nie mają chyba wątpliwości, że to właśnie zespół z Turynu w pełni zasłużył na awans do półfinału Champions League. – Obie ekipy starały się atakować. My przede wszystkim, bo potrzebowaliśmy bramek. Dziś nic nam nie wpadło, brakowało zawsze kilku centymetrów. Jestem zadowolony z postawy moich piłkarzy oraz z dopingu kibiców. Sprawiedliwiej by było, gdybyśmy wygrali – stwierdził na pomeczowej konferencji trener Barcelony, Luis Enrique. W słodko-gorzkim nastroju jest Dani Alves. Brazylijczyk, który przez lata reprezentował barwy „Dumy Katalonii”, zdobywając z nią wszystkie możliwe trofea, przed sezonem opuścił Camp Nou. – Wiedzieliśmy, że będzie ciężko i nasze przewidywania się sprawdziły. Jestem szczęśliwy z powodu mojej drużyny i kolegów. Pozostaje mi również słodko-gorzki smak, ponieważ wróciłem do miejsca, w którym przeżyłem tak wiele dobrych chwil. Czuję się dziwnie, kiedy moi koledzy są smutni. To boli, ale taki jest nasz zawód. Na pewno w odwrotnym przypadku oni byliby smutni z mojego powodu – podsumował prawy obrońca Juventusu Turyn. Powody do zadowolenia ma Gianluigi Buffon. Aż trudno uwierzyć, że legendarny bramkarz „Starej Damy” jeszcze nigdy nie wygrał Ligi Mistrzów. Teraz znów pojawia się szansa, by w najlepszy z możliwych sposobów zwieńczyć swoją wspaniałą karierę. – Ciężko na to pracujemy i jesteśmy przekonani, że nie dotarliśmy jeszcze do kresu naszych możliwości. Nasze przeznaczenie jest tylko w naszych rękach, choć oczywiście ostateczne zwycięstwo zależeć będzie także od szczęścia i od naszych przeciwników – studzi nastroje kapitan Juve. Gdyby ktoś przed sezonem powiedział, że to właśnie Kamil Glik będzie reprezentował Polskę w półfinale Ligi Mistrzów, to wielu pukałoby się w głowę. Teraz cała Europa zachwyca się niesamowitą grą Monaco, a Glik uważany jest za jednego z generałów drużyny z księstwa. – Po pierwszym meczu wszyscy mówili, że zawodnicy Borussii są poszkodowani. Chcieliśmy coś udowodnić – podsumował były kapitan Torino. Po drugiej stronie barykady znalazł się Łukasz Piszczek. Prawy obrońca Borussii Dortmund zawinił przy dwóch straconych bramkach, jednak pomimo słabszego występu trener Thomas Tuchel nie żywi do niego urazy. – Jest dumnym ojcem rodziny, wrażliwym człowiekiem. W ostatnich dniach wiele przeszedł, dlatego wybaczam mu wszystkie jego błędy – stwierdził 43-letni szkoleniowiec. W Dortmundzie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Monaco było po prostu lepszą drużyną i zasłużenie awansowało. Nie pomógł nawet wracający po kontuzji Marco Reus. – Tak, to prawda, nie mieliśmy zbyt wielu stuprocentowych szans. Brakowało konsekwencji i ostatniego podania. Dlatego też Monaco zasłużyło na ten awans. Nie osiedli na laurach. Niemniej jednak jestem dumny z mojego zespołu, bo wiem, jak ciężko pracowali. Idziemy dalej. Musimy dać z siebie wszystko w meczach ligowych i w Pucharze Niemiec – podsumował skrzydłowy Borussii Dortmund.

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0