MŚ – Francja pokonała Belgię i zagra w finale!

MŚ – Francja pokonała Belgię i zagra w finale!

Nie będzie w błędzie ten, kto powie, że reprezentacje Francji i Belgii to niemal bliźniacze drużyny. Ale że w półfinale mundialu remisowe rozstrzygnięcie jest niemożliwe, to akurat w miniony wtorek na stadionie w Sankt Petersburgu o gola strzelonego głową przez Samuela Umtitiego na początku drugiej połowy lepsza była Francja. To ona w niedzielę zagra w Moskwie o mistrzostwo świata. Z kolei Belgia ma czas na rozpamiętywanie spotkania, bo o trzecie miejsce zmierzy się na tym samym stadionie co teraz.

Nic dziwnego, że we wtorkowej rywalizacji trudno było wskazać faworyta. Bramkarze? Ten sam poziom. Hugo Lloris udowodnił to w pierwszej połowie, po kopnięciu klubowego kolegi z Tottenhamu Toby’ego Alderweirelda. Belgijski obrońca strzelił z półobrotu, a Francuz cudem, bo był zasłonięty, ją sięgnął. Co na to Thibaut Courtois? Tuż przed przerwą świetnie obronił uderzenie Benjamina Pavarda z ostrego kąta. Skoro jesteśmy przy ofensywnych zapędach Alderweirelda i Pavarda, to kolejne podobieństwa znajdziemy w obronie. O ile francuskie odkrycie mundialu w ofensywie wywołuje zachwyt, o tyle w defensywie – zawał serca. Pod tym względem porównania do Liliana Thurama są na wyrost. Jego kolegom z linii też zdarzały się wpadki. I to dosyć często. A to niedokładnie zagrał Samuel Umtiti (świetnie za to zachował się przy dośrodkowaniu Antoine’a Griezmanna z rzutu rożnego, strzelając gola), a to tor lotu piłki źle przewidział Rafael Varane. Belgijscy obrońcy też nie byli ostoją. Na szczęście jednych i drugich gorszy dzień mieli Romelu Lukaku i Olivier Giroud. Obydwóm w paru akcjach zabrakło przytomności. Bohaterem ciekawej historii mógł zostać ten drugi. Napastnik obecnie grający w Chelsea przez sześć lat był graczem Arsenalu. Przez ten czas wielokrotnie był krytykowany za nieskuteczność przez legendę „Kanonierów” Thierry’ego Henry’ego, a dziś… asystenta trenera Belgów Roberto Martineza. Henry serce miał pewnie rozdarte. Przed meczem serdecznie się przywitał z trenerem Francuzów Didierem Deschampsem. Wspólnie się cieszyli z zostania mistrzami świata w 1998 r. i mistrzami Europy w 2000 r. W trakcie spotkania nie musiał wycofywać swoich słów sprzed kilku lat. Z kolei Giroud jeszcze przed meczem z szacunkiem się wypowiadał o Henrym. Zapewniał, że nie będzie szukał zemsty, a jedynie postara się udowodnić, że jeden z najlepszych napastników kadry wybrał złą drużynę. Nic z tego nie wyszło i 31-letni napastnik wciąż w Rosji nie strzelił gola. Ze stwarzania groźnych sytuacji napastników wyręczyli pomocnicy. Nie było w tym nic dziwnego, bo w obu drużynach roi się od genialnych ofensywnie graczy. Po belgijskiej stronie Kevin De Bruyne, Marouane Fellaini i zwłaszcza Eden Hazard, z którym rywale mieli najwięcej kłopotów. Gracz Chelsea próbował strzelić gola z bliska, próbował z daleka, zawsze coś lub ktoś stawał mu na drodze. Po stronie francuskiej mnóstwo pracy w obronie i w ataku wykonał Paul Pogba. Ogromne zagrożenie sprawiał Antoine Griezmann i przede wszystkim świetny Kylian Mbappe. Niesamowity 19-letni gracz Paris Saint-Germain imponował techniką, gdy prezentował sztuczki, jakby odwiedził osiedlowe przedszkole, i szybkością, gdy pędząc jak TGV, o mały włos nie wyszedł sam na sam ze świetnym Courtoisem. W niedzielę Francja zagra w swoim trzecim finale mundialu. We wspomnianym w 1998 r. u siebie w kraju wygrała. W 2006 r. przegrała z Włochami. Z kolei Belgowie na swój pierwszy finał muszą poczekać. O brąz zagrają (w sobotę) drugi raz w historii. W 1986 r. przegrali… z Francją.

Francja – Belgia 1:0 (0:0) Bramka: Umtiti 51 Francja: Lloris – Pavard, Varane, Umtiti, Lucas – Mbappel, Pogba, Griezmann, Kantel, Matuidi (86 Tolisso) – Giroud (85 Nzonzi). Trener: Didier Deschamps Belgia: Courtois – Alderweireldl, Kompany, Vertonghenl – Dembele (60 Mertens), De Bruyne, Fellaini (80 Carrasco), Witsel, Hazardl, Chadli (90 Batshuayi) – Lukaku. Trener: Roberto Martinez Sędziował: Andres Cunha (Urugwaj) Widzów: 64 286

 

Tomasz Biliński (aip)

COMMENTS

WORDPRESS: 0